Było wręcz odrażające. Wiedziałam, że mojej mamie było
ciężko po rozwodzie i po stracie swojej mamy ale żeby topić smutek w alkoholu.
I to w takiej ilości. Leżała na kanapie, podeszłam do niej i zaczęłam ją klepać
i mówić do niej:
- Mamo, co się z Tobą dzieje- zapytałam zażenowana.
-Nic , nic kochanie – powiedziała próbując wstać jednak na
marne- Tylko trochę napiłam się wina.
Gdy to powiedziała spojrzałam na stolik wypełniony po brzegi
pustymi butelkami po winie.
-Tylko trochę-powiedziałam pod nosem- Dobra chodź już do
łóżka – krzyknęłam podnosząc ją. Była naprawdę pijana. Co chwilę gadała jakieś
głupoty i strasznie się chwiała. Gdy już poszła spać zajęłam się sprzątaniem.
Była 22:00 gdy wreszcie mogłam się zająć sobą. Poszłam do łazienki , wzięłam
długi prysznic i już miałam iść spać gdy przypomniałam sobie, że jutro mam
lekcje a muszę jeszcze odrobić zadania domowe. To było dość trudne, ponieważ
nie rozumiałam większości pytań. Około północy położyłam się spać. Rano wstałam
i zeszłam do kuchni, gdzie przygotowałam sobie kanapki z dżemem. Wróciłam na
górę i poszłam do łazienki. Ubrałam leginsy i luźną bluzkę z napisem Love is
forever. Włosy związałam w kucyka. Gdy weszłam do sypialni mamy jeszcze spała,
nie chciałam jej budzić. Chwilę potem czekałam już na autobus. Byłam bardzo szczęśliwa
bo był już piątek, i cały weekend będę mogła spędzić z Harrym. Gdy podeszłam pod wyznaczoną klasę
zobaczyłam Taylor pędzącą w moim kierunku. Od razu się uśmiechnęłam, a ona
chyba to zauważyła bo id razu odwzajemniła uśmiech.
-Hej – powiedziała radośnie.
-Cześć- odpowiedziałam podobnie entuzjastycznie – Co u
Ciebie ?-zapytałam.
-A nic, chłopak zerwał ze mną wczoraj i jestem trochę
zdołowana- powiedziała a łza spłynęła jej po policzku, którą zauważyłam i
szybko starłam. A u Ciebie ?
-A wiesz całkiem
dobrze- powiedziałam. Po chwili zadzwonił dzwonek i wszyscy weszliśmy do Sali.
Dzisiejsze lekcje trwały do 15:15. Wyszłam ze szkoły i skierowałam się w stronę
przystanku autobusowego. Gdy czekałam na autobus podjechał do mnie samochód,
który znałam już bardzo dobrze. Wysiadł z niego jak zawsze przystojny
zielonooki loczek , którego od razu przytuliłam i dałam mu buziaka. Chwilę
potem byłam już u niego w aucie.
-To gdzie mnie dziś zabierasz- zapytałam zadziornie.
-To jest tajemnica – powiedział tajemniczo i podał mi
chustkę- Zawiąż ją sobie na oczach, tylko nie podglądaj.
-Dobrze, dobrze, spróbuję- powiedziałam zawiązując ją sobie
bardzo dokładnie na powiekach. Po około 15 minutach drogi byliśmy już na
miejscu. Harry powadził mnie jeszcze jakieś 2 minuty za rękę, nie mogłam się już
doczekać zdjąć tą chustkę i zobaczyć co przygotował.
-Już możesz ją zdjąć – powiedział radośnie i zatrzymał się,
nadal trzymając mnie za rękę.
-No w końcu – powiedziałam szczęśliwa. Gdy wreszcie udało mi
się ją zdjąć zobaczyłam przepiękną polanę a na środku niej koc i koszyk z
jedzeniem, dookoła były świece a na kocu leżały miliony poduszek w kształcie
serc.
-Tu jest… jest przepięknie! –szepnęłam a do oczu zaczęły
napływać mi łzy- Bardzo Ci dziękuję.
-Nie płacz- powiedział i otarł mi spływającą po policzku
łzę- To wszystko dla Ciebie, żeby Ci pokazać jak bardzo Cię kocham- szepnął i
mocno mnie przytulił. Chwilę potem siedzieliśmy już pomiędzy kwiatami i
zajadaliśmy się obiadem jaki przygotował Harry. Był naprawdę pyszny, musiał się
nieźle postarać. Robiło się coraz ciemniej aż w końcu zapadł zmrok. Położyliśmy
się obok siebie nasze głowy prawie się stykały. Patrzeliśmy się na siebie jak w
jakiejś śnie, który miał zaraz zniknąć.
-Dziś jest pełnia- powiedział odwracając wzrok na pięknie
lśniący księżyc i gwiazdy.
-Dzisiejszej nocy niebo jest prześliczne- powiedziałam i
znów popatrzałam się na niego .. tego jedynego.
-Jednak Ciebie nie pobiło – szepnął, odwrócił się do mnie i
namiętnie mnie pocałował. Po chwili zaczął padać deszcz jednak my nie
przestaliśmy się całować. Harry był nade mną nie dawał za wygraną , jednak
teraz ja miałam ochotę zaszaleć. Przekręciłam się i teraz ja wylądowałam na
nim. Wygłupialiśmy się tak nie przestając całować około 4 minut. Gdy
skończyliśmy byliśmy cali mokrzy i zaczęliśmy się zbierać do domu. Weszliśmy do
samochodu nie przestając się śmiać.
-Nie chcę żebyś wracała do domu- zaprotestował nagle Harry-
Pojedziesz ze mną do domu.
-Harry ja nie mogę…- zaczęłam.
-Nie ma żadnego ale, jedziesz i już- powiedział stanowczo
patrząc się na moją reakcję.
-No dobrze, już dobrze. Mogę pojechać skoro tak bardzo
chcesz- powiedziałam i puściłam oczko w jego stronę. Uśmiechnął się i
ruszyliśmy. Jechaliśmy dość szybko, dlatego po 10 minutach byliśmy już na
miejscu.
-Nie mam już siły- powiedziałam siedząc w samochodzie
zamiast wysiadać.
W tej chwili Harry szybko podbiegł pod drzwi, otworzył je i
wziął mnie na ręce.
-Puść mnie ty wariacie- protestowałam jak dziecko
jednocześnie się śmiejąc- Jestem za ciężka-rzuciłam.
-Skoro nie masz siły to ja Cię zaniosę jak księżniczkę, bo
TY jesteś moją księżniczką- powiedział uroczo, wchodząc do domu – Jak za ciężka
skoro Cię niosę , jesteś chuda ale sobie wymyślasz kompleksy- powiedział i
pokazał piękne ząbki.
-Hahah puść mnie już – powiedziałam a po chwili stałam już
na ziemi jak normalny człowiek- Dziękuję – dodałam cała uśmiechnięta…
Dość długi ale mam nadzieję że nie nudny, proszę o komentarze i udostępnianie mojego bloga na innych stronach. ; **
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz