niedziela, 10 czerwca 2012

Rozdział 8


Gdy rozchodziliśmy się po odebraniu bagaży, umówiłam się z Harrym , że odbierze mnie jutro spod szkoły i pojadę z nim do jego domu i poznam resztę chłopaków. Razem z mamą zamówiłyśmy taksówkę i wróciłyśmy do domu. Czułam się w nim nieswojo, jakby to nie był mój dom. Rozpakowałam najpotrzebniejsze rzeczy i poszłam spać. Następnego dnia rano wstałam już o 6:40 a do szkoły miałam na ósmą. Poszłam do łazienki i wzięłam prysznic , a następnie ubrałam czarne rurki koszulkę z napisem Love me i siwe trampki.  Nie miałam żadnego makijażu, gdyż w tej szkole nie można było się malować. Zeszłam na dół i zobaczyłam mamę w kuchni. Usiadłam przy stole a ona podała mi kanapki z szynką i ogórkiem. Po chwili już ich nie było a ja wróciłam do pokoju po plecak i już miałam wychodzić, gdy mama mnie zapytała:
-Jedziesz autobusem.?
-Na to wychodzi-powiedziałam obojętnie.
-Zobaczysz na pewno wszystko będzie dobrze, poznasz wielu nowych znajomych-powiedziała gdy już zamykałam drzwi bo nie mogłam już tego słuchać.
Zaraz potem byłam już na przystanku czekając na autobus, który przyjechał równo z czasem. Gdy podjechałam pod  moją nową szkołę zaniemówiłam. Była wręcz ogromna i taka nowoczesna, zupełnie nie taka jaką miałam w Gdańsku. Weszłam do środka i nie wiedziałam co mam robić, gdzie iść. Była to końcówka roku szkolnego , zostały jeszcze tylko 3 tygodnie szkoły , dlatego wszyscy byli tam obeznani, a ja jak idiotka stałam na środku i… i właśnie tylko tak stałam i  gapiłam przed siebie. Nagle podeszła do mnie jakaś całkiem ładna i chyba miła dziewczyna :
-Hej-powiedziała radośnie- Nowa?
-Tak –powiedziałam zakłopotana- Wiesz może gdzie jest sala 117?
-Tak oczywiście, zaczynasz tą lekcją ?-zapytała.
-No tak- spojrzałam na plan- A co?
-A bo jesteśmy w jednej klasie- powiedziała zadowolona- Jestem Taylor.
-Ja jestem Ola-odpowiedziałam-a po chwili dodałam- Przyjechałam tu z Polski, na szczęście do końca roku zostały tylko 3 tygodnie.
-Masz rację , szybko zleci- powiedziała i złapała mnie za rękę prowadząc do wyznaczonej klasy. Przez resztę lekcji to ona była moim przewodnikiem. Bardzo ją polubiłam. Pod koniec ostatniej lekcji wymieniłyśmy się numerami telefonów. Gdy zadzwonił dzwonek szybko wyszłam ze szkoły i szukałam wzrokiem Harrego. Nagle usłyszałam głośne trąbienie z tyłu. Odwróciłam się i ujrzałam pięknego Loczka z różą w ręku. Podszedł do mnie i mi ją wręczył.
-Hej piękna- powiedział całując mnie w policzek- Jak tam w szkole?
-Hej-odpowiedziałam- A wszystko dobrze, poznałam jedną bardzo fajną dziewczynę.
Po tych słowach zaprowadził mnie do samochodu , otworzył mi drzwi , a gdy weszłam  elegancko je zamknął. Zaraz potem znalazł się już u mojego boku  jako kierowca. Przez całą drogę rozmawialiśmy o tym żebym nie wystraszyła się zachowania chłopców gdy mnie zobaczą, z tego co usłyszałam to są trochę nadpobudliwi. Byłam bardzo szczęśliwa, że w końcu poznam przyjaciół swojego chłopaka…


Pisać czy się podoba ;DD

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz