Wyszłam z jej
mieszkania. Harry pobiegł za mną. Pewnie nie wiedział o co mi chodzi. Złapał
mnie za rękę i mocno przyciągnął do siebie. Spojrzał mi prosto w oczy.
-Czemu tak nagle uciekłaś- zapytał słodko.
-Bo.. bo ty jesteś wielką gwiazdą, masz miliony fanek ,
które zapewne marzą żeby być w takiej sytuacji w jakiej ja jestem. Mam przed
sobą Harrego Stylesa , którego nawet nie poznałam. Zrobiłeś to wszystko z litości-
już miałam się wyrwać gdy on objął mnie w pasie i mocno przytulił.
-Ja nie zrobiłem tego z żadnej litości. Uważam, że jesteś
wyjątkowa i inna niż większość dziewczyn. Wcale nie powinno być Ci głupio , że
nie wiedziałaś kim jestem. To dobrze bo traktowałaś mnie jako normalnego chłopaka
a nie jako wielką gwiazdę-powiedział spokojnie.
Po tych słowach pocałował mnie w usta. Trochę to trwało
zanim się odkleił. Gdy wróciliśmy do Kai nie
była ani trochę ciekawska co było przyczyną mojej ucieczki. Pewnie wszystkiego
się domyśliła i nie chciała żebym musiała powracać do tego tematu. Pogadaliśmy
jeszcze chwilę i poszliśmy do domu. Razem z Harrym przegadaliśmy prawię całą
noc. Jest bardzo zabawny, a o jego uśmiechu nawet nie warto wspominać- sama
słodycz. W końcu zasnęliśmy.
***Harry***
Gdy otworzyłem oczy
miąłem przed sobą twarz Oli. Tak słodko spała , nie mogłem przestać się na nią
patrzeć. Odgarnąłem kosmyk włosów z jej twarzy. Wtedy otworzyła swoje piękne
ciemne oczy. Uśmiechnąłem się do niej, odwzajemniła go. Wstaliśmy , ubraliśmy
się i poszliśmy na cmentarz jej babci. Spędziliśmy tam dobrą godzinę. Mieliśmy jeszcze 2 godziny do odlotu
samolotu.
-Wracamy do domu- zapytał Harry.
-Chyba tak-odpowiedziałam- Jeszcze muszę się zapakować. W
domu czekała już mama z obiadem. Szybko go zjedliśmy i poszłam razem z Harrym
do pokoju, się dopakować. Odkąd przyjechał wszystko robiliśmy wspólnie, nie
odstępowaliśmy siebie na krok. To było słodkie widzieć jak się stara.
-Wszystko wzięłaś- zapytał schodząc z naszymi torbami po
schodach. Dopiero wtedy zauważyłam jakie ma mięśnie.
-Tak, tak- powiedziałam- Chodzisz na siłownię?
-A czasami- powiedział obojętnie- To co jedziemy na lotnisko
?
-No oczywiście- krzyknęłam szczęśliwie. Dzięki niemu Londyn
wydawał się lepszy, ciekawszy i warty poznania. Lecąc tam pierwszy raz czułam
niechęć, a teraz jestem szczęśliwa i zadowolona. Ja, mama i Harry usiedliśmy na
miejscach w samolocie.
-To kiedy poznasz mnie z resztą One Direction - zapytałam
radośnie.
-Kiedy tylko będziesz chciała-odpowiedział bez namysłu-
Chcesz posłuchać naszej najpopularniejszej piosenki-zapytał.
-Bardzo chętnie-szepnęłam mu do ucha, poczułam, że po jego
ciele przeszedł mały dreszcz.
Byłam pewna , że wyciągnie słuchawki czy coś w tym rodzaju a
on ze schowka wyciągnął gitarę i zaczął grać piosenkę What makes you beautiful.
On tak pięknie śpiewa-pomyślałam. Gdy skończył rzuciłam mu się szyję i mocno go
przytuliłam. Potem rozdał kilka autografów jakimś podnieconym dziewczynom i po
chwili dodał:
-Wiesz, że to było o Tobie, skarbie- zapytał , można uznać ,
że stwierdził- Staram się już Cię o to zapytać odkąd tu przyjechałem, czy
chciałabyś zostać moją dziewczyną?
Po tych słowach moje kolana zrobiły się jak z waty, mało co
się nie wywróciłam , bo stałam pomiędzy siedzeniami. Popatrzałam się na niego i
powiedziałam –Tak. Dziś wyjątkowo słowo te, było czymś więcej.
Gdy to powiedziałam na jego buzi pojawił się uśmiech , który zaraz przebiłam
swoim. Wziął mnie na ręce i pocałował jak pannę młodą. To była najważniejsza
chwila w moim życiu, a on był najważniejszą osobą. Potem siedzieliśmy przez
jakieś 20 minut i ciągle rozmawialiśmy , lecz po chwili kazali nam zapiąć pasy
, lądowaliśmy…
Nie mam weny , moje opowiadanie jest jakieś dziwne xd Pisać komentarze ; *
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz