niedziela, 10 czerwca 2012

Rozdział 5


Pierwsze co zrobiłyśmy po przyjeździe do Gdańska to pojechałyśmy do szpitala gdzie leżała moja babcia. Podeszłyśmy do pielęgniarki i zapytałyśmy się w jakiej jest sali. Gdy stałyśmy już pod, spojrzałyśmy na siebie nawzajem:
-Tylko się nie wystrasz widoku babci, ona jest w ciężkim stanie i nie wygląda najlepiej- powiedziała smutno mama.
-Wiem ,wiem mamo. Postaram się zachowywać całkiem normalnie-odpowiedziałam z pełną powagą.
Po chwili byłyśmy już w Sali nr 24. Babcia wyglądała naprawdę źle. Nic dodać, nic ująć. Porozmawialiśmy z nią trochę i wytłumaczyła nam dlaczego nic nam o tym nie powiedziała. Ona uważała, że i tak mamy dużo problemów a jej choroba i chodzenie do szpitala tylko  przysporzyło by kolejnych problemów, mówiła też, że nie chciała nam krzyżować planów m.in. wyjazdu do Londynu, bo gdybyśmy wiedziały to na pewno byśmy nigdzie nie pojechały tylko siedziały tutaj. Gdy tak opowiadała, moje oczy zrobiły się szklane jednak szybko musiałam doprowadzić się do porządku, by nie dać po sobie poznać, że bardzo cierpię. Po godzinie spędzonej razem z babcią poszłam do naszego starego domu (mieszkania babci).  Mama jeszcze została w szpitalu ale ja byłam za bardzo zmęczona. Zadzwoniłam do Kai i poprosiłam ją, żeby przyszła do mnie bo ja nie dam rady bo jestem za bardzo zmęczona. Po około 15 minutach była już u mnie. Opowiedziałam jej o mojej rozmowie z chłopakiem, którego poznałam w parku. Bardzo miło spędziłam z nią wieczór, dzięki niej oderwałam się od smutnej rzeczywistości i oczywiście dzięki poznanemu chłopakowi. Gdy Kaja już poszła wzięłam prysznic i już miałam iść spać gdy zerknęłam jeszcze na telefon i zobaczyłam, że mam jedną nieprzeczytaną wiadomość. Spojrzałam od kogo , był to ten sam numer, miałam go zapisanego jako chłopak z parku. ‘’Chodziło mi o to, że dobrze go przemyślałem. Ja jestem Harry. ;D Dobranoc ;*’’. Gdy to przeczytałam uśmiechnęłam się i zasnęłam.
Następnego dnia wstałam dość wcześnie bo o 7:40. Poszłam do łazienki odświeżyłam się, ubrałam niebieskie rurki i siwą bokserkę a do tego czarne vansy. Włosy związałam w koka. Zrobiłam lekki makijaż. Jedyne co mnie zdziwiło to, że nigdzie nie było mojej mamy. Gdy zeszłam na dół, w kuchni znalazłam karteczkę’’ Jestem w szpitalu, gdy wstaniesz to przyjedź tu do Nas.’’ Szybko zjadłam płatki , wzięłam pieniądze na taksówkę i już po chwili byłam pod szpitalem. Weszłam do Sali i zastałam tragiczną scenę. Moja babcia traciła przytomność, leżała na łożu śmierci , moja mama coś do niej mówiła przez łzy ale nic nie mogłam zrozumieć. Wyraźne usłyszałam  tylko Nie odchodź. Po tych słowach podbiegłam do łóżka , złapałam babcię za rękę i powiedziałam :
-Babciu kocham Cię, nigdy o tym nie zapomnij- mówiłam cała zapłakana .
-Wiem o tym kochanie- powiedziała ledwo otwierając usta. To były jej ostatnie słowa. Nagle usłyszałam głośny jednotonowy pisk. To oznaczało tylko jedno. Babcia odeszła, i już nie wróci. Razem z mamą zaczęłyśmy płakać donośnie i błagająco, żeby wróciła, żeby to był tylko zły sen. Niestety to jest straszna rzeczywistość. Odeszła od nas o 12:43. Razem wróciłyśmy do domu. Nie byłyśmy nawet rozpakowane. Zadzwoniłam do Kai i jej powiedziałam złą wiadomość, oraz to ,że pogrzeb  będzie jutro. Napisałam też smsa do Harrego ‘’ Odeszła ; (‘’ ze łzami na policzkach wysyłałam go do niego. Po chwili dostałam odpowiedź ‘’ Bardzo mi przykro. Jestem razem z Tobą ; *’’. Wyjątkowo dziś nawet jego czułe słówka nie robiły na mnie wrażenia. W samotności spędziłam ten dzień u babci w domu bo mama załatwiała sprawy pogrzebowe.
                                                     ***Harry***
Nie wiedziałem co mam robić. Jechać tam ? Nie na pewno będzie tam cała rodzina a ja ledwo ją znam. Ale będzie tam taka sama.. Zszedłem na dół i spotkałem Liama, wiedziałem, że on na pewno da mi jakąś mądrą radę. Opowiedziałem mu całą naszą historię a on spojrzał na mnie zatroskany:
-Kochasz ją? – zapytał całkiem poważnie, patrząc mi uważnie w oczy.
-Tak-odpowiedziałem bez zawahania.
-To leć do niej, nie każ jej tam siedzieć samej , gdy straciła jedną z najważniejszych osób w jej życiu. Spróbuj ją pocieszyć-krzyknął dość głośno , chcąc chyba uświadomić mi jakie to ważne.
-Dziękuje Ci stary , bez Ciebie bym sobie nie poradził, Danielle ma wielkie szczęście, że Cię ma – powiedziałem z uśmiechem na twarzy.
-Wiem o tym- dodał zadowolony- A teraz idź się pakować bo jutro z rana lecisz do Polski.
Byłem bardzo zadowolony, że  poszedłem z tym właśnie do Liama, potrafi pokazać co jest w życiu ważne. Za to go lubię. Idę się pakować , bo już prawię wieczór a ja muszę jeszcze kupić bilet. Gdy w końcu skończyłem poszedłem spać, bardzo zmęczony.

Takie sobie , pisane o 3 rano xd Jak się podoba to komentujcie ; **

1 komentarz:

  1. świetne :** haha fajnie mi się czyta bo też mam na imię Ola :*

    OdpowiedzUsuń