wtorek, 6 listopada 2012

Część 2 z Liamem


Obudziłam się w trochę lepszym stanie, brzuch już tak strasznie nie bolał. Mojej mamy nie było, spojrzałam w stronę Sary, jeszcze spała. Chciałam się czegoś napić, ale nie miałam ochoty na wodę, więc postanowiłam wyjść na korytarz i poszukać jakiegoś automatu. Może cos znajdę-pomyslałam. Wstałam założyłam szlafrok i kapcie i wyszłam po cichu z Sali. Spojrzałam w lewo –nic nie było, w prwo –stał jakiś automat,chyba z jakimiś napojami. Szłam po cichu bo nie chciałam żeby mnie ktoś usłyszał i ochrzanił. Wiem że nie powinnam wychodzić z Sali a co dopiero pić jakieś napoje. Gdy podeszłam już na odległość metra postanowiłam wybrać Fantę w puszce. Wrzuciłam monety i wzięłam napoj. Trzymając w ręku zaczynałam się odwracać jednocześnie otwierając tą nagazowaną puszkę. Niestety puszka była nieźle wstrząśnięta i cała się oblałam. Wyjątkowy był pech bo akurat się odwracałam i połowa napoju poleciała na pewnego chłopaka, ponieważ stał od razu za mną. Zaczął się dziwnie krzyczeć, ale gdy  na mnie spojrzał gwałtownie zamilkł.
-Jejku, naprawdę przepraszam, nie chciałam – zamartwiałam się przepraszając chłopaka- Masz coś na przebranie, cały się kleisz, przepraszam.
-Nie nic się nie stało, dobrze że nic ci nie jest- powiedział.
-Haha a co mi by miało się stać po otwarciu puszki – zapytałam rozbawiona.
Chłopak nagle jakby oprzytomniał i zaczął normalnie gadać –Oj, nie wiem sam, przepraszam ale jakoś jestem rozkojarzony, jestem Liam.
-Cześć, jestem Melane- powiedziałam i podałam chłopakowi rękę którą uścisnął.
-Może usiądziemy? –zapytał wskazując na krzesełka obok.
-Chętnie- odpowiedziałam i uśmiechnęłam się do nowo poznanego kolesia.
Miał brązowe oczy i włosy, a jego uśmiech.. anielski. Zastanawiałam się czy kogoś mi nie przypominał ,ale nie mogłam sobie przypomnieć. Pewnie moje wymysły. Był naprawdę ciekawy.
-Ile masz lat ?- spytałam po pewnym czasie.
-19, a ty ? Chyba trochę młodsza bo taka śliczna- powiedział z lizuskim uśmiechem.
-Czyli jak będę starsza to będę brzydsza ? – zapytałam niby oburzona tym co powiedział.
-Nie o to mi chodziło- dodał zmieszany, po prostu jesteś naturalnie piękna. Nie masz tony tapety jak to niektóre laski.
-Dziękuję-szepnęłam lekko onieśmielona.
-Czyli ile masz ? – zaśmiał się.                                         
-16- powiedziałam i uśmiechnęłam się.
-A skąd tu się wzięłaś ?- zapytał uważnie patrząc na moją reakcję.
-Bakterie w żołądku, pewnie salmonella albo coś takiego. Niestety posiedzę tu z tydzień albo i dłużej. A ty dlaczego tu jesteś ? – dodałam zaciekawiona.
-Problemy z nerkami- szepnął cicho, chyba nie chciał o tym mówić dlatego nie kontynuowałam tego tematu. Chciałam się czegoś o nim dowiedzieć był taki tajemniczy.
-Opowiedz mi coś o sobie- zachęciłam go.
-No to jestem Liam, mam 19 lat, mieszkam w Londynie. Interesuje się muzyką. Mam razem z kumplami zespół..- nie dałam mu skończyć.
-Zespół ?! Czekaj…o Nie ! Ty jesteś z One Direction, tak ? Matko ..przepraszam że Cię nie poznałam .. –zaczęłam.
-Nie nic się nie stało, teraz jak wiesz kim jestem nie traktuj mnie inaczej niż wcześniej ok ? – powiedział i puścił mi oczko.
-No oczywiście, nie licz na specjalnie traktowanie – zaśmiałam się i odmrugałam koledze…



Heeej :) 
i jak sie podoba ? KOMENTUJCIE, TO NAPRAWDE WIELE DLA MNIE ZNACZY ! :)

Część 1 z Liamem




-Mamo, boli- krzyknęłam ze swojego pokoju na całe mieszkanie. Leżąc w łóżku zwijałam się z bólu który mnie przeszywał- Mamoo!
-Już idę ,idę- odezwała się w końcu moja rodzicielka ,bo czasem miałam wrażanie że tylko to mnie z nią łączy. Weszła do pokoju roztargniona jak zawsze. Spojrzała to na moje ręce oplecione na brzuchu to na  mnie- Co Ci jest ?
-Nie wiem, boli mnie brzuch- jęknęłam , przekręcając się nerwowo. Myślałam że zaraz żołądek wyjdzie mi na zewnątrz.
-Może pojedziemy do lekarza ?- zaproponowała mama podchodząc i dając całusa w czoło. Zrobiło mi się bardzo miło, uśmiechnęłam się do niej i pokiwałam głową.
-To ubieraj się, czekam przy samochodzie za 10 min- dodała i wyszła z pokoju.
*10 min na podniesienie się z tego łóżka to i tak za mało, a jeszcze się ubrać*- pomyślałam i niechętnie zaczęłam zwlekać swoje resztki ciała z łóżka. Podeszłam do szafy wzięłam pierwsze lepsze dresy i założyłam je na siebie. Nie wyglądałam jak model, ale najgorzej też nie było. Zeszłam na dół. Czekała już tam na mnie mama. Wsiadłyśmy do samochodu i pojechałyśmy do pierwszej kliniki. A tak coś o mnie Jestem Melane, mieszkam w Londynie od paru lat bo mój tata jest Brytyjczykiem a mama Polką. Jak byłam mała to mieszkałam razem z Dziadkami w Gdańsku. Kochałam tamto miasto. Ale cóż dawno i nieprawda. Trzeba żyć dalej. Mam 16 lat i dwie przyjaciółki Mia i Alex. Uwielbiałam je.
Lekarz powiedział że mam jakieś bakterie i trzeba pojechać do szpitala. Szczerze ? Przeraziłam się, nigdy nie leżałam w nim, oprócz mojego porodu. No ale skoro mieli mi pomóc to czemu nie. Przydzielili mnie do Sali nr 32. W pokoju byłam tylko ja i jakaś dziewczyna , pomyślałam że nie będzie tak źle. Może się zakolegujemy. Położyłam się na łóżku, pielęgniarki zaczęły przynosić mi różne kolorowe tabletki które miałam grzecznie wypić, oczywiście tak robiłam. W końcu gdy mnie zostawiły w spokoju zauważyłam że dziewczyna mocno mi się przygląda.
-Cześć, jestem Melane a Ty? – zaczęłam rozmowę z koleżanką obok.
-Cześć ,jestem Sara, miło Cię poznać, w końcu nie będę sama na Sali- powiedziała i mile się uśmiechnęła. Odwzajemniłam uśmiech.
-Dlaczego tu jesteś ? –spytała od tak.           
-Jakieś bakterie w żołądku, a ty ?
-Też coś podobnego- uśmiechnęła się. Do pokoju weszła moja mama z torbą rzeczy dla mnie, zdziwiłam się że aż tyle mi potrzeba. Poukładała je w szafce i usiadła obok mnie. Chwile pogadałyśmy a potem poszła do doktora. Położyłam głowę na poduszkę i chyba zasnęłam bo następny pmiętam tylko ranek…





Hej hej hej :D Dawno mnie nie było :) 
I jak sie podoba ? 
W zanadrzu mam już kolejne części ale nie wiem czy będzie sie wam podobać :)

niedziela, 16 września 2012

Rozdział 36


                          
CLICK ♥                   

   ***Danielle***

Włuczyłam się po okolicach szpitalu, miałam nadzieje że Liam może będzie mnie szukał , ale się myliłam. Byłam samotna. Nie miałam chłopaka, zerwał ze mną. Ciekawę czy kiedyś się z niego wyleczę. Zobaczymy. Przyjaciółka w śpiączce. Wszystko mi się waliło. Nic nie udawało. Treningi opuszczałam właśnie przez niego. Myślałam że to co nas łączy , to coś wyjątkowo. Może się myliłam. Postanowiłam że przejdę się do parku. Skręciłam w boczną uliczkę i już byłam. Było tam tak pięknie, chodziłam tymi uroczymi alejkami, przepełnionymi słodkimi parami. Brakowało mi go, tak cholernie mi go brakowało. Usiadłam na jednej z wolnych ławeczek, była cała mokra, przez te Londyńskie wieczne deszcze, ale wtedy mi to nie przeszkadzało. Wyciągnęłam telefon, z nadzieją że ktoś się zainteresował mną. Zero połączeń , smsów. Po policzku spływały moje słone łzy, spadały na wyświetlacz telefonu, gdzie byliśmy we dwoje z Liam'em, szczęśliwi.Wtedy szczęśliwi, teraz rozdarci. Patrzałam się na tą fotkę, nagle usłyszałam dzwonek telefonu, to była Eleanor. Uniosłam telefon, przyłożyłam do ucha słuchawkę i zamarłam.
-Danielle, gdzie Ty jesteś, wracaj do szpitala, Ola ona, ...-mówiła krztusząc się łzami- Danielle wracaj do szpitala, szybko -dodała i rozłączyła się.
Nie wiedziałam co robić, myśleć, byłam w szoku, Ola, co się z  nią dzieję. Pośpiesznie wstałam z ławki i zaczęłam szybkim krokiem iść w stronę szpitalu. Myślałam o słowach Eleanor, nagle pomyślałam o najgorszym, znowu zaczęłam płakać, przyśpieszyłam kroku, teraz już biegłam, łzy zalały mi oczy, nic nie widziałam. Skręciłam w lewo, widziałam przed sobą ulicę, rozmazane światła, dźwięk silników. Nie zważałam na to. Wbiegłam na nią. Poczułam wibracje, wyjęłam telefon, to Liam. Odebrałam jednak nie zdążyłam już nic powiedzieć..


                                                  ***Kaja***

Eleanor była porozmawiać z Danielle, ale już wróciła. Liam do kogoś wydzwaniał ale nie wiedziałam jednak do kogo.
-Kaja ! Chodźcie !- krzyknął Niall spod sali Oli.
Wstając z podłogi , musiałam się potknąć i walnąć głową w płytki, ale szybko się podniosłam i podbiegłam do Niall'a, który objął mnie ramieniem i wskazał w głąb sali.
-O matko- szepnęłam sama do siebie- AAAAAAAA Niall ona , ona żyje ! Niall, jak to się mogło stać, ona żyje, ożyła, ale jak . Matko Niall ja się tak bałam, Boże dziękuje-krzyczałam płacząc ze szczęścia i wzruszenia. Niall podniósł mnie na ręce a ja zaczęłam się śmiać na cały korytarz.
-Niall puść mnie- mówiłam udając obrażoną, -Ja muszę pójść do Oli. Postawił mnie na ziemię, pocałował w policzek i otworzył mi drzwi do sali nr 24. Weszłam niepewnym krokiem...

                                        ***Harry***

Trzymałem jej delikatną dłoń w swojej, nie chciałem jej puścić, chciałem nadal być z nią. Widziałem że mnie nienawidziła, że to przeze mnie to wszystko się stało. Ale chciałem o tym teraz zapomnieć, być tylko z nią. Myślałem o tym jacy byliśmy szczęśliwi kiedyś, jeszcze całkiem niedawno. Łzy zaczęły bezwładnie spływać mi po policzkach i kapać na jej dłonie. Pochyliłem się i pocałowałem jej policzek, był mokry od moich łez. Nie chciałem przestawać tego robić, chciałem czuć jej ciało, pocałowałem jej usta i powoli wstawałem z krzesła, gdy usłyszałem ponowny pisk aparatur... Nie wierzyłem w to.. jej serce... jej serce zaczęło bić... wciąż..


Hej hej hej :)
I jak się podoba ?
Przepraszam za taką przerwę ale nowa szkoła i masa lekcji ;/ Ale postaram się dodawać częsciej.:D
KOMENTUJCIE bo nie dodam następnego !!

środa, 29 sierpnia 2012

Rozdział 35


CLICK ♥                                             

                                                         ***Liam***

Pustka w sercu. Pusta w umyśle. Tak się czułem. Nie wiedziałem czy dobrze zrobiłem, podobno byłem najpoważniejszym, najrozważniejszym chłopakiem  z całego zespołu, a teraz wydaje mi się jakbym był najgłupszy. Nie wiedziałem czego chce, jak małe dziecko. Bawię się uczuciami, kochałem na pewno ją kochałem. Spotykaliśmy się w końcu 2 lata. Ale ona mi nie ufała, odrzucała. Sam nie wiem, czy mogę być w związku gdzie są tajemnice, nie ma zaufania. Musiałem to przemyśleć, byle nie za długo. Siedziałem w tym cholernym szpitalu, Danielle gdzieś wybiegła, nawet nie wiedziałem gdzie. Ale nie chciałem jej gonić, oboje musieliśmy wszystko przemyśleć. Wszedłem do Oli, chciałem się komuś wygadać , zupełnie zapomniałem że był tam Harry.. niestety nie zdążyłem już wejść..

                                                                   ***Ola***

-Kocham Cię, zrozum to. To zdjęcie.. to nie tak jak myślisz.. Wszystko Ci wytłumaczę, ja .. kiedyś miałem coś wspólnego z dilerami. Tak kochanie dobrze słyszysz, tylko że gdy Cię poznałem skończyłem to. Nie chciałem tego więcej bo Cię kochałem , i postanowiłem to rzucić dla Ciebie. Tyle że, oni nie chcieli się ode mnie odczepić. Nachodzili mnie , grozili. Grozili że zrobią CI coś złego. Ja.. bałem się, tak cholernie bałem się o Ciebie. Pewnego dnia wysłali mi smsa że mam przyjść na dyskotekę, będzie tam na mnie czekała paczka, dostane ją od jakiegoś pośrednika. Nie miałem pojęcia kto to, ani czy iść, ale dodali Twoje zdjęcia jak byłaś w domu, i napisali że musze się zjawić bo już cię nigdy nie zobaczę. Nie miałem wyboru, poszedłem. Czekałem na tego kogoś przy barze, byłem pewny że to będzie mężczyzna. Jednak w pewnym momencie podeszła do mnie jakaś blondyna, złapała za ręce i zaciągnęła na parkiet. Już miałem ją odepchnąć jednak ona pokazała mi woreczek z białym proszkiem. I wtedy…. mnie pocałowała, oczywiście od razu ją odepchnąłem ale ktoś musiał zrobić nam zdjęcia. Zapewne tamci ludzie, wysłali je do sieci. Wiedzieli że to przeczytasz… Ja przepraszam- mówił  Harry, jego głos był jak głos załamanego anioła, ale nadal anioła. Nic nie czułam, tylko słyszałam, tak wszystko słyszałam jak na dłoni. To chyba dobrze. Nienawidziłam Harry’ego. Ale to co powiedział przed chwilą mną wstrząsnęło. Niestety, nagle już nic nie czułam, zobaczyłam siebie i Harry’ego w Sali. Co ? Ja już nie żyję, ale jak to, ja go kocham, on mnie też, ja chcę żyć…chcę.. żyć..

                                                      ***Harry***

-(…) Ja przepraszam – skończyłem moje wytłumaczenia, miałem nadzieję że je usłyszała. Złapałem jej dłoń, -Kocham Cię. Myślałem że wszystko będzie dobrze, myliłem się. W Sali rozległ się głośny pisk. Najgorszy moment, jej serce nie biło. Załamałem się. Wpatrywałem się w nią, czemu mi to robi. Nagle się ocknąłem i wybiegłem z Sali krzycząc do lekarzy. Wychodząc zahaczyłem o Liam’a.
-Harry co się dzieje ?- zapytal wystraszony. Nie zdążyłem odpowiedzieć, pobiegłem do pielęgniarki. Zaraz do Sali weszło paru lekarzy. Wyprosili mnie, jednak była szklana szyba, wszystko widziałem . To jak ją reanimowali. Rozpłakałem się, jak małe dziecko gdy na to patrzałem. Podszedł do mnie przerażony Liam, objął ramieniem , chciał mnie przytulić, dodać otuchy. Nie chciałem tego, nie wytrzymywałem tego widoku. Mojego skarba którego musieli reanimować prądem. Wyrwałem się z objęć przyjaciela i wbiegłem do Sali. Mimo lekarzy podszedłem do łóżka.
-Ola, nie odchodź ,ja cie kocham. Ola błagam nie zostawiaj mnie tu samego. Kocham Cię, Ola błagam nie odchodź –krzyczałem do niej, łzy sprawiały że się krztusiłem. Byłem cały czerwony, zanosiłem się płaczem. Ona nie mogła tak po prostu mnie zostawić, opuścić… -płakałem i a łzy  zaczęły kapać na jej prześliczną twarz…
 
                                                          ***Kaja***

Razem z Niall’em podeszliśmy pod salę Oli. A raczej podbiegliśmy gdy zobaczyliśmy Liam’a , Zayna i Tay, Lou i El. Liam stał naprzeciw szklanej szyby. Podeszłam naprzeciw niego. Twarz chował w dłoniach, jednak widać i słychać było że unosi się od płaczu.
-Liam co się dzieje ? – krzyczałam do niego, nie odezwał się tylko wskazał mi na szybę, a raczej co było za nią. Odwrócilam się. Widziałam Olę, którą reanimowali…i Harry’ego. Siedział nad jej łóżkiem i płakał, gorzko. Jej ciało podskakiwało bezwładnie do góry i w dół. Nic nie pomagało.
-Liam czy ona ? To niemożliwe- zapytałam załamanym głosem.
-Kaja- zaczął i spuścił głowę –Tak.
Wybuchłam płaczem, jak jeszcze nigdy. Serce mi pękło na miliony kawałków, które już nigdy nię będą złożone w całość. Moja przyjaciółka, którą traktowałam jak siostrę umarła. Ale jak to? Dlaczego? Przecież była w śpiączce. Dlaczego mnie zostawiła, samą. Poznała mnie z miłoscia zycia, Niall’em. Ale dlaczego sama odeszłą, ja nie poradzę sobie bez niej. Nigdy nie byłam z kims tak zzyta jak z nią. Wtuliłam się w mojego chłopaka.
-A przecież za tydzień miałaby mieć siedemnaste urodziny- westchnęłam i podeszłam do szyby.
Widziałam że lekarze już się poddali. Nic nie robili. Tylko Harry nadal siedział nad nią, pochylił się i pocałował ją w policzek. Jeszcze bardziej zaniosłam się płaczem. Tak ją kochałam.  Odwróciłam się i usiadłam pod ścianą, skuliłam  nogi i rozpłakałam na nowo. Nie chciałam żeby ktoś widział mnie w takim stanie. Dobra w jakim stanie, straciłam przyjaciółkę, nic nie czułam tylko pustkę i ból.
-Kaja !- krzyknął Niall a ja szybko podbiegłam do niego..


                                                      ***Liam***

Stałem przed tą szybą, i widziałem Olę razem z Harry’m . Dopiero przy takiej tragedii, zobaczyłem że moje problemy z Danielle są jak kropla w Oceanie. Jakaś głupia kłótnia zniszczyła mi związek, nie.. to ja go zniszczyłem. Teraz mi jej brakowało. Chciałbym ją objąć, poczuć jej perfumy, być przy niej. Harry’ego było mi tak strasznie szkoda, nie życzyłbym tak nikomu, nawet największemu wrogowi. Życie to śmiertelna choroba, ale jest to też największy dar jaki kiedykolwiek dostaliśmy, tak samo jak prawdziwa miłość. Ona przyjdzie z nienacka, ale lepiej żeby już nie odchodziła. Nie każdy ma takie szczęście. Harry’emu Olę zabrała rzeka, a ja idiota sam wszystko spieprzyłem bez niczyjej pomocy… Już żałowałem , ale bałem się że teraz nic nie zdziałam. Myślałem tak sobie, gdy nagle z zamyśleń wyrwał mnie Niall…



Hej hej hej :D
Obiecany jeszcze dziś ,rozdział :D 
I jak ? 
Komentujcie, bo mam wrażenie że nikt go nie czyta, chyba zawiesze bloga ;c

Rozdział 34


           CLICK ♥

                                     ***Kaja***

-Gdzie są ? –zapytałam Danielle wychodząc z Sali, w której leżała Ola.
-Zaraz będą- odpowiedziała siadając na krześle przy łóżku.
Dosiadłyśmy się do niej , i rozmawiałyśmy z naszą przyjaciółką. Powiedziałyśmy jej, żeby zaraz spodziewała się chłopców. Mimo że może nic nie słyszała, a przynajmniej tak się nam wydawało to bałyśmy się żeby jej stan się nie pogorszył gdy będzie słyszeć tego Stylesa. Właśnie , ciekawe czy ona nas słyszy.? Wie co mówimy ? Rozumie nas. To nie dawało mi spokoju. Jest już drugi dzień w śpiączce. Nie wiadomo kiedy się wybudzi, to jest najgorsze, to może trwać lata. Trzymałyśmy ją, przytulałyśmy, całowałyśmy , ale nie reagowała.
-Brakuje mi jej –szepnęła Taylor a do sali weszli chłopcy. Spojrzałam na nich, wszyscy byli smutni. Niall lekko się uśmiechnął, a Harry’ego zgromiłam wzrokiem. Podeszli bliżej, i zauważyli Olę. Widziałam że nie mogą powstrzymać emocji.. łez.  Harry schował twarz w ręce, nie mogłam wytrzymać musiałam mu to powiedzieć, nawet jeśli był w takim stanie jak teraz.
 -Teraz to płaczesz, a wiesz co Ty.. ty powinieneś być Ty, gdyby nie Ty Oli nic by się nie stało. Przez Ciebie trafiła do szpitala, przecież ona chciała się zabić przez Ciebie, albo raczej z bólu który Ty jej zadałeś. Miała wyjątkowe szczęście, że ją znalazłyśmy, przecież ona skoczyła z mostu. Skoczyła bo zobaczyła Ciebie, Ciebie w objęciach innej laski. Wynoś się stąd , ona nie chce Cie już znac, my zresztą też- krzyknęłam , podeszłam do loczka, uderzyłam  i wybiegłam z Sali…

                                                                     ***Niall***

Przez Harry’ego ? Ola chciała się zabić ? O boże..-pomyślałem i wybiegłem zaraz za Kają. Dogoniłem ją tuż przy wyjściu ze szpitala.
-Kochanie – krzyczałem cały zdyszany –Zaczekaj , porozmawiaj ze mną. Odwróciła się i podbiegła do mnie. Poczułem jej perfumy. Zawsze mnie uspokajały. Objąłem ją ramieniem, i wtuliłem w siebie. Nie odzywaliśmy się, wystarczyło nam milczenie.
-Skarbie, opowiedz co się stało, przez ostatnie parę dni- szepnąłem do niej , i usiedliśmy na chodniku. Spojrzała na mnie, jej policzki były czerwone od słonych łez, oczy też. Makijaż mimo że rozmazany, dodawał jej uroku. Wyglądała pięknie, zresztą jak zawsze. Oparła głowę o moje ramienie i opowiedziała mi co się wydarzyło podczas naszej nieobecności.
-O matko… -mruknąłem i nie wiedziałem co zrobić, powiedzieć . Jak ją pocieszyć. Jak Harry mógł zrobić takie coś Olce. Co ona mu zrobiła, że ją zdradził. W parę minut potrafiłem zmienić zdanie o moim jednym z najlepszych przyjaciół. Jednak nadal był nim, tym cholernym przyjacielem. Próbowałem go zrozumieć, może to photoshop, jakieś stare zdjęcie. Już sam nie wiem..
 
 -Chodźmy już, wracajmy –powiedziałem i wróciliśmy do szpitala.

                                                      ***Harry***

O nie! To przeze mnie , Ola chciała popełnić samobójstwo, nie chciała żyć. Co ja ku**a narobiłem. Zobaczyła mnie z jakąś laską, tylko jaką.- zastanawiałem się stojąc w Sali w której leżała Ola. Nagle doznałem olśnienia.
-Cholera-wrzasnąłem na całą salę, gdy doszło mi do głowy co powiedziałem, rozejrzałem się po reszcie osób w Sali. Patrzeli na mnie jak na dziwaka , ale w ich wzroku widziałem zdziwienie i ból. Znałem to uczucie, aż za bardzo. Nie zważałem na myśli innych, wiedziałem że zrobiłem źle, żałowałem. Tak cholernie żałowałem. Podszedłem do mojej księżniczki, odwróciłem się do reszty naszej dawnej ‘paczki’ przyjaciół , dlatego dawnej że ostatnio coś zaczęło się sypać. Nie było tak jak kiedyś, niestety. Spojrzałem na nich, a oni porozumiewawczo wyszli z Sali, domyślali się o co mi chodziło. Usiadłem na brzegu jej łóżka. Złapałem jej zimną dłoń. Chciałem ją ogrzać, chciałem żeby mnie pokochała, ten drugi raz.
-Kochanie, zrozum to nie było tak jak ty myślisz.. Ja….
                                       
                                                                ***Liam***

Wyszliśmy z Sali. Harry chyba musiał powiedzieć cos Oli, na osobności.  Usiedliśmy na krzesełkach naprzeciw Sali. Taylor z Zayn’em poszli po kawę, a Eleanor z Louisem poszli na spacer, trochę ochłonąć. Nie dziwie im się. Tylko my , ja i Danielle siedzieliśmy i nic nie robiliśmy. Wiedziałem jedno, musimy porozmawiać, poważnie porozmawiać.
-Danielle , musimy pogadać, o nas- powiedziałem i spuściłem wzrok.
-Dobrze –odpowiedziała tak smutno że serce mi się łamało gdy musiałem kontynuować.
-Nie wiem czy jest sens- zacząłem i spojrzałem na jej przerażoną twarz patrzącą na mnie –nie wiem czy my mamy sens…
                                           
                                                      ***Danielle***

-Co ? Liam, jak to mówiłeś że mnie kochasz ? Chcesz ze mną zerwać ? Dlaczego –krzyczałam , krztusząc się łzami. Łzami które wywołał sam Liam, nigdy bym się nie spodziewała, że potrafiłby mnie aż tak zranić –A ja głupia Cię kochałam- szepnęłam i uciekłam, byle dalej od niego. Najgorsze uczucie, kochasz osobę dla której nic nie znaczysz. Nie zniosłam tego. Najgorsze było to, że ja go nadal kocham..



Hej hej hej :)
Przepraszam ze nie dodawałam ale nie miałam dostepu do kompa xx 
Ale juz jestem i mam w zapasie kolejne rozdziały :) 
Tutaj jest blog mojej przyjaciółki, naprawde super *__* Wchodźcie ! :) KLIK
Komentujcie ! Następny rozdział  gdy będzie 8 komentarzy !!! :D

piątek, 24 sierpnia 2012

Rozdział 33


          CLICK ♥                     


                                                           ***Liam***

Odłożyłem  telefon, twarz skamieniała mi w sekundę. Patrzyłem się w pustą przestrzeń przede mną.  -To przez właśnie jednego z twoich przyjaciół Ola jest w szpitalu- pomyślałem o słowach Danielle.  O co jej mogło chodzić, i o którego z One Direction miała na myśli. No tak, HARRY. Rozejrzałem się po samolocie, zauważyłem loczka, siedzącego przy oknie, podziwiającego, piękne widoki. To przez niego Ola jest w szpitalu, ale dlaczego, może on wie- pomyślałem i dosiadłem się do zielonookiego przyjaciela. Odwrócił się i lekko uśmiechnął.
-I dowiedziałeś się czegoś co tam się dzieje ?- zapytał poprawiając swoją grzywkę, która i tak bez tego była idealna.
- Tak, Danielle mi powiedziała , że– i tu się zaciąłem, nie wiedziałem czy powiedzieć.
-Że?- dopytywał, trochę zmieszany, z miną przerażenia.
-Że Ola jest w szpitalu –szepnąłem i spuściłem wzrok . Nastąpiła nagła cisza, nie wiedziałem co powiedzieć, zrobić. Było mi go żal, ale wciąż siedziało mi w głowie zdanie Danielle że to przez któregoś z moich znajomych Ola jest w szpitalu. Postanowiłem już tego nie mówić, w końcu nie wiedziałem do końca o kogo chodzi, mogłem mieć tylko,  nietrafione przypuszczenia. Objąłem go ramieniem, które zaraz odepchnął od siebie.
-O..ola ?! Hahaha ,dobry żart, Liam, nie spodziewałem się tego po Tobie- zaśmiał się pytająco.
-Harry, ale tym razem to nie jest żart –wydusiłem to w końcu z siebie- A w dodatku dziewczyny nie chcą mi nic powiedzieć.
                                                             ***Harry***
-Kur*a. Moja Ola w szpitalu ?! Ale jak to ? Dlaczego ?Jak się czuję ?- pytałem Liam'a, a naszej rozmowie zaczęli przysłuchiwać się chłopcy.
-Harry, ja nie wiem, powiedziała mi tylko to. I wkurzyła się strasznie że tam przyjeżdżamy.- odpowiedział  i odszedł ode mnie.
-Je do cholery poje*ało, Ola w szpitalu a ja nie mam do niej jechać ? –krzyknąłem do Liama, który usiadł parę siedzeń przed mną. Odwrócił się, spojrzał mi w oczy i skinął głową. Załamałem się, jak to możliwe. Za parę godzin już będziemy – pomyślałem , wszystko się wyjaśni , tylko już chcę zobaczyć moją księżniczkę.

                                     ***Kaja***
-Jak mogłaś, i dlaczego mu, im powiedziałaś- zapytałam Danielle, nie krzyczałam bo zauważyłam że ma łzy w oczach.
-Bo.. Pamiętasz jak byłyśmy w szpitalu i zadzwonił Liam,kazałyście mi nic nie mówić, i nie powiedziałam, ale chłopcy tak się przejeli że wsiedli w samolot i do nas lecą. Zadzwonił do mnie z pół godziny temu, że są w samolocie, i wtedy ja..
-Co zrobiłaś ? – dopytywałam się przytulając przyjaciółkę.
-Ja im powiedziałam że przez jednego z jego przyjaciół Ola jest w szpitalu- rozpłakała się.
-Skarbie , już trudno, nie ma co płakać, w końcu musieli się dowiedzieć. A wiedzą że Ola jest.. no wiesz w śpiączce? – zadrżał mi głos.
-Nie nie wiedzą- powiedziała i obydwie położyłyśmy się spać.

*** 
Następnego dnia miałyśmy ustawiony budzik, na 8 rano. Wstałyśmy, ubrałyśmy się. Nadal byłyśmy śpiące, w końcu nikomu 3-4 godziny snu nie wystarczają, ale my nie mogłyśmy inaczej. Musiałyśmy pojechać do niej, Oli. Około pół godziny potem byłyśmy już gotowe, wyszłyśmy z domu,  i pojechałyśmy do szpitala, z obawami ale i nadzieją, która zginie ostatnia.  Weszłyśmy na drugie piętro i skierowałyśmy się pod salę. Weszłyśmy do środka. W rogu, pod oknem , leżała Ola. W białej pościeli i bladej twarzy, wyglądała jak anioł. Promienie słońca, padały na jej twarz, która nie była rozpromieniona jak zawsze, była smutna. Spokojnie leżała, jak bezbronne dziecko. Nie mogła nic zrobić, powiedzieć, taka mała  istotka, zupełnie uzależniona od urządzeń, kroplówki i lekarzy. W pokoju panowała błoga cisza. Podeszłam do jej łóżka i usiadłam na krzesełku obok…
-Oluś, wszystko będzie OK, to ja Kaja, słyszysz mnie? Mam nadzieje, że tak. Musisz być silna, i się wybudzić, my wierzymy że to się stanie, już za parę dni, kochane słoneczko- powiedziałam i pocałowałam ją w policzek.
                                                           ***Liam***
*puk puk* -Dziwnee, nie ma ich w domu- zdziwił się Zayn-jest dziewiąta .
-Hmm, może pojechały do szpitala durniu- odpowiedział zdenerwowany Harry,i trzepnął Zayn’a w rękaw. Ten nic nie odpowiedział tylko zmierzył loczka wzrokiem. Wiedział że jest zły, ale nie na niego. Zadzwoniłem do Dan, chciałem się dowiedzieć w jakim są szpitalu.
-Yhh, halo, cześć Liam- powiedziała zdezorientowana Danielle- Co chcesz ?
-Chciałem się dowiedzieć w jakim szpitalu leży Ola. Jesteśmy już w Londynie- odpowiedziałem wsiadając z chłopakami do auta.
-Zaczekaj chwilę skarbie- powiedziała i ,zasłoniła słuchawkę, mogłem usłyszeć tylko że z kimś rozmawia- Ok to jest szpital ten w zachodniej części Londynu. Na pewno go kojarzysz..
-Tak, dziekuje kochanie, to cześć- powiedziałam i rozłączyłem się. Wytłumaczyłem Lou gdzie ma jechać i ruszliśmy..



Hej hej hej :D
10 komentarzy = następny rozdział :D ♥
Komentujcie !!

sobota, 18 sierpnia 2012

Rozdział 32

     CLICK ♥



                                    ***Kaja***

Co by tu robić ? Gdzie pójść? Musiałam choć na chwilę oderwać się od rzeczywistości. Rozmyślałam tak, wychodząc ze szpitala i kierując się w stronę parku. Chciałam, nie. Musiałam choć chwilę zaczerpnąć świeżego powietrza, pomyśleć na trzeźwo. Przechadzałam się tymi uliczkami, pełnymi szczęśliwych ludzi. Patrzeć na czyjeś szczęście podczas własnej rozpaczy, to najgorsza z możliwych sytuacji w życiu. Oglądając   tych zakochanych, radosnych i wesołych ludzi czułam że to powinna być Ola. Przecież ona zawsze była pełna życia. Wyobrażając ją sobie, można pomyśleć tylko o jednym. Radości jaką dawała swoim najbliższym. Z głową w chmurach, spacerowałam po parku. Z daleka zauważyłam wolną ławkę ,byłam już trochę zmęczona dzisiejszym dniem. A przecież zaczął się tak jak zawsze. Miałyśmy iść na zakupy, potem ten Starbucks, i ten pieprzony wypadek. Siedziałam samotnie na ławce w parku, było już przed północą,  a do tej pory było tu tyle ludzi. Jakie to romantyczne. Patrzałam przed siebie, nie zwracając uwagi na przechodniów. Nagle poczułam rękę na swoim ramieniu. Odwróciłam sięw stronę obcej mi osoby, nie widziałam kto to , było już za ciemno.
-Eleanor to ty ? - zapytałam zdejmując dziewczynie kaptur. Od razu poznałam jej piękny uśmiech.
-Tak to ja, szukałam Cie.- powiedziała przytulając mocno do siebie. -Może wrócimy do Danielle i Taylor.
-Dobrze, i wiesz co..- powiedziałam spoglądajac jej w oczy, wszystkie we czwórke, traktowałyśmy się jak siostry, wiedziałam że mogę powiedzieć im wszystko. - przepraszam Cię za to że tak na Ciebie naskoczyłam, po prostu to jest dla mnie strasznie trudne, nie tak wyobrażałam sobie te wakacje, rozumiesz?
-Wiem, Kaja, ale Ola może się wybudzić ,musimy wierzyć i być przy niej bo może będzie nas słyszeć- powiedziała i poszłyśmy w kierunku szpitala. Doszłyśmy pod salę. Była już 2 w nocy. Widziałyśmy Tay i Dan siedzące z kubkami, i rozmawiającymi o czymś.
-Hej dziewczyny, jak Ola  -powiedziałam i dosiadłam się do reszty.
-A, bez zmian, ale już rano, będzie można do niej wejść- uśmiechnęła sie lekko Taylor.
-To może wróćmy do domu, ogarnijmy się trochę a o ósmej wrócimy. Przy okazji pomyślimy co powiedzieć chłopcom, w końcu trzeba im coś powiedzieć-zaproponowałam i wstałyśmy ociężale z krzesełek. Pojechałyśmy do domu. Każda z nas, marzyła o prysznicu , i łóżku. Szybki prysznic, i wylądowałam w łożku.
                                             
                                                            ***Danielle***

Okej to dobranoc kochane - powiedziałam żegnąjąc koleżanki. Weszłam do pokoju, usiadłam  na łóżku. Wzrok skierowałam na telefon leżący obok mnie. Zaczął wibrować.
-O niee to znowu on- pomyślałam i odebrałam - Cześć Liam -powiedziałam i nagle zrobiło mi się smutno że będę musiała go okłamywać. Nigdy nie byłam do tego zmuszona.. no ale.
-Hej skarbie, możesz mi powiedzieć co się dzieje ?Czemu nie odbierasz ?- krzyczał w słuchawkę, był baardzo zdenerwowany, zaczęłam mieć czerwone policzki, oczywiście od łez, które wyznaczały sobie własne tory na moich polikach. Powiedzieć mu ? Sama nie wiem.
-Kochanie bo, -zajęknęłam ale wiedziałam że czeka na dalszą część, musiałam mu powiedzieć- Bo Ola jest w szpitalu- szepnęłam i zaczęłam szlochać mu do słuchawki, jakieś niezrozumiane słowa żalu. W końcu się uspokoiłam i czekałam aż coś powie.
-Cz...czemu ty mi .. nam nic nie powiedziałaś.. przecież nie mamy przed sobą tajemnic ? Jak mogłaś nic nie powiedzieć ? Myślałem że mi ufasz.. -mówił przerażonym głosem, wiedziałam że jest zawiedziony.
- Ufam Ci Liam, jak nikomu, ale dziewczyny zabroniły mi Wam o tym mówić, zrozum- powiedziałam ale Liam przerwał mi w połowie zdania..
- Nieważne, jesteśmy już w samolocie, za jakieś 3 godziny będziemy u Was- oznajmił smutno.
-Ale jak to Liam ? Czemu ? - zadawałam mu pytania , w końcu stanęłam i wybuchnęłam płaczem.
-Ja.. nie wiedziałem co u was sie dzieje, pamietasz jak do Ciebie zadzwoniłem, to wtedy postanowiłem do Was przylecieć, chłopcy też chcieli dlatego już zaraz będziemy.
-Co ?! Reszta zespołu też tu będzie/ - krzyknęłam przerażona, jak on mógł.
-Bardzo chcieli.- dodał - Ale co stało się Oli.?
-To przez właśnie jednego z twoich przyjaciół Ola jest w szpitalu- powiedziałam zaciągając sie płaczem i skończyłam tą rozmowę. Rzuciłam telefon w  scianę, rozpadł się na kilka kawałków, zupełnie jak moje serce. Zakryłam twarz drżącymi rękami i zaczęłam ryczeć jak jeszcze nigdy. Nienawidzę się, za to że tu przyjadą, że się dowiedzieli. Co ja powiem dziewczynom, ze sie wygadałam, i ze chłopcy będa tu za parę godzin. Rozpłakałam się jeszcze bardziej. Nie wiedziałam co robić. Usłyszałam pukanie drzwi. Nie odpowiedziałam nic.
-Moge wejść- powiedziała Kaja i stanęła w drzwiach do pokoju.
-Tak ,prosze- powiedziałam ciągnac nosem.
-Możemy pogadać. Co się stało ?- powiedziała i usiadła na roku łóżka.
-Ale Kaja, ty mnie znienawidzisz za to co zrobiłam - jęknęłam i otarłam twarz , zbierając wszystkie łzy.
-Na pewno nie- powiedziała ciepło przytulając mnie do siebie.
-Bo chłopcy będą tu za parę godzin...



Hejka kochane !
I jak rozdział , radze zaglądać codziennie bo wiele może się pozmieniać w opowiadaniu xx
Proszę komentujcie, kiedyś było po 8 komentarzy, a teraz może 2, jeżeli nie będzie 5 komentarzy, to nie wstawię następnego. Bo mnie nic nie motywuje i nie mam weny.
5 KOMENTARZY= NN :D


piątek, 17 sierpnia 2012

Rozdział 31

   CLICK ♥                            

                                                            ***Taylor***
-Dziewczyny , szybko, nie wiadomo co z Olą - powiedziałam i weszłyśmy we czwórkę do jednego z większych szpitali z Londynie. Pobiegłyśmy do recepcji.
-Przepraszam gdzie jest Ola Crosby ? - zapytałam pierwszą lepszą kobietę przy biurku.
-Drugie piętro sala 24- powiedziała , podziękowałyśmy i podbiegłyśmy pod windę. Jakby na przekór nie chciała przyjechać, obok były schody, szybko po nich wbiegłyśmy. Rozejrzałam się, 2 piętro. W prawo były sale od 1-13 a w lewo od 14- 25. Pobiegłyśmy w lewo, zauważyłyśmy Kaję na końcu korytarza.
-Kaja- krzyknęłam a ona wstała z podłogi i od razu się do nas przytuliła , płacząc cicho. Usiadłyśmy wszystkie na podłodze, naprzeciwko sali nr 24.
-Kaja, co z Ola ?- zapytałam a jej oczy ponownie napełniły się łzami. Nie wiedziałam co mam zrobić ,przytuliłam ją, a ona zaczęła nam po cichu opowiadać co się do tej pory wydarzyło.
- Ona , jak byłyśmy w karetce, i wtedy jej.. jej serce przestało bić- wybuchła płaczem. Siedziałam w bezruchu. Miałam pustkę w głowie, nie wiedziałam co o tym myśleć, łzy już i tak lały mi się po policzkach, jak rzeka.
-Ale ona już.. już nie żyje? -zaczęłam krzyczeć i patrzeć się w pustą przestrzeń z histerycznym płaczem.
-Nie, zaczekaj. Udało się przywrócić jej prace serca. Teraz jest na sali operacyjnej ,ma złamaną nogę, rękę i dwa żebra. Ledwo uszła z życiem. Operacja będzie trwała około 3 godzin. Najgorsze jest to.. -stanęła Kaja, bała się nam powiedzieć czegoś bardzo istotnego- jeżeli wejdzie w stan śpiączki.
Zachłysnęłam się własnymi łzami.- Śpiączki ? Przecież ona ma przed sobą całe życie. Ona nie chciała się zabić ? Olka czemu ty to zrobiłaś.- krzyczałam na cały korytarz, dopóki dziewczyny mnie nie uspokoiły.
-Ale dziewczyny nie możemy tracić nadziej, w końcu ona umiera ostatnia. Ale co powiemy chłopakom ?- zapytała Danielle, nie zdążyłam odpowiedzieć bo usłyszałam piosenkę Moments, to był telefon Danielle. Spojrzała na wyświetlacz i nam go pokazała : Liam calling.
-Odbierz, tylko nic mu nie mów ok ?- poprosiła Kaja, a Danielle zalana łzami odeszła trochę od nas i odebrała.

                                                            ***Danielle***

-Hej Danielle. Jak tam u Was skarbie ? - zapytał Liam. Nie wiedziałam co mam powiedzieć, przed chwilą nie byłam w stanie nic powiedzieć, tylko łzy płynęły mi po twarzy, spadały na ręcę, ubrania i zimną podłogę. A teraz miałam zacząć z nim rozmawiać, moim drżącym jak nigdy głosem. I do tego skłamać, Kaja kazała nic nie mówic chłopcom. Racja, gdyby się dowiedzieli że Ola, próbowała popełnić samobójstwo, to by .. było źle. Tym bardziej gdyby się dowiedział teraz Styles. Jeszcze by tu przyjechał, i nie dawał jej spokoju, a w końcu, to z jego winy ona to zrobiła.
-Wszystko dobrze kochanie- powiedziałam trochę niepewnie, bo drżącym głosem.
-Skarbie , co sie dzieje ? -nie dawał mi spokoju.
-Ja.. Liam ja nie mogę Ci powiedzieć. Przepraszam.- wyszlochałam w słuchawkę i rozłączyłam się. Rozpłakałam sie na nowo. Wyciszyłam telefon, żeby nie wiedzieć czy może będzie chciał się do mnie dodzwonić. Nie zdążyłam schować telefonu do torebki a już widziałam na ekranie jak Liam próbuje się do mnie dodzwonić, to było ciężkie ale brałam tu pod uwagę zdrowie Oli. Gdybym powiedziała Liam'owi napewno by wygadał się reszcie zespołu, a to była zbyt poważna sprawa. Wróciłam do dziewczyn. Atmosfera była, strasznie dołująca. Mijały godziny, a z sali nikt nie wychodził. Trochę się już denerwowałyśmy. Mijała 3 godzina. Wreszcie z sali, wyszły 2 pielęgniarki a po nich lekarz. Wszystkie wstałysmy i podeszłyśmy do starszego pana w fartuchu.
-Proszę pana co z Olą ?- zapytała Eleanor, która jako jedyna zachowała się w miarę dojrzale.
-Pani Ola, miała wielkie szczęście że przeżyła ten wypadek - powiedział a w moich myślach rozpromieniło światło, ona przyżyła, wszystko będzie dobrze , niestety z zamyśleń wyrwała mnie dalsza częśc jego odpowiedzi - Niestety jej stan nie był na tyle dobry, dlatego , bardzo nam z tego powodu przykro ale pani Ola zapadła w śpiączkę, nie wiadomo kiedy się wybudzi. Może to być jutro, za miesiac, rok albo nawet nigdy- powiedział z przykrościa lekarz, poklepał nas po ramieniu i odszedł.
-Co?! Śpiączka ? - krzyknęła Kaja, zasłoniła twarz rękami i zsunęła się po ścianie na ziemie.- Ale ..ale to nie tak miało wyglądać, ten dupek nie miał jej zniszczyć życia. Nie jej... - szeptała zaciągając sie płaczem.
-Kaja ona. się wybudzi, zobaczysz.. wszystko bedzie dobrze- zaczęła Eleanor do Kai
-Nie Eleanor, nie rozumiesz nic już nie będzie dobrze ! Nic ! - powiedziała i pobiegła do wyjścia. Eleanor pobiegła za nią, a ja zostałam przed salą. Spojrzałam na telefon, już po 22:00, przy okazji wyświetliło sie :41 nieodebranych połączeń ok Liama, 19 nieodebranych wiadomości. Aż bałam się sprawdzać co napisał, ale byłam zbyt ciekawa, i weszłam w ostatnią którą wysłał. ' Kochanie, odbierz. Za niedługo się zobaczymy. Kocham Cie xx' Pomyślałam jedno. CHOLERA.


Hejkaa :D
I jak się podoba ? KOMENTUJCIE, i piszcie co myślicie o opowiadaniu, komentarze w style, czekam na nastepny motywują ale nie az tak jak wyrazanie opinni z serca. Dzieki xxx

czwartek, 16 sierpnia 2012

Rozdział 30 :D

CLICK ♥

                      ***Kaja***

Ola odwróciła gazetę.. na okładce był sam Harry, obściskiwał się z jakąś laską, chyba mniej więcej była w naszym wieku. Nie wierzyłam, jak Harry mógł zrobić takie coś Olce, przecież, wszyscy brali zawsze przykład z nich, byli jak para do naśladowania. Wydawało mi się, że Harry by tego nie zrobił, ale .. już sama nie wiem. W końcu to zdjęcie jest takie wyraziste, bez photoshopa. Nagłówek ' Styles i czyżby jego nowa dziewczyna, czy zapomniał że w Londynie czeka na niego Ola? ' Nie chciałam już czytać tego artykułu, spojrzałam bezradnie na dziewczyny.
-Styles by takiego czegoś nie zrobił , nie wierze- powiedziała Danielle i zaczęła rozglądać się po galerii- Gdzie jest Ola? Matko, dziewczyny , żeby ona sobie nie zrobiła czegoś złego- wykrzyczała do nas ze łzami w oczach. Szybko wstałyśmy od stolika, zostawiłyśmy pieniądze, i wybiegłyśmy z Galerii. Samochód stał, Ola go nie wzieła, miała mieć przecież dopiero 17 lat, za niecałe 1,5 tygodnia. Nie miałyśmy pojęcia gdzie mogła pójść, wiedziałyśmy jedno , ona jest zdolna zrobić sobie coś złego. I to bylo straszne, gdyby..gdyby ona coś sobie zrobiła, to ja..- pomyślałam ale potem już przestałam myśleć jak pesymistka. Wsiadłyśmy do auta, zaczęłam wydzwaniać do Oli.
-Ku*wa, poczta głosowa -krzyknęłam troche sparaliżowanym głosem- Gdzie my mamy jej szukać ?
-Wiem, kiedyś z nią rozmawiałam, mówiła mi że zawsze chodzi na jakiś most, gdy ma jakies problemy lubi tam przesiadywać, i myśleć o swoim życiu. Tylko gdzie ten most jest ? - zaczęła Taylor, wszystkim zależało na czasie, więc chciałyśmy jak najszybciej tam pojechać.
-No pomyśl, Taylor szybko, nie wiemy co ona chce zrobić - powiedziała Danielle.
-Już wiem, to jest jak wracamy do domu chłopców ale przed Tesco skręć w lewo i prosto. Szybko -wykrzyknęla Eleanor a my z piskiem opon ruszyłyśmy przed siebie. Były straszne korki, a my nie miałysmy na to czasu, trąbiłyśmy całą drogę. Na szczęscie nie dostałysmy żadnego mandatu. W końcu skreciłyśmy w lewo, i już teraz szybko przed siebie. Mocno się ściemniło, praktycznie używałyśmy już tylko świateł bo słońca już nie było. Z daleka zauważyłam most, był całkiem duży, podjechałysmy pod jego początek, i biegiem ruszyłyśmy w głąb mostu. Z daleka zauważyłam kogoś stojącego już po drugiej stronie mostu, nie wierzyłam. To nie mogła być Ola. Pokazałam ją reszcie dziewczynom. Zaczełyśmy biec jeszcze szybciej, w sercu czułam tylko strach, przerazenie, lęk, kurwa jak ona to zrobi to .. ja.. ja .. się załamie, ona nie może tego zrobić przez jednego dupka który złamał jej serce. Zaczęłyśmy do niej krzyczeć.
-Ola, kurwa, nie skacz, Słyszysz nie rób tego, damy rade, Ola proszę ,Ola NIE!- wrzeszczałyśmy wszystkie, byłyśmy już jakieś 100 metrów od niej. Tego momentu nigdy już nie zapomnę, spojrzała z żalem na nas, na mnie, jej oczy, błyszczały w świetle księżyca, były przepełnione smutkiem i rozgoryczeniem. Widziałam że chciała to zrobić, chciała skoczyć. Nie chciała żebyśmy jej w tym przeszkadzały, gdy byłyśmy już dosłownie 10 metrów od niej..
-Ola błagam Nieeeee- wrzasnęłam ale to już nic nie dało, szybko podbiegłam pod barierkę, zobaczyłam ją tam.. na dole. Serce jakby rozdarło mi się wpół. Wybuchłam płaczem, jak nigdy.
-Czemu mi to zrobiła? Ten pieprzony Styles, po co się wjebał w jej życie.- krzyczałam i zeszłam na brzeg, wyciagnęłam jej zmasakrowane ciało. Most był naprawdę dość wysoko nad rzeką, a możliwe że w wodzie były jakieś kamienie, ale  w tym momencie nie chciałam o tym myśleć. Taylor zadzwoniła po karetkę, a ja próbowałam obudzić moją najlepszą przyjaciółke.
-Ola, ola słyszysz mnie Obudź się do cholery, My Cie potrzebujemy, Harry.. nie wiesz co tam naprawde zaszło, Ola do cholery nie mozesz nam tego zrobić -szeptałam przez łzy, do mojej przyjaciółki, która była dla mnie jak siostra. Przyjechałam do niej na wakacje, a ona chciała się zabić. Po 4 minutach przyjechało pogotowie, lekarze szybko zanieśli ją na noszach do karetki, podszedł do nas lekarz.
-Któraś z pań to rodzina tej dziewczyny?- zapytał pośpiesznie sanitariusz.
-Ja jestem jej siostrą- skłamałam , byle tylko móc pojechać z nią do szpitala.
-Dobrze prosze za mną- powiedział i zaprowadził mnie do środka karetki. Odwróciłam się do dziewczyn.
-My zaraz też będziemy w szpitalu - krzyknęły a ja tylko pokiwałam głową. Weszliśmy do karetki. Ruszyliśmy , jechaliśmy bardzo szybko, w końcu na sygnale.
-Panie doktorze, czy ona z tego wyjdzie ? -zapytałam z chusteczkami w ręku, którymi zakrywałam twarz.
-Miejmy nadzieje ze tak- powiedział lekarz i lekko się usmiechnął. Wzięłam rękę Oli, była cała zimna, zaczęlam szeptać do niej że wszytko będzie w porządku, że wyjdzie z tego. I wtedy usłyszałam ten, najmniej oczekiwany...pisk. Lekarze, kazali mi przejść na tył karetki, zaczęli ją reanimować...

                                                  ***Ola***

Co ja tu robię ?Umarłam,? Nie żyję? Sama nie wiem, nie chciałam chyba zeby to tak wyszło, nie chciałam popełnić samobójstwa, samobójcy są tchórzami, nie umieją stawić czoła rzeczywistości, i sie z nią zmierzyć, myślałam że jestem silna. Myliłam się, zaczęłam błagać żeby Bóg dał mi drugą szansę, żebym mogła to wszystko wyjaśnić, i jak już, to przyjąc to z honorem. Tak kochałam mojego Harold'a. To był za duży ból, widzieć go miziającego się z inną dziewczyną, tak dziewczyną, nie p*zdą, nie s*ką, tylko dziewczyną, bo jeśli to jest prawda, ze mnie zdradził to mogłabym jej nawet podziękować. Za co ?Za to że pokazała mi jaki jest mój chłopak, że w porę pokazała z kim jest.I ostrzec z kim kiedyś chciałam związać się na całe życie w związku małżeńskim. Ale chciałam stawić mu czoła, bardzo tego chciałam, i teraz już żałowałam tego czego zrobiłam, przecież mam jeszcze przyjaciół, moich 4 idiotów i 4 mega najlepsze przyjaciółki, czemu ich nie słuchałam, czemu to zrobiłam. Słyszę teraz Kaję, wiem że jest przy mnie... Kocham ją, i resztę też... niestety go też..nadal...

                                                ***Kaja***

-Jej serce zaczęło bić -krzyknał lekarz. A ja zaczełam szlochać, jakbym straciła sens życia. Ale go odzyskałam ,to był cud. Leciały mi łzy, szczęścia? Nie wiem, zaskoczenia. Tak chyba tak, to były łzy zaskoczenia, ze moj maly skarbek nadal żyje i sie nie poddaje. Ona tego nie chciała. To co zrobił jej Harry było straszne, ale ona nie chciała się zabić. Dotarliśmy do szpitala. Szybko zabrali ją na salę operacyjną...

______________________

Siema miśki ♥
I jak  ? KOMENTUJCIE !!
Dzis koło 21:00 postaram się dodać nastepny xx

środa, 15 sierpnia 2012

Rozdział 29

                                  ***Ola***

I odjechali. Pojechali w trasę, pewnie będą się świetnie bawić, ale bez Nas. Niestety.. razem z dziewczynami, wróciłyśmy do domu chłopców. Zostawili nam tu klucze, wiec postanowiłyśmy tu trochę pomieszkać, jak siostry, podczas nieobecności chłopców. Usiadłyśmy na kanapie, wszystkie 5 , zmieściłyśmy się, nie to co nasi chłopcy. Zaczęłyśmy oglądać TV. Gadałyśmy o chłopcach, każda z Nas miała  wieeele do powiedzenia o każdym swoim chłopaku. Przegadałyśmy tak całe popołudnie, na obiad wybrałyśmy się do jakiejś restauracji w centrum Londynu. Wieczorem zrobiłyśmy kolację i poszłyśmy spać. Tak mijały kolejne dni, chodziłyśmy do kina, restauracji, na zakupy i gdzie się tylko dało, wieczorami całymi godzinami gadałyśmy z chłopakami. Opowiadali nam o trasie, fankach, przeżyciach. Obecnie byli w Los Angeles, przepiękne miasto, wielu fanów, ogromne sceny, inne życie. Minął już tydzień, brakowało nam naszych chłopców ale nie na tyle, by umierać z tęsknoty, samotnie w domu. Zachowałyśmy się normalnie, spotykałyśmy się na mieście z koleżankami, i tylko w domu, czasem uroniła się samotna łezka. Często o nich rozmawiałyśmy, siedząc w salonie i śmiejąc się z nich.  Pewnego dnia, wybrałyśmy się na zakupy ,do jednego z  większych centr handlowych w Londynie. Byłyśmy jednymi z bardziej rozchwytywanych dziewczyn w Londynie, dlatego na każde wyjście musiałyśmy się jakoś ogarnąć. Ja założyłam czerwone szpilki, letnią sukienkę w białe paski, i malinową torebkę. Do tego parę dużych wisiorów + miliony bransoletek. Włosy lekko pofalowałam i zostawiłam rozpuszczone. Makijaż jak zawsze, lekki i naturalny. Dziewczyny, wystroiły się też bardzo ładnie, każda z nich miała swój własny styl , i to było wyjątkowe. Wyszłyśmy z domu, wsiadłyśmy do samochodu Dan , na szczęście nie musimy jeździć dwoma samochodami, byłoby wiele zachodu. Po 30 minutach byłyśmy na miejscu. Zaczęłyśmy zakupy, najpierw obleciałyśmy pierwsze piętro, kupiłam sobie, 2 pary conversów, 3 bejsbolówki, 4 koszulki na krótki rękaw, 2 pary szortów. Trochę dużo jak na połowę zakupów, no ale jakoś musiałam wygladać przed paparatzi. Dziewczyny też nie szczędziły kasy, kupiły sobie podobną ilość rzeczy co ja . Gdy już byłyśmy strasznie zmęczone, postanowiłyśmy pójść do Milkshake City,  czegoś się napić. Gdy dojechałyśmy już na odpowiednie piętro, doszłyśmy do kawiarenki, podeszłyśmy pod ladę, wybrałyśmy napoje, zamówiłyśmy i poszukałyśmy wolnego stolika. Usiadłyśmy przy nim , na stole leżało strasznie dużo gazet. Zignorowałam to, i zaczęłam rozmawiać z dziewczynami.
-Dziewczyny, widzicie ale szybko zleciało, już tylko 3 tygodnie, i nasi chłopcy wracają - krzyknęła Eleanor a my wszystkie zaczęłyśmy piszczeć i jednocześnie śmiać się z samych siebie.  Po chwili dostałyśmy już swoje napoje. Miałam szake'a truskawkowego. Z nudów zaczęłam przeglądać gazety, widziałam że są to nowe gazety, bo były same nowości muzyczne, choćby nowa płyta Bieber'a. Przesuwałam , ręką każde czasopismo zerkając tylko na okładke, przekładałam , przekładałam... i stanęłam.. Na okładce był sam... Harry z jakąś laską, byli blisko siebie i chyba stykali się ustami, sama nie wiem, w każdym razie, on obściskiwał się z jakąś laska. Plunęłam swoim shake'm prosto na stolik. Łzy zaczęły lecieć mi z polików, nie wierzyłam w to co zobaczyłam , to było straszne jak on mógł ? Dlaczego ? Już mnie nie kocha,? setki pytań w mojej głowie, jedno rozwiązanie =zdradził mnie. Powoli to do mnie dochodziło, dziewczyny gdy zobaczyły co się ze mną dzieje, zaczęły się wypytywać.
-Ola co się stało ? - pytała Taylor, siedząca na pewciwko mnie. Nic nie powiedziałam. Odwróciłam gazete, aby pokazać ją reszcie dziewczyn. Nie widziałam już ich reakcji,bo wstałam i wyszłam z tej kawiarenki, z którą teraz kojarzyło mi się tylko jedno, zdrada....




Hej hej hej :D
I jak się podoba ? Następny już jutro xx
KOMENTUJCIE XX

wtorek, 14 sierpnia 2012

Rozdział 28

                                               
Muzyka klik

                                                      ***Taylor***

Pożegnanie. Najgorszy moment w życiu każdego człowieka. Ludzie odchodzą i przychodzą. W tym przypadku, nasi chłopcy wrócą za miesiąc, ale i tak pożegnanie będzie trudne. Wszystko zapakowane, zaczęłam ściskać każdego członka zespołu, najpierw Niallera, potem Louisa, następnie podeszłam do Harry'ego i mocno go przytuliłam dając buziaka w policzek.Doszłam do Liama, spojrzeliśmy sobie w oczy, podbiegłam do niego i mocno się w niego wtuliłam. Nareszcie stanęłam naprzeciwko mojego małego skarba-Zayn'a. Spojrzałam mu głęboko w oczy, widziałam ból, sama czułam to sama, z trudem powstrzymywałam łzy, staliśmy pół metra od siebie, byłam całkowicie sparaliżowana, nie wiedziałam co robić. Rzuciłam się na ukochanego, przytulałam go do siebie jak najmocniej umiałam , nie chciałam go puścić, bo wtedy by odszedł ode mnie, zostawił tu samą. Ale i tak musiał to zrobić. Poczułam jak ktoś podnosi mój podbródek, zatoneliśmy w otchłani swoich oczu, a potem złączyliśmy nasze usta w namiętnym pocałunku. W końcu poczułam jego ciepłe wargi, były takie miękkie. Po policzkach zaczęły spływać mi łzy. Zayn to widział , i kciukiem je zbierał , z moich policzków, które były już spuchnięte od płaczu. Spojrzałam na niego, miał zaszklone oczy, starał mi się tego nie pokazywać, ale ja wiedziałam co czuje w środku. Płakaliśmy, całowaliśmy sie i przytulaliśmy jednocześnie, z wyrazem smutku na twarzach.

                                          ***Ola***

Więc tak wygląda to najgorsze pożegnanie, z kochającą Cię osobą. Uściskałam się z wszystkimi chłopcami, na końcu został mi Harry ♥
-Będę tesknić- szepnął mi do ucha i pocałował. Staliśmy tak przez dłuższą chwilkę, odwzajemniłam jego pocałunek, przytuliłam się do niego , i patrzałam w  jego piękne, ale wypełnione smutkiem zielone oczy. Nie chcialam żeby ode mnie odchodził, zostawiał mnie tu samej. No ale cóż, kariera to kariera, czasem musi być ważnejsza, a poza tym przecież sie nie rozstajemy. Uściskałam ostatni raz Harry'ego dałam mu buziaka, i wsiadł do Tourbusu. Mieliśmy obydwoje przeszklone oczy. Zajął miejsce , i machał mi przez szybę .  

                                  ***Liam***


-Kochanie , bede tesknił, strasznie- szepnąłem jej do ucha i zacząłem całować ją po szyi.
-Skarbie ja nie chce żebyś odjeżdzał - mruczała Danielle  wtulona w moją koszulę..
-Ale to tylko miesiąc, zobaczysz z dziewczynami szybko Ci zleci- powiedziałem i pocałowałem moją ukochaną w jej spragnione usta, mocno ją przytulilem i wsiadłem do busu. Widziałem jak podchodzi do Oli i Taylor, i wszystkie zaczynają płakać. Zrobiło mi sie ich strasznie żal. Nie chciałem sprawiać im przykrości. No ale .. zauważyłem że dołączyła do nich Elka, również była zdruzgotana. Do busu wszedł Lou.
-Chłopcy, ale one to przeżywają, nie chciałem sprawiać im takiej przykrości- powiedział przygnębiony Harry, -To nie tak miało wyglądać.
-Wiem- odpowiedział Louis machając do dziewczyn -No ale co mamy zrobić,będziemy do nich codziennie dzwonić, przecież nie możemy odwołać trasy, nie teraz.
-Racja- wszyscy się zgodzili z Lou, mieliśmy już ruszać, ale brakowało nam jeszcze...Niallera. Wyjrzeliśmy przez okno i wiedzieliśmy jak żegna sie z Kają, to było takie romantyczne, jak w jakimś Hollowodzkim romansidle, gdy nas zauważył ,pocałował ją ostatni raz i pobiegł do nas. Wiedziałem że Niall'erowi będzie najtrudniej, w końcu z Kają jest chyba najkrócej. Wszyscy mu współczuliśmy. Wsiadł do busu, i od razu podbiegł pod okno. Zobaczył jak odjeżdzamy, zaczeliśmy wszyscy machać do naszych dziewczyn, Niall się popłakał , nie dziwie mu się, ja też miałem całe zaszklone ocy, zobaczyliśmy je ostatni razm zdązyłem jeszcze napisac na karteczce 'We love you' i pokazać im. I odjechaliśmy..



I jak ? Troche krótki , ale w nagrode, dziś dodam jeszcze drugi xx
               

Imagin z Zayn'em

Muzyka klik Gdy się skończy włacz ponownie. xx



Jesteś z Zaynem już ponad rok. Jesteście wyjątkową parą, nigdy się razem nie nudzicie Każdego dnia macie miliony pomysłów na wykorzystanie go w 100%. Bardzo się kochacie i uwielbiacie spędzać ze sobą czas. Pewnego dnia postanowiłaś zrobić niespodziankę swojemu ukochanemu. Chciałaś zabrać go na przelot paralotnią, miała to być Wasza romantyczna przygoda, jedna z ekstremalniejszych. Tylko wy dwoje, niebo i wolność. Oczywiście długo zastanawiałaś się czy jest to bezpieczne, ale uznałaś że bez ryzyka nie ma zabawy. Nie pytając Zayna o zdanie, wynajęłaś paralotnię dwuosobową na następny dzień. Bardzo się cieszyłaś z tego pomysłu i byłaś pewna, że wszystko będzie OK. Następnego dnia rano, powiedziałaś Zayn'owi że masz dla niego  niespodziankę. Wypytywał cię o wszystko, ale ty postanowiłaś być twarda i nic mu nie powiedziałaś, oprócz tego że to niespodzianka. Byłaś strasznie podekscytowana, nie kryłaś swoich emocji, zawsze to co bylo w środku ciebie było też na zewnątrz, za to pokochał Cię Zayn, za twoją naturalność i bycie sobą. Myślałaś, że to będzie Wasz najpiękniejszy dzień w życiu...
Wsiedliście do auta, Ty kierowałaś a Zayn tylko siedział z miną przerażenia i grozy. Jednak w jego oczach błyszczały jakieś iskierki adrenaliny, które motywowały Cię do działania. Ruszyliście,jechaliście w milczeniu przez 15 minut. Co chwilę zerkałaś ukradkiem na Zayna, a on tylko odwzajemniał Twoje tajemnicze uśmiechy. Dotarliście na miejsce, była to spora polanka, blisko Wybrzeża. Zayn spojrzał na Ciebie porozumiewawczo. Pokazałaś mu swoje białe ząbki, i pociagnęłaś mulata za rękę. Podeszliście do wielkiej altany ,albo namiotu, w środku zauważyłaś mężczyznę z którym rozmawiałaś dzień wcześniej przez telefon. Pozostawiłaś Zayn'a w wejściu a sama poszłaś do mężczyzny, zaczęłąs z nim rozmawiać i omawiać szczegóły Waszego lotu.


                                                   ***Zayn***

Gdzie ja jestem ? Co to wogóle wszystko jest ? Po co tu jesteśmy? Te pytania kłębiły się w mojej głowie, podczas gdy stałem na środku jakiegoś 'namiotu' ? Nie miałem pojęcia o co tu chodzi, patrzałem na [T.I], rozmawiającą z jakimś facetem. W pewnej chwili [T.I] pokazała na mnie, oboje spojrzeli w moją stronę. Nie wiedziałem o co chodzi, więc tylko się do nich uśmiechnąłem. Pare chwil później [T.I] wróciła do mnie, miała w ręku kaski , co mnie troszke zdziwiło. Podała mi jeden i kazała założyć. Zrobiłem to co chciała, mimo że w dalszym ciągu nie wiem co ona planuje, ale ufam jej. Wzięła moja dłoń, i pociagneła za sobą. Wyszliśmy na świerze powietrze. Nagle usłyszałem głośny dźwięk, i falę powietrza przeszywającą moje ciało. Gdy w końcu byłem w stanie zobaczyć cokolwiek, ujrzałem małą awjonetkę, która wylądowała 20 m przed nami. Usłyszałem śmiech [T.I] , która pociagneła mnie za sobą. Staliśmy już pod samolotem, drzwi otworzył nam ten sam koleś z krórym wczesniej rozmawiała [T.I]  Ona weszła już na pokład, wyciągnęła do mnie rękę i olśniła swoim nieziemskim uśmiechem. Złapałem jej rękę i zapytałem -Jesteś pewna że to bezpieczne? spojrzała na mnie z wyrzutami i krzyknęła jak najgłośniej umiała -Skarbie nie ufasz mi ? Doskonale usłyszałem to co powiedziała, podciągnąłem się i byłem już na pokładzie. Zaraz mieliśmy startować, gdy podszedł do nas znany mi już mezczyzna, zaczał nas przypinac do czegoś, gdy już się odwróciłem zobaczyłem to ! Nie mogłem w to uwierzyć. Spojrzałem przerażony na [T.I] a ona krzyknęła -Niespodzianka! To mnie jeszcze bardziej przeraziło.

-[T.I] Ty chyba żartujesz.. ja .. ja się boję- krzyczałem jak najgłośniej umiem.
-Co mówisz ?Cieszysz się?Wiem, ja tez, starałam sie -krzyczała dalej nie słyszac mojego błagania. I się zaczeło ..wylecieliśmy. Przytuliłem [T.I] i złączyłem nasze usta namiętnym pocałunkiem. Niczego innego nie pragnąłem wtedy bardziej. Lecieliśmy tak przez jakieś 5 minut. W pewnym momencie podszedł do nas facet i rozłozył nasza paralotnię. Otworzył drzwi.. mieliśmy skoczyć. Idąc w stronę drzwi modliłem się w myślach żeby tylko przeżyć. Staliśmy oboje na krawędzi, spojrzałem w jej piękne brązowe oczy, złapałem ją za rękę i skoczyliśmy! Jak się czułem ? Czułem wolność jakby w tym momencie nic nie było ważniejsze tylko ja i [T.I] , czułem się jak pan świata, władający nim. Wszystkie problemy znikają, nie myśli się o tym , jest się naprawdę szczęśliwym. Razem z [T.I] przysuneliśmy się do siebie, powiedziałem jej 'Kocham cie nad zycie' i pocałowałem ja jak najczulej w jej ciepłe wargi. Czułem jakbym się zakochiwał w niej od nowa z każdym pocałunkiem. To niesamowite ile dla siebie znaczymy. Szybowaliśmy coraz szybciej, zaraz mielismy wyłonić sie z chmur bo jak na razie nic nie widzielismy. Lecieliśmy coraz szybciej ,bylismy juz dosc blisko Ziemi (tak mi sie przynajmniej wydawało) a ja nadal nic pod nami nie widziałem. To co zobaczyłem zaraz potem... zaparło mi dech w piersiach..nie wierzyłem w to. Czułem strach, bezradność, przerażenie. Spojrzałem na [T.I]  widziałem że jest przerazona ale i smutna. Zobaczyłem jak po policzkach spływają jej łzy, patrzyła sie na mnie błagalnie jakbym zaraz miał to przerwać, a my byśmy się wybudzili z tego strasznego snu. Nie, to była rzeczywistość, a dokladniej jej koniec. Nie mogłem tego znieść, łzy same cisnęły sie do oczu, przez myśli przemijało całe moje życie i chwile spędzone z [T.I]. Przybliżyła się do mnie i szepnęła 'Przepraszam' w odpowiedzi pocałowałem ją ten ostatni raz. Z ogromną prędkością wlecieliśmy w Ocean.. Poczułem jak nasze usta się rozdzieliły. Próbowaliśmy się odpiąc od tej pieprzonej paralotni, ale nie mogliśmy. Nie udało nam się, spadaliśmy na dno, a ja nic na to nie mogłem poradzić, jednak nadal trzymałem jej dłoń, przyciągnąłem ją do siebie i pocałowałem na pożegnanie w policzek. Otworzyłem ostatni raz oczy, widziałem że się na mnie patrzy, ale to już był koniec, Udusiliście się tam. Nikt Was nie uratował. Nikt nie wiedział. Tylko my, my we dwoje wiedzieliśmy że nie ma nas tu, nie ma nas ale na tym świecie, bo po drugiej stronie będziecie już szczęsliwi na zawsze. Bo w koncu milosc przetrwa wszystko a niebo ...hmmm.. niebo tak naprawde gdzieś istnieje, i kazdy tak naprawde o tym wie, choc nie zawsze potrafi sie do tego przyznac. Ja w to wierzyłem przez całe moje zycue tu, na Ziemi, dlatego teraz z [T,I] bedziemy razem, niezaleznie od miejsca, wazne ze jest milosc, a wtedy wszystko sie ułozy.




I jak ? Komentujcie xx

sobota, 11 sierpnia 2012

Rozdział 27


                                                          ***Harry***
Wróciliśmy do domu, rozpakowaliśmy zakupy, dziewczyny przygotowywały przekąski na imprezę, a my przenosiliśmy meble, żeby było więcej miejsca i robiliśmy Listę hitów, którą będziemy puszczać , gdy nie będziemy śpiewać. Powoli zbliżała się godzina rozpoczęcia. Wszystko było już gotowe, włącznie z nami, czekałem już tylko na Olę ,aż zejdzie na dół. Nagle zobaczyłem ją na schodach, była prześliczna. Jej sukienka, makijaż , fryzura to wszystko sprawiało, że dla mnie była najpiękniejszą dziewczyną na świecie. Schodziła po nich z taką gracją, byłem w nią zapatrzony jak w obrazek, a ona patrzyła się na mnie uroczo spod swoich długich rzęs i uśmiechała się tajemniczo.
-Hej moja księżniczko - szepnąłem jej do ucha i wziąłem za rękę. Weszliśmy do salonu, gdzie było coraz więcej ludzi. Zaczeliśmy się witać z każdym gościem. Było to bardzo męczące. Gdy nareszcie przyszli wszyscy zaproszeni, zaczęliśmy się bawić. Na początku razem z chłopakami i ich dziewczynami zaczęliśmy tańczyć na parkiecie, urządziliśmy konkurs tańca, który jak nie trudno zgadnąć wygrała Danielle z Liam’em. No ale cóż, ważne że się dobrze bawiliśmy. Potem wyszliśmy na scenę, i zaczęliśmy śpiewać nasze najlepsze hity , ostatnią piosenkę, zadedykowałem właśnie jej , Oli ,to było Stole My Heart. Śpiewając to, podchodziłem coraz bliżej jej, widziałem jak się uśmiecha, jaka jest zawstydzona  i zagubiona. A jednocześnie taka urocza i wyjątkowa. Gdy już skończyłem pocałowałem ją namiętnie, a w pokoju rozległ się wrzaski  i wiwaty.  Miałem nadzieję, że nasza miłość będzie wieczna.  Resztę nocy spędziliśmy tańcząc do 2 albo 3 w nocy. W końcu byliśmy już tak senni ,że postanowiliśmy zakończyć imprezę i pójść spać. Pożegnaliśmy wszystkich znajomych i poszliśmy na górę, do sypialń. Nie trudno jest się domyśleć jak każdy z nas spędził tę noc ze swoją drugą połówką. To była upojna noc. Każda para , zajęła się sobą, gdyż już rano,  o 8 rano, mieliśmy wyjechać do USA w trasę koncertową. Wiedziałem, że to będzie trudne dla Oli, i reszty dziewczyn, ale nie było możliwości wziąć ich ze sobą, nie tym razem. Musieliśmy jakoś bez siebie wytrzymać,ale wierzyłem że uda nam się.


                                                           ***Kaja***

Obudziłam się o 6 rano, obok mnie leżał Niall, jeszcze smacznie śpiący. Nie obudził go nawet mój budzik. Postanowiłam przygotować się do wyjazdu chłopców, poszłam do łazienki, i wzięłam krótki prysznic, ubrałam krótkie czarne szorty, i luźną koszulkę z napisem 'I will miss you all day , all night' .Założyłam ją specjalnie dla Niall'a, z jednej strony nie chciałam mu sprawiać jeszcze większej przykrości z rozstania, ale z drugiej strony chciałam mu pokazać jak mi na nim zależy. Do tego jeszcze czarne conversy, które zabrałam mojej Olce. Włosy związałam w niezgrabnego koka, a oczy pociągnełam raz maskarą, wyglądałam ślicznie, i o to mi chodziło. Wyszłam z łazienki i zobaczyłam , Nialla rozłożonego na łóźku, z mina 'Come to momma baby' Spojrzałam na niego z łobuzerskim uśmieszkiem,a on tylko seksownie poruszył brwiami. Podeszłam do niego, i  położyłam się obok niego, i zaczeliśmy się całować, z poczatku były to zwykłe buziaki, ale potem zauważyłam że Niall chce czegoś więcej, była już 7, i nie chciałam żeby Niall sie spóźnił w dniu wyjazdu a poza tym żeby ktoś nas nie przyłapał. Dałam mu ostatniego, ale bardzo namiętnego całusa i wyszłam z pokoju. Zeszłam na dół, do kuchni, widziałam już tam resztę chłopców i dziewczyn, oczywiście tylko Niallerek moj taki nieogranięty- pomyślałam i zaśmiałam się sama  do siebie.
-Hej, jak tam ? - weszłam do salonu pełnego miłości i żalu.
-A spoko, kiedy musicie wyjechać ?- zapytała Danielle i przytuliła mocno Liama. Zresztą się nie dziwię. Też bym tak zrobiła, gdyby ten Niall w końcu zszedł na dół.
-O 8, czyli za 40 minut- posmutniał Harry i wziął Olę na kolana.
Nagle usłyszeliśmy szmer na schodach,to Niall ciągnął swoją ogromną torbę na dół, Liam poszedł mu pomóc ale każdy miał z niego niezłą polewke. Włącznie ze mną. Gdy w końcu wystawił ją pod drzwi, przyszedł do Nas.
-To co jemy ? - zapytał kierując się do kuchni, ciągnął mnie za sobą.
--Co chcesz- uśmiechnęłam się, z przymusu- Niall musisz jeść gdy zostało nam niecałe 30 min do waszego odjazdu ?
-Oj kochanie, żartuję- szepnął i mocno mnie objął. Spojrzał mi głęboko w oczy, aż poczułam ciarki na swoim ciele. To niesamowite uczucie nigdy mi przy Niall'u nie przechodziło. Poszliśmy do reszty paczki i gadaliśmy tak, aż wszyscy nie usłyszeliśmy trąbnięcia pod domem. Nagle wszystkie twarze osłupiały, wystraszyły, i patrzyły tylko w pustą przestrzeń. Czyli to miał być już koniec, nie nie koniec, przerwa, ale ta przerwa wydawała się trudna, dla mnie dzień bez Niall'a jest trudny a co dopiero miesiąc. No, ale wszyscy wstaliśmy , pomogliśmy chłopakom zapakować torby do ich busa, dziwne że nie było tu żadnych fanek. Z trudem wpakowaliśmy ich wszystkie torby, wzieli ze sobą praktycznie wszystko, my jako ich dziewczyny zostawilłyśmy sobie jedynie pare ich ciuchów, żeby mieć się do czegoś przytulać gdy ich nie będzie.
Wszystko było już spakowane, nadszedł czas na najgorsze-pożegnanie...





Hej hej hej :D
Sorki , ze tak długo musiałyście czekać na kolejny, ale nie było mnie czesto w domu :D
Mam nadzieje, ze sie podoba, jutro najprawdopodobniej dodam nastepny :D
PRZCZYTAŁAŚ ?SKOMENTUJ :D

Ps. Jutro dodam imagina nad którym teraz pracuje :D W pocie czoła xd 

środa, 8 sierpnia 2012

Rozdział 26


                                                  ***Taylor***
-Hmm… a może zorganizujemy jakąś imprezę ? – zapytałam od tak, wszyscy popatrzeli się na mnie dziwacznie ale po chwili pojawiły się uśmiechy na ich twarzach.
-Świetny pomysł –potakiwali głowami jednocześnie- Jak zwykle moja Taylor zawsze coś wymyśli- dodał Zayn i cmoknął mnie uroczo  w policzek. Zarumieniłam się. Wtuliłam się w jego klatę i zawiesiłam ręce na jego szyi. Patrzeliśmy sobie w oczy, uradowani w środku, kryliśmy emocje, które w Nas siedziały. Widziałam na jego twarzy radość i zadowolenie. Wiedziałam że ja uszczęśliwiam go, a on uszczęśliwia mnie. I to było niesamowite, jak dwoje ludzi może sobie sprawiać tyle radości, tyle entuzjazmu i takiej chęci do dalszego życia, wstawania każdego ranka. Tylko ten wiedział kto był lub jest zakochany, Miłość to piękne uczucie i jeżeli jest prawdziwe przetrwa wszystko. Oboje to wiedzieliśmy. Zaczęliśmy lekko się kołysać, na początku myślałam że Zayn się wygłupia ale on tylko się lekko uśmiechnął i zaczął tańczyć wolnego. Strasznie się bałam mu powiedzieć że nie umiem tańczyć, wstydziłam się tego, ale również nie chciałam się przed wszystkimi upokorzyć potykając się o własne nogi. Dlatego , wyrwałam się z objęć ukochanego i pobiegłam do kuchni. Od razu pobiegł za mną, nie dał mi nawet szansy pomyśleć co mam mu powiedzieć bo od razu złapał mnie za rękę, pociągnął do siebie i staliśmy kilka milimetrów od siebie. Czułam jego oddech na swoim ciele.
-Dlaczego uciekłaś? –zapytał nie oddalając się ode mnie nawet na centymetr.
-Bo ja..no wiesz ..ale nie wyśmiejesz mnie? – zapytałam trochę zawstydzona i speszona. Bałam się to wyznać , z jednej strony było to takie głupie a z drugiej takie śmieszne, dziewczyna nie umie tańczyć. Każda powinna umieć a ja ? Zayn na pewno jest doskonałym tancerzem. Nieźle będę przy nim wyglądać, jak ostatnia sierota. Będzie się mnie wstydził.
-Oczywiście że nie głuptasie –odpowiedział szepcząc mi do ucha, objął mnie w tali a po chwili dodał- Powiedz o co chodzi.
-Bo ja.. nie umiem tańczyć- w końcu to z siebie wydusiłam , spojrzałam na Zayna , lekko unosząc swoje oczy, wprost na jego brązowe perełki. Starał się być opanowany, ale widziałam że nie mógł powstrzymać uśmiechu na twarzy. Patrzał na mnie, błagalnym wzrokiem, trochę rozbawionym.
-I to jest powód twojej ‘ucieczki’ ,? –zapytał zdziwiony moim wyznaniem, mam szczęście że się chociaż nie śmiał .
-No tak, bo ty pewnie umiesz super tańczyć, a ja mogłabym się potknąć o własne nogi ,Zayn- oznajmiłam i spuściłam wzrok na podłogę –Będziesz się mnie wstydził.
-Hhaha o nie moja droga , po pierwsze: ja jestem beznadziejnym tancerzem, chłopacy Ci to zadeklarują jeśli chcesz, więc jak się wywalimy to razem, a po drugie: nigdy się ciebie nie wstydziłem , nie wstydzę i nie będę wstydził. Jesteś dziewczyną którą kocham i w życiu nie będzie mi za Ciebie głupio, rozumiesz kochanie ?
-Dobra skarbie- odpowiedziałam i uśmiechnęłam się do chłopaka- To co ,idziemy pokazać kto najgorzej tańczy ?
-Z tobą zawsze słońce-pokazał rząd bialutkich ząbków i wziął mnie za rękę. Wróciliśmy do pokoju, i zaczęliśmy tańczyć i wygłupiać się jednocześnie.  Ruszaliśmy się jak na tancerza nie przystało, ale nie przejmowaliśmy się tym bo świetnie się przy tym bawiliśmy. Po chwili dołączyła do Nas reszta zespołu i dziewczyn. Danielle pokazywała nam kroki a my je  mieliśmy powtarzać, niestety każdemu wychodziło inaczej niż Danielle. Wogule każdemu wychodziło inaczej. W końcu się zmęczyliśmy i postanowiliśmy pomyśleć kogo by tu zaprosić.
 -To może niech każdy zaprosi parę swoich znajomych, a reszta to wspólni ? – zaproponowała Kaja.
-Dobry pomysł – przytaknęliśmy wszyscy –A co jeszcze trzeba zorganizować- spytał jak zwykle z kanapką w ręku Niall.
-Jedzenie i napoje, bo muzykę mamy- pokazałam na chłopców.
-Chyba sobie żartujesz,? Mamy tu śpiewać? – wybuchli wszyscy chłopacy.
-Ale nie cały czas, tylko kilka piosenek- powiedziałam po cichu- OKEJ ?
 -No dobra –ulegli , po namowach Zayna- Ale tylko kilka, ten wieczór musi być tylko nasz, wyjeżdżamy w trasę koncertową, tam to się nagramy tych piosenek.
-Dobra,dobra- zgodziłam się –Ale do wieczoru jeszcze mamy sporo czasu, to może gdzieś jeszcze wyjdziemy ?
-Może plaża? – zaproponował Louis –Już dawno nie byłem. Wy zresztą chyba też.
-Ok, to za 45 minut przy samochodach –powiedział Liam a wszyscy zaczęli biegać po całym domu szukając przeróżnych rzeczy jak np. Harry swojego grzebienia.
        
                                              ***Kaja***

-Niall !! Gdzie jest moja suszarka? – wrzeszczałam na całe pierwsze piętro. Po chwili zobaczyłam blondynka spacerującego z moją suszarką po schodach.
-Co się stało kochanie ?-zapytał ignorując moją złość.
-Oddawaj moją suszarkę – krzyknęłam trochę ciszej niż poprzednio.
-A o to Ci chodzi, nie ma problemu proszę kochanie, tylko już się tak nie denerwuj , bo Ci spodnie pękną –wyszczerzył się i zaczął uciekać.
-Osz ty, zaraz Ci przyłożę – powiedziałam i pobiegłam za nim.
-Ale kochanie to był żart- błagał zmęczony uciekaniem Niall.
W końcu go dogoniłam , zabrałam mu suszarkę, walnęłam w rękę i pobiegłam z powrotem do łazienki przy okazji, dając blondynkowi buziaka na zgodę.
                                                                  ***Harry***

Ej no ! Ruszcie się- krzyczałem z samochodu, na resztę. Ile można było czekać. W końcu usłyszałem zbieganie po schodach  i przekręcanie kluczy w zamku. Uff.. wychodzą z domu. Jechaliśmy na 3 samochody w pierwszym jechali, Zayn,Tay , Liam i Danielle,  w drugim Lou, El , Niall i Kaja, a ja z Olą jechaliśmy sami w trzecim. Na miejsce dojechaliśmy po jakichś 25 minutach. Rozłożyliśmy ręczniki i parawan. Zauważyłem, że Ola była już w stroju kąpielowym. Miałem pewien pomysł. Szybko zdjąłem spodnie i koszulkę. Byłem już w samych kąpielówkach. Podszedłem do Oli od tyłu, wziąłem ją na ręce  i zacząłem biec w stronę Oceanu, zauważyłem że za mną biegnie także Niall z Kają, Liam i Danielle, Tay i Zayn oraz Lou i El.
-Harry kretynie, puszczaj mnie, nie wrzucaj mnie do tej wody .BŁAGAM- krzyczała Ola na całą plażę, przez chwilę zrobiło mi się jej żal, ale szybko minął i już po chwili usłyszałem i zobaczyłem duży i głośny plusk wody. Taak , wszystkie dziewczyny zostały wrzucone do wody.
-AAAAAAAAA-krzyczały i piszczały. Szybko pobiegliśmy do nich i zaczęliśmy się z nimi kąpać. Po jakimś czasie wyszliśmy z wody , i poszliśmy na ręczniki. Siedzieliśmy tam naprawdę długo, potem poszliśmy do Nando’s, oczywiście przez namowę Niall’a. Po drodze do domu zrobiliśmy jeszcze zakupy na imprezę. W końcu wróciliśmy do domu, smutne że to ostatnia noc a potem miesiąc rozłąki…





Hej hej hej ;) 
Przepraszam ze tak długo nie dodawałam ale to się zmieni xd 
Podoba się ? KOMENTUJCIE ^^

sobota, 28 lipca 2012

Rozdział 25


                                                         ***Ola***
Weszliśmy do mojego pokoju, byłam pewna że nikogo nie ma w domu, Kaja pewnie poszła gdzieś z Niallem- pomyślałam. Razem z Harrym rzuciliśmy się na łóżko. Skierowaliśmy oczy prosto na siebie. Byłam pewna że myśli o ty samym co ja, dlatego szybko zerwaliśmy się z łóżka i zaczęliśmy pospiesznie zdejmować części naszej garderoby. Dosłownie po paru sekundach byliśmy już zupełnie nadzy na łóżku.
-To co gotowa ? – zapytał całując mnie namiętnie po szyi.
-Jak nigdy –uśmiechnęłam się.
Razem zaczęliśmy się dopieszczać. Harry stanął na podłodze, ja klęczałąm. Chciałam mu sprawidź przyjemność, dlatego zaczęłam wkładać jego penisa do swojej buzi. Robiłam to rytmicznie, coraz szybciej, spojrzałam na swojego ukochanego, na jego twarzy pojawił się szeroki uśmiech. Zaczął jęczeć.
-Teraz moja kolej- uśmiechnął się i położył mnie na łóżku- Mogę zaczynać ?
-Tak do cholery- wykrzyczałam na cały dom.
Pierwsze ruchy były spokojne i wolne, potem zaczął wbijać się we mnie coraz bardziej rytmicznie i bez pohamowań. Był dziki i silny. Jęczałam na cały pokój, jak nie na cały dom. Było mi naprawdę dobrze.  Po chwili poczułam w mojej pochwie ciepłą ciecz. Razem z Harrym doszliśmy w tym samym momencie. Położyliśmy się obok siebie na łóżku, i zaczęliśmy się… śmiać.
-Ale było zajebiście –powiedziałam  a po chwili dodałam –Jęczałeś głośniej ode mnie- śmiałam się.
-HAHAHA niee,to ty byłaś głośniejsza- zaprzeczał ale nie mógł powstrzymać się od śmiechu.
-Wcale że nie- zaśmiałam się  - Byliśmy tak samo głośni Ok ?
-Ok skarbie – powiedział i przytulił mnie mocno. Zasnęliśmy w swoich objęciach…
Rano wstaliśmy po 9.00 , ubraliśmy się i zeszliśmy na dół. Zobaczyliśmy Kaję i Nialla krzątających się w kuchni  a reszta zespołu siedziała w salonie wraz z Danielle,  Eleanor i Taylor.
-A co wy tu wszyscy robicie- zapytałam zdezorientowana.
-Jesteśmy- odpowiedział Louis a wszyscy zaśmiali się pod nosem.
-To wiem, ale dlaczego tak wcześnie ?  -dopytywałam dalej.
-Skarbie daj spokój i tak od tych idiotów niczego się nie dowiesz –powiedział Harry i poszedł do kuchni.
Ejjj nie idiotów – oburzyli się a potem wybuchli śmiechem.
-Hahahaha ok to głupków –powiedziałam i poszłam za Harrym do kuchni.
-Ola, nieźle się wczoraj z Harrym bawiliście co nie ? –zapytała Kaja spoglądając na nas, chciała chyba zobaczć mojego buraka, który i tak szybko się pojawił.
-Ale o co ci chodzi?- zapytał Harry bo ja ze śmiechu nie byłam w stanie nic powiedzieć.
-Jęczeliście na cały dom, już spałam gdy przyszliście ale się obudziłam gdy zaczęliście.. no wiesz – mówiła Kaja z uśmiechem na twarzy, próbując zachować powagę, jednak na marne.
-Seks- krzyknął Niall biegając po kuchni uciekając za Harrym który chciał mu przywalić.
-Chodź tutaj Niall- krzyczał zmęczony Harry.
-Nigdyy –wykrzyczał blondyn i pobiegł na górę.
Zostałyśmy same w kuchnii, naprawdę było aż tak głośno nas słychać- zapytałam śmiechem.
-No tak troszeczkę- śmiala się Kaja – Oj tam oj tam każdemu się zdarzy, a poza tym było cudownie co nie ?
-Takk, jak ja kocham Harrego, to jest chłopak mojego życia. Jeszcze nigdy nikogo tak nie kochałam jak jego. Ale dlaczego wszyscy się tutaj tak zebrali ?
-Bo już jutro chłopcy jadą w trasę i ten dzień postanowiliśmy spędzić w dziesiatkę, wszyscy razem. Fajny pomysł ?
-Oczywiście, chodźmy do nich- powiedziałam i wzięłam pełny talerz kanapek z szynką i ogórkiem od Kai. Weszłyśmy do salonu i położyłyśmy talerze z jedzeniem na stół, a same usiadłyśmy na kanapie.
-To co dziś robimy-?- zapytała Danielle, siedząca obok Liama.
-Danielle, mam do ciebie pytanie,- powiedział Liam i klęknął przed nią –Czy od dzisiaj będziesz mogła spędzać czas z nami ale jako pani Payne ? Wyciągnął małe czerwone pudełeczko i  je otworzył. Był tak piękny pierścionek z wielkim diamentem w środku. Wszyscy zaczęli mówić ,słodko ‘Oooo’
-Liam.. oczywiście że tak- szepnęła Danielle cała we łzach i rzuciła się na szyję ukochanego. Wszyscy zaczęli krzyczeć i klaskać. Liam założył Danielle pierścionek na palec i zaczeli się całować.  To było naprawdę słodkie, wszyscy w tym domu wiedzieli że ta para jest niezwykła, byli przykładem dla wszystkich. Każdy zaczął  im gratulować i życzyć szczęścia i miłośći.
-Też chciałbym coś powiedzieć- powiedział Niall wstając z kanapy –Razem z Kają jesteśmy razem.
Super, od kiedy?  -zaczęli wszyscy się przekrzykiwać.
-Od wczoraj –oznajmiła Kaja cała szczęśliwa.
-Czyli jeszcze tylko  Zayn nie ma dziewczyny –powiedział Louis i spojrzał z uśmiechem  to na Taylor to na Zayna.
-Jesteś gotowy?- szepnął coś do Zayna Harry.
-Tak – odpowiedział mulat i wziął za rękę Tay. Wszyscy wyszli za nimi na podwórko. Gdy zobaczyłam ten przepiękny obrazek z płatków róż aż mi się  łezka w oku zakręciła a co dopiero musiała czuć Tay gdy to zobaczyła. Z płatków róż było wysypane serce a w nim napisy ‘ Możemy być razem Taylor, ? Twój Zayn’
-Tak tak tak –zaczęła krzyczeć na cały Londyn Tay i spojrzała na Zayna, ten trzymał w ręcę długie pudełko, gdy je otworzył wszyscy zobaczyli naszyjnik i bransoletkę, wszystko  ze złota, bransoletka miała napis ‘Własność Zayna Malika’ , za to naszyjnik miał piękne serce z brylantów. Założył jej biżuterię i zaczęli się całować.
-Teraz już każdy jest zajęty – zażartował Liam- ciekawe co powiedzą fanki.
-Jeżeli są prawdziwymi fankami to na pewno będą się cieszyly- zapewnił Lou- Ale nadal nie wiemy co będziemy robić w ostatni dzień przed trasą ?...




Hej, hej, hej :D 
Wróciłam z wakacji i napisałam kolejny rozdział, wiem ze początek jest trochę +18 ale git :D
Jak się podoba to komentujcie :D

czwartek, 19 lipca 2012

Rozdział 24

                                                                ***Kaja***

Niall zabrał mnie na... plaże. Jednak to nie było zwykłe miejsce.. Wszędzie leżały płatki czerwonych róż, pozapalane świece. Na samym środku leżał koc, poobwieszany dookoła kolorowymi lampkami. Spojrzałam na Nialla i poczułam,że łzy napływają mi do oczu, nie mogłam się powstrzymać, wtuliłam się w niego jak najmocniej umiałam i wyszeptałam mu tylko krótkie 'Dziękuję'. Staliśmy tam przez dłuższą chwilę. W końcu trochę się ogarnęłam i oderwałam się od niego.
- To wszystko dla Ciebie, bo ja Cię.. kocham Kaja, odkąd Cię poznałem tylko to chciałem zrobić, tylko o tobie myślę, o niczym innym. Jesteś moim całym życiem nie wiem co bym zrobił gdybym cię nie poznał. Odmieniłaś całe moje życie, i jestem Ci za to wdzięczny. Dlatego chciałem Cię zapytać czy możemy zostać parą - powiedział spoglądając prosto w moje wilgotne od łez oczy.
-Ja... Niall... nie wiem co powiedzieć- powiedziałam i spuściłam wzrok, wiedziałam jedno. Za dwa miesiące wracam do Polski, do Gdańska, i to wszystko się skończy, ta cała niesamowita bajka która możemy razem napisać. A ja. ja zostanę ze złamanym sercem. Tak to sobie wyobrażałam, chociaż wiedziałam ile znaczę dla Nialla to nie byłam w stanie znieść myśli o rozstaniu- Ale co będzie jak będę musiała wrócić do Polski, co z nami będzie ?
Podniosłam wzrok na jego piękne niebieskie oczy, widocznie posmutniały.
-Kaja, my... damy radę, ja wierze, że nasza miłość to przetrwa, a nie możesz zostać tu, w Londynie?
-Nawet jakbym chciała to nie wiem co na to mama, a ona nie ma kasy na takie zmiany. Ledwo co udało mi się tu przyjechać na wakacje.
-Ale pieniądze to nie problem skarbie- powiedział i przybliżył się do mnie chcąc mnie pocałować. Jego usta były takie ciepłe i pełne życia. Namiętnie się całowaliśmy a gdy skończyliśmy powiedział- Wszystko będzie dobrze, bo jesteśmy razem, mamy niesamowitych przyjaciół, i to czyni nas silnymi, i mamy siebie. Objął mnie w pasie i pociągnął w swoją stronę. Zaczął mi mruczeć do ucha- To odpowiesz mi na moje pytanie?
No oczywiście że tak głuptasie- szepnęłam i pobiegłam na plażę a za mną Niall. Ja rzuciłam się na koc by zacząć oglądać piękne widoki jakie przygotował a on dorwał się do koszyka z jedzeniem.
-Niall ty głodomorze -zaśmiałaś się.
-No co zgłodniałem- uśmiechnął się i usiadł obok mnie ze zrobioną wcześniej kanapką.
-Jak tu jest pięknie- spojrzałam na Nialla, który przed chwilą skończył jeść.
-Gdy przyszłaś tu ty jest jeszcze piękniej - uśmiechnął się i objął mnie ramieniem.
-Ja ciebie tez- rzuciłam i spojrzałam na zachodzące za horyzontem słonce, spędziliśmy tu sporo czasu.
-Ale co ?-zapytał zdezorientowany.
-Kocham idioto- krzyknęłam i namiętnie go pocałowałam. Siedzieliśmy tam aż do samej północy wtedy już mieliśmy wracać do domu.
-Kochanie wracajmy już do domu, zimno mi- powiedziałam i zaczęłam się ogarniać żeby wstać.
-Zaczekaj- krzyknął i złapał mnie za ręke- Prosze- dodał i wręczył mi małe pudełeczko. Spojrzałam uradowana na Nialla i rzuciłam mu się na szyję.
-Dziękuję- powiedziałam tulac się do ukochanego.
-Ale nawet nie wiesz czy ci sie spodoba- zaśmiał się.
-Napewno. Otworzyłam i zobaczyłam prześliczny pierścionek z wielkim brylatem w kształcie serca w środku- Jest cudowny. Siedzieliśmy tam wspólnie jeszcze chwilę ale potem wróciliśmy do domu. Niall odwiózł mnie pod dom Oli, na pożegnanie dałam mu buziaka. Wysiadłam z samochodu i skierowałam się w stronę domu. Było mi przykro że został nam już tylko jutrzejszy dzień przed trasą chłopców. :C

                                                   ***Ola***

Gdzie jest ten Harry ? Miał być za chwilę, a nie ma go już ponad godzinę. Poszłam do łazienki i poprawiłam wyglad. Nagle usłyszałam trzask drzwi. Byłam pewna że to Harry. Zbiegłam  na dół i rzuciłam się na niego.
-Gdzie tyle byłeś?- spytałam wtulona w Hazzę.
-To jest niespodzianka kochanie, chodź idziemy- powiedział i pociągnął mnie za sobą w stronę drzwi.
Wyszliśmy na świeże powietrze, nagle zrobiło mi się strasznie zimno, Harry to zauważył bo podał mi swoją kurtkę i objął ramieniem. Chodziliśmy po parku, było tak cudownie i przyjemnie.  Rozmawialiśmy o wszystkim i o niczym. Gdy powoli dobijała pora obiadowa, skręciliśmy w  pewną pustą uliczkę. W oddali zauważyłam pięknie ozdobioną restaurację. Weszliśmy do środka a w całej sali porozwieszane były świecące się czerwone serca. Było tak romantycznie. Zamówiliśmy jedzenie i miło spędziliśmy tam czas. Siedzieliśmy tam naprawdę długo, gdy zjedliśmy postanowiliśmy pójść do mnie do domu, bo u Harry byli wszyscy chłopcy. Weszliśmy do domu, nikogo nie było. Zdjęliśmy buty i poszliśmy do mojego pokoju...



A taki , nie wiem. Dawno nie pisałam więc chciałam coś dodać, mimo braku weny xd
Mam nadzieje ze moze byc :D
Komentujcie bo to naprawde wiele dla mnie znaczy :D