-Mamo, boli- krzyknęłam ze swojego pokoju na całe
mieszkanie. Leżąc w łóżku zwijałam się z bólu który mnie przeszywał- Mamoo!
-Już idę ,idę- odezwała się w końcu moja rodzicielka ,bo
czasem miałam wrażanie że tylko to mnie z nią łączy. Weszła do pokoju
roztargniona jak zawsze. Spojrzała to na moje ręce oplecione na brzuchu to na mnie- Co Ci jest ?
-Nie wiem, boli mnie brzuch- jęknęłam , przekręcając się
nerwowo. Myślałam że zaraz żołądek wyjdzie mi na zewnątrz.
-Może pojedziemy do lekarza ?- zaproponowała mama podchodząc
i dając całusa w czoło. Zrobiło mi się bardzo miło, uśmiechnęłam się do niej i
pokiwałam głową.
-To ubieraj się, czekam przy samochodzie za 10 min- dodała i
wyszła z pokoju.
*10 min na podniesienie się z tego łóżka to i tak za mało, a
jeszcze się ubrać*- pomyślałam i niechętnie zaczęłam zwlekać swoje resztki
ciała z łóżka. Podeszłam do szafy wzięłam pierwsze lepsze dresy i założyłam je
na siebie. Nie wyglądałam jak model, ale najgorzej też nie było. Zeszłam na
dół. Czekała już tam na mnie mama. Wsiadłyśmy do samochodu i pojechałyśmy do
pierwszej kliniki. A tak coś o mnie Jestem Melane, mieszkam w Londynie od paru
lat bo mój tata jest Brytyjczykiem a mama Polką. Jak byłam mała to mieszkałam
razem z Dziadkami w Gdańsku. Kochałam tamto miasto. Ale cóż dawno i nieprawda.
Trzeba żyć dalej. Mam 16 lat i dwie przyjaciółki Mia i Alex. Uwielbiałam je.
Lekarz powiedział że mam jakieś bakterie i trzeba pojechać
do szpitala. Szczerze ? Przeraziłam się, nigdy nie leżałam w nim, oprócz mojego
porodu. No ale skoro mieli mi pomóc to czemu nie. Przydzielili mnie do Sali nr
32. W pokoju byłam tylko ja i jakaś dziewczyna , pomyślałam że nie będzie tak
źle. Może się zakolegujemy. Położyłam się na łóżku, pielęgniarki zaczęły
przynosić mi różne kolorowe tabletki które miałam grzecznie wypić, oczywiście
tak robiłam. W końcu gdy mnie zostawiły w spokoju zauważyłam że dziewczyna
mocno mi się przygląda.
-Cześć, jestem Melane a Ty? – zaczęłam rozmowę z koleżanką
obok.
-Cześć ,jestem Sara, miło Cię
poznać, w końcu nie będę sama na Sali- powiedziała i mile się uśmiechnęła.
Odwzajemniłam uśmiech.
-Dlaczego tu
jesteś ? –spytała od tak.
-Jakieś bakterie w żołądku, a ty
?
-Też coś podobnego- uśmiechnęła
się. Do pokoju weszła moja mama z torbą rzeczy dla mnie, zdziwiłam się że aż
tyle mi potrzeba. Poukładała je w szafce i usiadła obok mnie. Chwile
pogadałyśmy a potem poszła do doktora. Położyłam głowę na poduszkę i chyba
zasnęłam bo następny pmiętam tylko ranek…
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz