niedziela, 10 czerwca 2012

Rozdział 10 !!


Było wręcz odrażające. Wiedziałam, że mojej mamie było ciężko po rozwodzie i po stracie swojej mamy ale żeby topić smutek w alkoholu. I to w takiej ilości. Leżała na kanapie, podeszłam do niej i zaczęłam ją klepać i mówić do niej:
- Mamo, co się z Tobą dzieje- zapytałam zażenowana.
-Nic , nic kochanie – powiedziała próbując wstać jednak na marne- Tylko trochę napiłam się wina.
Gdy to powiedziała spojrzałam na stolik wypełniony po brzegi pustymi butelkami po winie.
-Tylko trochę-powiedziałam pod nosem- Dobra chodź już do łóżka – krzyknęłam podnosząc ją. Była naprawdę pijana. Co chwilę gadała jakieś głupoty i strasznie się chwiała. Gdy już poszła spać zajęłam się sprzątaniem. Była 22:00 gdy wreszcie mogłam się zająć sobą. Poszłam do łazienki , wzięłam długi prysznic i już miałam iść spać gdy przypomniałam sobie, że jutro mam lekcje a muszę jeszcze odrobić zadania domowe. To było dość trudne, ponieważ nie rozumiałam większości pytań. Około północy położyłam się spać. Rano wstałam i zeszłam do kuchni, gdzie przygotowałam sobie kanapki z dżemem. Wróciłam na górę i poszłam do łazienki. Ubrałam leginsy i luźną bluzkę z napisem Love is forever. Włosy związałam w kucyka. Gdy weszłam do sypialni mamy jeszcze spała, nie chciałam jej budzić. Chwilę potem czekałam już na autobus. Byłam bardzo szczęśliwa bo był już piątek, i cały weekend będę mogła spędzić  z Harrym. Gdy podeszłam pod wyznaczoną klasę zobaczyłam Taylor pędzącą w moim kierunku. Od razu się uśmiechnęłam, a ona chyba to zauważyła bo id razu odwzajemniła uśmiech.
-Hej – powiedziała radośnie.
-Cześć- odpowiedziałam podobnie entuzjastycznie – Co u Ciebie ?-zapytałam.
-A nic, chłopak zerwał ze mną wczoraj i jestem trochę zdołowana- powiedziała a łza spłynęła jej po policzku, którą zauważyłam i szybko starłam. A u Ciebie ?
 -A wiesz całkiem dobrze- powiedziałam. Po chwili zadzwonił dzwonek i wszyscy weszliśmy do Sali. Dzisiejsze lekcje trwały do 15:15. Wyszłam ze szkoły i skierowałam się w stronę przystanku autobusowego. Gdy czekałam na autobus podjechał do mnie samochód, który znałam już bardzo dobrze. Wysiadł z niego jak zawsze przystojny zielonooki loczek , którego od razu przytuliłam i dałam mu buziaka. Chwilę potem byłam już u niego w aucie.
-To gdzie mnie dziś zabierasz- zapytałam zadziornie.
-To jest tajemnica – powiedział tajemniczo i podał mi chustkę- Zawiąż ją sobie na oczach, tylko nie podglądaj.
-Dobrze, dobrze, spróbuję- powiedziałam zawiązując ją sobie bardzo dokładnie na powiekach. Po około 15 minutach drogi byliśmy już na miejscu. Harry powadził mnie jeszcze jakieś 2 minuty za rękę, nie mogłam się już doczekać zdjąć tą chustkę i zobaczyć co przygotował.
-Już możesz ją zdjąć – powiedział radośnie i zatrzymał się, nadal trzymając mnie za rękę.
-No w końcu – powiedziałam szczęśliwa. Gdy wreszcie udało mi się ją zdjąć zobaczyłam przepiękną polanę a na środku niej koc i koszyk z jedzeniem, dookoła były świece a na kocu leżały miliony poduszek w kształcie serc.
-Tu jest… jest przepięknie! –szepnęłam a do oczu zaczęły napływać mi łzy- Bardzo Ci dziękuję.
-Nie płacz- powiedział i otarł mi spływającą po policzku łzę- To wszystko dla Ciebie, żeby Ci pokazać jak bardzo Cię kocham- szepnął i mocno mnie przytulił. Chwilę potem siedzieliśmy już pomiędzy kwiatami i zajadaliśmy się obiadem jaki przygotował Harry. Był naprawdę pyszny, musiał się nieźle postarać. Robiło się coraz ciemniej aż w końcu zapadł zmrok. Położyliśmy się obok siebie nasze głowy prawie się stykały. Patrzeliśmy się na siebie jak w jakiejś śnie, który miał zaraz zniknąć.
-Dziś jest pełnia- powiedział odwracając wzrok na pięknie lśniący księżyc i gwiazdy.
-Dzisiejszej nocy niebo jest prześliczne- powiedziałam i znów popatrzałam się na niego .. tego jedynego.
-Jednak Ciebie nie pobiło – szepnął, odwrócił się do mnie i namiętnie mnie pocałował. Po chwili zaczął padać deszcz jednak my nie przestaliśmy się całować. Harry był nade mną nie dawał za wygraną , jednak teraz ja miałam ochotę zaszaleć. Przekręciłam się i teraz ja wylądowałam na nim. Wygłupialiśmy się tak nie przestając całować około 4 minut. Gdy skończyliśmy byliśmy cali mokrzy i zaczęliśmy się zbierać do domu. Weszliśmy do samochodu nie przestając się śmiać.
-Nie chcę żebyś wracała do domu- zaprotestował nagle Harry- Pojedziesz ze mną do domu.
-Harry ja nie mogę…- zaczęłam.
-Nie ma żadnego ale, jedziesz i już- powiedział stanowczo patrząc się na moją reakcję.
-No dobrze, już dobrze. Mogę pojechać skoro tak bardzo chcesz- powiedziałam i puściłam oczko w jego stronę. Uśmiechnął się i ruszyliśmy. Jechaliśmy dość szybko, dlatego po 10 minutach byliśmy już na miejscu.
-Nie mam już siły- powiedziałam siedząc w samochodzie zamiast wysiadać.
W tej chwili Harry szybko podbiegł pod drzwi, otworzył je i wziął mnie na ręce.
-Puść mnie ty wariacie- protestowałam jak dziecko jednocześnie się śmiejąc- Jestem za ciężka-rzuciłam.
-Skoro nie masz siły to ja Cię zaniosę jak księżniczkę, bo TY jesteś moją księżniczką- powiedział uroczo, wchodząc do domu – Jak za ciężka skoro Cię niosę , jesteś chuda ale sobie wymyślasz kompleksy- powiedział i pokazał piękne ząbki.
-Hahah puść mnie już – powiedziałam a po chwili stałam już na ziemi jak normalny człowiek- Dziękuję – dodałam cała uśmiechnięta…



Dość długi ale mam nadzieję że nie nudny, proszę o komentarze i udostępnianie mojego bloga na innych stronach. ; **

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz