niedziela, 10 czerwca 2012

Rozdział 4


W końcu wróciłam ;D
Nie patrząc na nic jak najszybciej pojechałyśmy z mamą na lotnisko, starając się zachować spokój. Jak najszybciej kupiłyśmy bilety na samolot na godzinę 17:00. Miałyśmy jeszcze około 3 godziny. Wróciłyśmy do domu i szybko spakowałyśmy się w jedną wielką torbę. Gdy byłam już gotowa chciałam jeszcze zadzwonić do Kai i opowiedzieć jej o wszystkim co się dziś wydarzyło, o tych smutnych i miłych wydarzeniach. Jestem tu jeden dzień a już tyle się zdarzyło. Wyjęłam telefon i wykręciłam numer.
-Halo- powiedziała Kaja.
-Hej to tylko ja- powiedziałam cicho -chciałam pogadać, masz czas ?
-Dla Ciebie zawsze-szepnęła- No a teraz opowiadaj , co u Ciebie ?
-Bo po pierwsze. Mieszkam w całkiem dużym domu w Londynie. Po drugie gdy już się ogarnęłam w domu to poszłam na spacer po okolicy. Usiadłam na ławce i patrzałam na przechodniów, nagle mama do mnie zadzwoniła i powiedziała, że babcia jest w szpitalu bo ma raka, dlatego jeszcze dziś Cię odwiedzę- powiedziałam zadowolona ale i smutna. Zadowolona bo zobaczę się z Kają a smutna, że to może będą ostatnie chwile spędzone przy boku babci.
-Ojej–rzekła z troską- Zobaczysz wszystko będzie dobrze. Super, że  do mnie przyjeżdżasz .O której będziesz?
-Czekaj, czekaj to jeszcze nie koniec- dopowiedziałam szczęśliwa- Gdy wracałam do mamy wpadłam na przystojnego chłopaka. Był trochę wyższy ode mnie i miał śliczne loczki i zielone oczy. Coś miał w sobie bo opowiedziałam mu całą moją historię, potem odwiózł mnie do domu i dostałam jego nr telefonu.
-Czyżby ktoś się zakochał?- zachichotała Kaja.
-Nie jeszcze nie, po prostu mnie zauroczył i mam nadzieję , że będziemy mieli szanse się lepiej poznać- powiedziałam z udawaną powagą w głosie ale zaraz potem przestałam i zaczęłam się śmiać razem z nią.
-A jak miał na imię ? – zapytała gdy trochę spoważniałyśmy.
I w tym momencie zrobiło mi się strasznie głupio. Zapomniałam się go zapytać jak miał na imię.
-y. y. y. y, bo wiesz jakoś zapomniałam się go zapytać- powiedziałam rozbawiona. Po chwili słyszałam już głośny śmiech ze słuchawki.  Na koniec umówiłyśmy się, że wpadnę do niej wieczorem. Akurat gdy skończyłam rozmawiać mama zawołała mnie z dołu:
-Ola chodź już bo się spóźnimy- powiedziała z pośpiesznie.
-Już idę mamo-krzyknęłam schodząc po schodach. Zamówiona taksówka stała już pod domem. Wsiadłyśmy do niej i już o 16:00 byłyśmy na lotnisku. Poszłam do sklepu z pamiątkami bo obiecałam przywieść coś Kai. Po dwudziestu minutach zabrali nasze bagaże i czekałyśmy już tylko aż pozwolą nam wejść na pokład. Gdy usiadłam na swoim miejscu w samolocie włączyłam telefon i zobaczyłam, że dostałam wiadomość od nieznajomego numeru. Otworzyłam ją i przeczytałam ‘’Hej piękna, gdzie jesteś? Co z twoją babcią ? Tęsknie za Tobą ; *’’. Gdy już doszło do mnie to co napisał mi chłopak z parku , zastanawiałam się skąd ma mój nr telefonu, przecież mu nie dawałam. Odpisałam mu ‘’Hej. Lecę samolotem do Polski , do babci. Nie wiem co u niej mam nadzieję, że jeszcze ją zobaczę. A skąd masz mój nr telefonu, przecież Ci nie dawałam ;p ‘’. Kurde-pomyślałam-zapomniałam się go zapytać jak ma na imię. Za chwilę dostałam odpowiedź ‘’Wszystko będzie dobrze, ale wrócisz do mnie , do Londynu ? Mam swoje sposoby ; *Szybko wracaj ;* Z tego wszystkiego zapomniałem się Ciebie zapytać jak masz na imię ? ‘’. On jest wielki, wyprzedził moje pytanie , czy porozumiewamy się telepatycznie ? Haha nie no żartuję. Odpisałam mu ’’Mam nadzieję, żę wrócę. Czyli często je próbowałeś skoro masz ich tyle ;pp Mam na imię Ola a ty przystojniaku ? ; *’’. Gdy go wysłałam kazali nam zapiąć pasy i przygotować się do lądowania. Przed 20:00 byłyśmy już na miejscu..

Mam  nadzięję, że się podoba. Proszę, komentujcie ; )

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz