Obudziłam się w trochę lepszym
stanie, brzuch już tak strasznie nie bolał. Mojej mamy nie było, spojrzałam w
stronę Sary, jeszcze spała. Chciałam się czegoś napić, ale nie miałam ochoty na
wodę, więc postanowiłam wyjść na korytarz i poszukać jakiegoś automatu. Może
cos znajdę-pomyslałam. Wstałam założyłam szlafrok i kapcie i wyszłam po cichu z
Sali. Spojrzałam w lewo –nic nie było, w prwo –stał jakiś automat,chyba z
jakimiś napojami. Szłam po cichu bo nie chciałam żeby mnie ktoś usłyszał i ochrzanił.
Wiem że nie powinnam wychodzić z Sali a co dopiero pić jakieś napoje. Gdy
podeszłam już na odległość metra postanowiłam wybrać Fantę w puszce. Wrzuciłam
monety i wzięłam napoj. Trzymając w ręku zaczynałam się odwracać jednocześnie
otwierając tą nagazowaną puszkę. Niestety puszka była nieźle wstrząśnięta i
cała się oblałam. Wyjątkowy był pech bo akurat się odwracałam i połowa napoju
poleciała na pewnego chłopaka, ponieważ stał od razu za mną. Zaczął się dziwnie
krzyczeć, ale gdy na mnie spojrzał
gwałtownie zamilkł.
-Jejku, naprawdę przepraszam, nie
chciałam – zamartwiałam się przepraszając chłopaka- Masz coś na przebranie,
cały się kleisz, przepraszam.
-Nie nic się nie stało, dobrze że
nic ci nie jest- powiedział.
-Haha a co mi by miało się stać
po otwarciu puszki – zapytałam rozbawiona.
Chłopak nagle jakby oprzytomniał
i zaczął normalnie gadać –Oj, nie wiem sam, przepraszam ale jakoś jestem
rozkojarzony, jestem Liam.
-Cześć, jestem Melane-
powiedziałam i podałam chłopakowi rękę którą uścisnął.
-Może usiądziemy? –zapytał
wskazując na krzesełka obok.
-Chętnie- odpowiedziałam i
uśmiechnęłam się do nowo poznanego kolesia.
Miał brązowe oczy i włosy, a jego
uśmiech.. anielski. Zastanawiałam się czy kogoś mi nie przypominał ,ale nie
mogłam sobie przypomnieć. Pewnie moje wymysły. Był naprawdę ciekawy.
-Ile masz lat ?- spytałam po
pewnym czasie.
-19, a ty ? Chyba trochę młodsza
bo taka śliczna- powiedział z lizuskim uśmiechem.
-Czyli jak będę starsza to będę
brzydsza ? – zapytałam niby oburzona tym co powiedział.
-Nie o to mi chodziło- dodał
zmieszany, po prostu jesteś naturalnie piękna. Nie masz tony tapety jak to
niektóre laski.
-Dziękuję-szepnęłam lekko
onieśmielona.
-Czyli ile
masz ? – zaśmiał się.
-16- powiedziałam i uśmiechnęłam
się.
-A skąd tu się wzięłaś ?- zapytał
uważnie patrząc na moją reakcję.
-Bakterie w żołądku, pewnie
salmonella albo coś takiego. Niestety posiedzę tu z tydzień albo i dłużej. A ty
dlaczego tu jesteś ? – dodałam zaciekawiona.
-Problemy z nerkami- szepnął
cicho, chyba nie chciał o tym mówić dlatego nie kontynuowałam tego tematu.
Chciałam się czegoś o nim dowiedzieć był taki tajemniczy.
-Opowiedz mi coś o sobie-
zachęciłam go.
-No to jestem Liam, mam 19 lat,
mieszkam w Londynie. Interesuje się muzyką. Mam razem z kumplami zespół..- nie
dałam mu skończyć.
-Zespół ?! Czekaj…o Nie ! Ty
jesteś z One Direction, tak ? Matko ..przepraszam że Cię nie poznałam ..
–zaczęłam.
-Nie nic się nie stało, teraz jak
wiesz kim jestem nie traktuj mnie inaczej niż wcześniej ok ? – powiedział i
puścił mi oczko.
-No oczywiście, nie licz na
specjalnie traktowanie – zaśmiałam się i odmrugałam koledze…
Heeej :)
i jak sie podoba ? KOMENTUJCIE, TO NAPRAWDE WIELE DLA MNIE ZNACZY ! :)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz