wtorek, 5 czerwca 2012

Rozdział 3

Dziś jest dzień odlotu.Udało mi się już z tym pogodzić i myślę , żę jakoś tam dam radę. Wstałam o 8:00 a samolot miałyśmy na 11:00. Poszłam do łazienki wziełam prysznic i ubrałam  zielone rurki i koszulkę 3/4 z napisem Don't look back. Zrobiłam sobie lekki makijaz(tylko taki do mnie pasował) i zeszłam na dół targając za sobą wielką torbę. Na dole ujrzałam babcie i mamę dopakowujące ostatni bagaż. Na śniadanie zjadłam płatki owsiane z mlekiem. O godzinie 10:00 przyjechała taksówka , gdy wychodziłam z domu przytuliłam mocno babcię i powiedziałam ''Do zobaczenia'' ,zauważyłam jak jedna, mała, prawie niewidoczna łezka spłyneła jej po policzku, jednak szybko ją otarła i tylko ja zdążyłam ją zauważyć. Od razu zrobiło mi się milej ale i smutno że muszę ją opuścić. Na lotnisku byłyśmy o 10:30 zdążyłyśmy na samolot. Gdy usiadłyśmy na swoich miejscach w samolocie zapiełyśmu pasy . Założyłam słuchawki i byłam we własnym, innym świecie. 2 godziny później lądowałyśmy. Po wyjściu z samolotu napisałam smsa do Kai ''Już jestem w Londynie. Tęsknie za Tobą''. Pogoda była wietrzna i zanosiło się na deszcz. Gdy dojechałyśmy do naszego nowego domu, był on całkiem duży i zdziwiło mnie że mama ma kasę na wynajęcie domu w Londynie. Po dokladnym jego obejrzeniu i odłożeniu bagaży postanowiłam przejść się po okolicy, ponieważ już pojutrze miałam iść tam do szkoły, miałam obawy co do języka angielskiego ale wkońcu w szkole miałam z niego 5. Poszłam do parku się przejść. Usiadłam na ławcę gdy nagle zadzwonił telefon. To była mama, gdy odebrałam mówiła coś płacząc jednocześnie. Powiedziałam żeby się uspokoiła i wytłumaczyła mi wszystko od początku. Za drugim razem zozumiałam bardzo dokładnie. Moja  babcia trafiła do szpitala, jest w bardzo ciężkim stanie. Kazała mi szybko wracać. Czym prędzej ruszyłam biegiem do domu , miałam do przejścia z jakieś 2 km.Głowę zasłoniłam rękami i zaczełam biec przed siebie. Przez przypadek wpadłam na jakiegoś chłopaka z pięknymi loczkami. Przeprosiłam go i już miałam biec dalej, gdy on zatrzymał mnie, spojrzał głęboko w oczu i :
-Co się stało- zapytał troskliwym głosem.
-Nic, niewazne-odpowiedzialam krotko, przez chwilę powstrzymujac płacz już miałam ruszyć gdy ten przytrzymał mi ręcę i pociagnął mnie tak że siedziałam na jego kolanch a on na ławce.
-Nie puszcze Cie dopóki mi nie powiesz co sie stało - powiedział ciepło lecz stanowczo przytulajac mnie do siebie.
-Moja babcia trafiła do szpitala, niewiadomo czy przeżyje, dopiero co się z nią żegnałam w Polsce a tutaj niewiadomo czy ja jeszcze kiedykolwiek zobacze ! Rozumiesz, muszę szybko iść do mamy i zadecydujemy co robić.
-Gdzie mieszkasz? Podwiozę Cie - szybko zaproponował a ja bez wahania się zgodziłam. 3 minuty później byliśmy już pod moim domem. Gdy się żegnaliśmy przytuliłam sie do niego a ten dał mi swój nr telefonu. Gdy weszłam do pokoju mamy ,siedziała na łóżku i płakała.
-Babcia ma raka, musiała o nim wiedzieć dużo wcześniej bo lekarze mają jej wyniki wcześniejszych badań. Byłam załamana. Przypomniało mi sie jej zachowanie gdy się żegnałyśmy. Dopiero teraz zdałam sobie sprawę czemu wtedy prawię się popłakala. To mial byc juz koniec, musiala o tym wiedziec ale myslala ze gdy nic nam nie powie tonię bedzie nas to az tak bolalo bo nie bedziemy tego widziec. Postanowiłysmy wrocic do niej i się pozegnac...







Taki sredni ale mam nadzieje ze sie podobal, Mam dla Was zła wiadomosc w zwiazku z wolnym czwartkiem i piatkiem nie bede miala dostepu do internetu alew poniedzialek dodam okolo 3 rozdzialow oraz najpradopodobniej imagina ;** prosze komentujcie bo nie wiem czy sie wam podoba ; D

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz