***Zayn***
-No już chłopaki- krzyknąłem czekając przy aucie- Ruszcie się!
-Idziemy- odpowiedzieli. Po chwili byliśmy już w samochodzie. Mieliśmy Olę przeprosić za nasze kłamstwa. Przygotowaliśmy plan. Ja i Liam robimy śniadanie (Niall nie bo by je całe zjadł xd), Louis jedzie po jakiś prezent a nasz blondynek będzie miał obudzić i najmilej jak potrafi obudzić naszą Olę. Podeszliśmy pod drzwi wejściowe, już mieliśmy zacząć przy nich majstrować ,gdy nagle otworzyły się a z nich wyszła jej mama. Spojrzała na Nas podejrzliwie.
-Co wy tu robicie tak wcześnie w niedziele ?- zapytała zdziwiona.
-Przyszliśmy zrobić niespodziankę Oli, śpi może jeszcze - zapytał obojętnie Liam.
-Tak śpi , wejdźcie proszę - powiedziała i pokazała palcem wejście. Cała nasza czwórka była już w domu Oli- Ja idę do pracy bo się spóźnię , a wy jak chcecie to róbcie tą swoją niespodziankę - podsumowała, uśmiechnęła się i wyszła.
-To co ja idę do sklepu- rzucił Louis i również zniknął.
-Ok to co robimy na śniadanie ? - zapytał Liam wchodząc do kuchni.
-Może jajecznicę i grzanki ? -zaproponowałem.
-Dobra, niech będzie- westchnął, a po chwili zabraliśmy się do pracy, Dochodziła dziewiąta gdy skończyliśmy. Wyszło całkiem nieźle. Byliśmy ciekawi co wymyślił Louis jako prezent urodzinowy. Chwilę potem wszedł pewnym krokiem . zadowolony z jakimś pudłem owiniętym w kolorowy papier.
-Co to- zapytał Niall biorąc do ręki prezent.
-To jest nowoczesny tablet- strzelił Lou- Gdy będziemy w trasie Ola będzie mogła być w stałym kontakcie z Harrym.
-Super pomysł- przyznaliśmy wszyscy- No dobra Niall leć na górę i obudź naszą śpiącą królewnę.
***Niall***
Pobiegłem szybko na górę i po cichu wszedłem do pokoju Oli. Tak słodko spała, że nie chciałem jej budzić, zacząłem śpiewać WMYB.
-Niall - zapytała zdziwiona - Co ty tu robisz ?
-Ja?- szepnąłem - Rozpoczynam Ci miło dzień, nie widać? A tak na serio to zapraszam na dół, czeka Cię niespodzianka- dodałem z uśmiechem.
-No dobra- powiedziała wstając z łóżka - Tylko się trochę ogarnę.
-Dobra to czekamy na dole - oznajmiłem wychodząc z pokoju.
***Ola***
Jak to czekacie ? Czyli nie tylko ty jesteś w moim domu - rozmyślałam. Poszłam do łazienki i ubrałam czerwone rurki, białą koszulkę z napisem ''I♥ real men'' i czarne conversy. Włosy związałam w niedbałego
koka. Byłam już gotowa. Zeszłam na dół i zobaczyłam w rządku czwórkę wyszczerzonych mężczyzn, gapiących się prosto na mnie. Gdy podeszłam do niech zaczeli się do mnie tulić i każdy po kolei zaczął mnie przepraszać. Gdy już skończyli mnie dusić w końcu mogłam coś powiedzieć.
-Ojej bardzo dziękuję , i tak bym nie mogła się długo na Was gniewać - wyszczerzyłam się.
-Czekaj to nie wszystko - powiedział Lou i pokazał na stół z pięknie przygotowanym śniadaniem. Podeszliśmy do niego. Gdy odsunełam wyznaczone dla mnie przez Lou krzesło prawie nie usiadłam na jakieś pudło owinięte papierem kolorowym.
-A co to - zapytałam trzymając nijaką paczkę w recę i patrząc podejrzliwie na chłopców.
-To taki mały prezent od nas - powiedzieli - żebyś miała łatwy kontakt z nami... i z Harrym.
-Dziękuje Wam - powiedziałam i zaczęłam to szybko rozpakowywać- Wooow , kocham Was chłopcy !. To był tablet , po prostu zawsze o takim marzyłam. Zamiast jeść ogarniałam jego funkcję dlatego Niall dostał 2 porcję jedzenia , był bardzo zadowolony. Po śniadaniu pojechaliśmy razem do Harrego. Siedziałam z nim do osiemnastej , nie mogliśmy przestać ze sobą rozmawiać. To cudowne uczucie , które nas łączyło to.. MIŁOŚĆ. Chłopacy odwieźli mnie do domu a ja postanowiłam pogadać z Kają. Napisałam jej smsa ''Wejdź na skype ; *'' i włączyłam laptopa. Była już dostępna więc zadzwoniłam.
Hejjjj - krzyknęłam gdy ją zobaczyłam - Co tam u Ciebie?
-A jakoś leci , mama pozwoliła mi do Ciebie przylecieć na całe 2 miesiące- powiedziała a zaraz potem razem piszczałyśmy już ze szczęścia - Bilety mam zarezerwowane w czwartek , bo już w środę koniec roku , Wohhoo , może być ?
-Superrr , no tak , pewnie ze może być ; )
-Nie wierze za parę dni będę w Londynie - piszczała.
Rozmawiałyśmy tak chyba trzy godziny. Potem poszłam do łazienki, wzięłam prysznic i poszłam spać. Jutro poniedziałek , znowu szkoła...
Heeej , co tam u was ? Lubicie mojego bloga, jak tak to pisac w komentarzach ♥ Następny postaram się dodać jutro , czyli w poniedziałek ale nie obiecuje ;* a teraz lecę się do meczu przygotować. Ps, wiem że Wam (czytelniczkom) kazdy rozdział wydaje sie krotki ale tak to juz jest , kiedys jak je czytałam to tez mi sie inne takie wydawały ale jak teraz sama pisze to wiem jaka to ciężka praca , ale warto ; ** ♥
KOMENTOWAĆ I POLECAĆ ;*
-No już chłopaki- krzyknąłem czekając przy aucie- Ruszcie się!
-Idziemy- odpowiedzieli. Po chwili byliśmy już w samochodzie. Mieliśmy Olę przeprosić za nasze kłamstwa. Przygotowaliśmy plan. Ja i Liam robimy śniadanie (Niall nie bo by je całe zjadł xd), Louis jedzie po jakiś prezent a nasz blondynek będzie miał obudzić i najmilej jak potrafi obudzić naszą Olę. Podeszliśmy pod drzwi wejściowe, już mieliśmy zacząć przy nich majstrować ,gdy nagle otworzyły się a z nich wyszła jej mama. Spojrzała na Nas podejrzliwie.
-Co wy tu robicie tak wcześnie w niedziele ?- zapytała zdziwiona.
-Przyszliśmy zrobić niespodziankę Oli, śpi może jeszcze - zapytał obojętnie Liam.
-Tak śpi , wejdźcie proszę - powiedziała i pokazała palcem wejście. Cała nasza czwórka była już w domu Oli- Ja idę do pracy bo się spóźnię , a wy jak chcecie to róbcie tą swoją niespodziankę - podsumowała, uśmiechnęła się i wyszła.
-To co ja idę do sklepu- rzucił Louis i również zniknął.
-Ok to co robimy na śniadanie ? - zapytał Liam wchodząc do kuchni.
-Może jajecznicę i grzanki ? -zaproponowałem.
-Dobra, niech będzie- westchnął, a po chwili zabraliśmy się do pracy, Dochodziła dziewiąta gdy skończyliśmy. Wyszło całkiem nieźle. Byliśmy ciekawi co wymyślił Louis jako prezent urodzinowy. Chwilę potem wszedł pewnym krokiem . zadowolony z jakimś pudłem owiniętym w kolorowy papier.
-Co to- zapytał Niall biorąc do ręki prezent.
-To jest nowoczesny tablet- strzelił Lou- Gdy będziemy w trasie Ola będzie mogła być w stałym kontakcie z Harrym.
-Super pomysł- przyznaliśmy wszyscy- No dobra Niall leć na górę i obudź naszą śpiącą królewnę.
***Niall***
Pobiegłem szybko na górę i po cichu wszedłem do pokoju Oli. Tak słodko spała, że nie chciałem jej budzić, zacząłem śpiewać WMYB.
-Niall - zapytała zdziwiona - Co ty tu robisz ?
-Ja?- szepnąłem - Rozpoczynam Ci miło dzień, nie widać? A tak na serio to zapraszam na dół, czeka Cię niespodzianka- dodałem z uśmiechem.
-No dobra- powiedziała wstając z łóżka - Tylko się trochę ogarnę.
-Dobra to czekamy na dole - oznajmiłem wychodząc z pokoju.
***Ola***
Jak to czekacie ? Czyli nie tylko ty jesteś w moim domu - rozmyślałam. Poszłam do łazienki i ubrałam czerwone rurki, białą koszulkę z napisem ''I♥ real men'' i czarne conversy. Włosy związałam w niedbałego
koka. Byłam już gotowa. Zeszłam na dół i zobaczyłam w rządku czwórkę wyszczerzonych mężczyzn, gapiących się prosto na mnie. Gdy podeszłam do niech zaczeli się do mnie tulić i każdy po kolei zaczął mnie przepraszać. Gdy już skończyli mnie dusić w końcu mogłam coś powiedzieć.
-Ojej bardzo dziękuję , i tak bym nie mogła się długo na Was gniewać - wyszczerzyłam się.
-Czekaj to nie wszystko - powiedział Lou i pokazał na stół z pięknie przygotowanym śniadaniem. Podeszliśmy do niego. Gdy odsunełam wyznaczone dla mnie przez Lou krzesło prawie nie usiadłam na jakieś pudło owinięte papierem kolorowym.
-A co to - zapytałam trzymając nijaką paczkę w recę i patrząc podejrzliwie na chłopców.
-To taki mały prezent od nas - powiedzieli - żebyś miała łatwy kontakt z nami... i z Harrym.
-Dziękuje Wam - powiedziałam i zaczęłam to szybko rozpakowywać- Wooow , kocham Was chłopcy !. To był tablet , po prostu zawsze o takim marzyłam. Zamiast jeść ogarniałam jego funkcję dlatego Niall dostał 2 porcję jedzenia , był bardzo zadowolony. Po śniadaniu pojechaliśmy razem do Harrego. Siedziałam z nim do osiemnastej , nie mogliśmy przestać ze sobą rozmawiać. To cudowne uczucie , które nas łączyło to.. MIŁOŚĆ. Chłopacy odwieźli mnie do domu a ja postanowiłam pogadać z Kają. Napisałam jej smsa ''Wejdź na skype ; *'' i włączyłam laptopa. Była już dostępna więc zadzwoniłam.
Hejjjj - krzyknęłam gdy ją zobaczyłam - Co tam u Ciebie?
-A jakoś leci , mama pozwoliła mi do Ciebie przylecieć na całe 2 miesiące- powiedziała a zaraz potem razem piszczałyśmy już ze szczęścia - Bilety mam zarezerwowane w czwartek , bo już w środę koniec roku , Wohhoo , może być ?
-Superrr , no tak , pewnie ze może być ; )
-Nie wierze za parę dni będę w Londynie - piszczała.
Rozmawiałyśmy tak chyba trzy godziny. Potem poszłam do łazienki, wzięłam prysznic i poszłam spać. Jutro poniedziałek , znowu szkoła...
Heeej , co tam u was ? Lubicie mojego bloga, jak tak to pisac w komentarzach ♥ Następny postaram się dodać jutro , czyli w poniedziałek ale nie obiecuje ;* a teraz lecę się do meczu przygotować. Ps, wiem że Wam (czytelniczkom) kazdy rozdział wydaje sie krotki ale tak to juz jest , kiedys jak je czytałam to tez mi sie inne takie wydawały ale jak teraz sama pisze to wiem jaka to ciężka praca , ale warto ; ** ♥
KOMENTOWAĆ I POLECAĆ ;*
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz