niedziela, 10 czerwca 2012

Rozdział 7


 Wyszłam z jej mieszkania. Harry pobiegł za mną. Pewnie nie wiedział o co mi chodzi. Złapał mnie za rękę i mocno przyciągnął do siebie. Spojrzał mi prosto w oczy.
-Czemu tak nagle uciekłaś- zapytał słodko.
-Bo.. bo ty jesteś wielką gwiazdą, masz miliony fanek , które zapewne marzą żeby być w takiej sytuacji w jakiej ja jestem. Mam przed sobą Harrego Stylesa , którego nawet nie poznałam. Zrobiłeś to wszystko z litości- już miałam się wyrwać gdy on objął mnie w pasie i mocno przytulił.
-Ja nie zrobiłem tego z żadnej litości. Uważam, że jesteś wyjątkowa i inna niż większość dziewczyn. Wcale nie powinno być Ci głupio , że nie wiedziałaś kim jestem. To dobrze bo traktowałaś mnie jako normalnego chłopaka a nie jako wielką gwiazdę-powiedział spokojnie.
Po tych słowach pocałował mnie w usta. Trochę to trwało zanim się odkleił. Gdy wróciliśmy do Kai nie  była ani trochę ciekawska co było przyczyną mojej ucieczki. Pewnie wszystkiego się domyśliła i nie chciała żebym musiała powracać do tego tematu. Pogadaliśmy jeszcze chwilę i poszliśmy do domu. Razem z Harrym przegadaliśmy prawię całą noc. Jest bardzo zabawny, a o jego uśmiechu nawet nie warto wspominać- sama słodycz. W końcu zasnęliśmy.
                                                                        ***Harry***
 Gdy otworzyłem oczy miąłem przed sobą twarz Oli. Tak słodko spała , nie mogłem przestać się na nią patrzeć. Odgarnąłem kosmyk włosów z jej twarzy. Wtedy otworzyła swoje piękne ciemne oczy. Uśmiechnąłem się do niej, odwzajemniła go. Wstaliśmy , ubraliśmy się i poszliśmy na cmentarz jej babci. Spędziliśmy tam dobrą godzinę.     Mieliśmy jeszcze 2 godziny do odlotu samolotu.
-Wracamy do domu- zapytał Harry.
-Chyba tak-odpowiedziałam- Jeszcze muszę się zapakować. W domu czekała już mama z obiadem. Szybko go zjedliśmy i poszłam razem z Harrym do pokoju, się dopakować. Odkąd przyjechał wszystko robiliśmy wspólnie, nie odstępowaliśmy siebie na krok. To było słodkie widzieć jak się stara.
-Wszystko wzięłaś- zapytał schodząc z naszymi torbami po schodach. Dopiero wtedy zauważyłam jakie ma mięśnie.
-Tak, tak- powiedziałam- Chodzisz na siłownię?
-A czasami- powiedział obojętnie- To co jedziemy na lotnisko ?
-No oczywiście- krzyknęłam szczęśliwie. Dzięki niemu Londyn wydawał się lepszy, ciekawszy i warty poznania. Lecąc tam pierwszy raz czułam niechęć, a teraz jestem szczęśliwa i zadowolona. Ja, mama i Harry usiedliśmy na miejscach w samolocie.
-To kiedy poznasz mnie z resztą One Direction - zapytałam radośnie.
-Kiedy tylko będziesz chciała-odpowiedział bez namysłu- Chcesz posłuchać naszej najpopularniejszej piosenki-zapytał.
-Bardzo chętnie-szepnęłam mu do ucha, poczułam, że po jego ciele przeszedł mały dreszcz.
Byłam pewna , że wyciągnie słuchawki czy coś w tym rodzaju a on ze schowka wyciągnął gitarę i zaczął grać piosenkę What makes you beautiful. On tak pięknie śpiewa-pomyślałam. Gdy skończył rzuciłam mu się szyję i mocno go przytuliłam. Potem rozdał kilka autografów jakimś podnieconym dziewczynom i po chwili dodał:
-Wiesz, że to było o Tobie, skarbie- zapytał , można uznać , że stwierdził- Staram się już Cię o to zapytać odkąd tu przyjechałem, czy chciałabyś zostać moją dziewczyną?ębie- zapytał , można uznać , żę nawet stwierdził.na cmentarz jej babci.
Po tych słowach moje kolana zrobiły się jak z waty, mało co się nie wywróciłam , bo stałam pomiędzy siedzeniami. Popatrzałam się na niego i powiedziałam –Tak.   Dziś wyjątkowo słowo te, było czymś więcej. Gdy to powiedziałam na jego buzi pojawił się uśmiech , który zaraz przebiłam swoim. Wziął mnie na ręce i pocałował jak pannę młodą. To była najważniejsza chwila w moim życiu, a on był najważniejszą osobą. Potem siedzieliśmy przez jakieś 20 minut i ciągle rozmawialiśmy , lecz po chwili kazali nam zapiąć pasy , lądowaliśmy…



Nie mam weny , moje opowiadanie jest jakieś dziwne xd Pisać komentarze ; *

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz