Muzyka klik Gdy się skończy włacz ponownie. xx
Jesteś z Zaynem już ponad rok. Jesteście wyjątkową parą, nigdy się razem nie nudzicie Każdego dnia macie miliony pomysłów na wykorzystanie go w 100%. Bardzo się kochacie i uwielbiacie spędzać ze sobą czas. Pewnego dnia postanowiłaś zrobić niespodziankę swojemu ukochanemu. Chciałaś zabrać go na przelot paralotnią, miała to być Wasza romantyczna przygoda, jedna z ekstremalniejszych. Tylko wy dwoje, niebo i wolność. Oczywiście długo zastanawiałaś się czy jest to bezpieczne, ale uznałaś że bez ryzyka nie ma zabawy. Nie pytając Zayna o zdanie, wynajęłaś paralotnię dwuosobową na następny dzień. Bardzo się cieszyłaś z tego pomysłu i byłaś pewna, że wszystko będzie OK. Następnego dnia rano, powiedziałaś Zayn'owi że masz dla niego niespodziankę. Wypytywał cię o wszystko, ale ty postanowiłaś być twarda i nic mu nie powiedziałaś, oprócz tego że to niespodzianka. Byłaś strasznie podekscytowana, nie kryłaś swoich emocji, zawsze to co bylo w środku ciebie było też na zewnątrz, za to pokochał Cię Zayn, za twoją naturalność i bycie sobą. Myślałaś, że to będzie Wasz najpiękniejszy dzień w życiu...
Wsiedliście do auta, Ty kierowałaś a Zayn tylko siedział z miną przerażenia i grozy. Jednak w jego oczach błyszczały jakieś iskierki adrenaliny, które motywowały Cię do działania. Ruszyliście,jechaliście w milczeniu przez 15 minut. Co chwilę zerkałaś ukradkiem na Zayna, a on tylko odwzajemniał Twoje tajemnicze uśmiechy. Dotarliście na miejsce, była to spora polanka, blisko Wybrzeża. Zayn spojrzał na Ciebie porozumiewawczo. Pokazałaś mu swoje białe ząbki, i pociagnęłaś mulata za rękę. Podeszliście do wielkiej altany ,albo namiotu, w środku zauważyłaś mężczyznę z którym rozmawiałaś dzień wcześniej przez telefon. Pozostawiłaś Zayn'a w wejściu a sama poszłaś do mężczyzny, zaczęłąs z nim rozmawiać i omawiać szczegóły Waszego lotu.
***Zayn***
Gdzie ja jestem ? Co to wogóle wszystko jest ? Po co tu jesteśmy? Te pytania kłębiły się w mojej głowie, podczas gdy stałem na środku jakiegoś 'namiotu' ? Nie miałem pojęcia o co tu chodzi, patrzałem na [T.I], rozmawiającą z jakimś facetem. W pewnej chwili [T.I] pokazała na mnie, oboje spojrzeli w moją stronę. Nie wiedziałem o co chodzi, więc tylko się do nich uśmiechnąłem. Pare chwil później [T.I] wróciła do mnie, miała w ręku kaski , co mnie troszke zdziwiło. Podała mi jeden i kazała założyć. Zrobiłem to co chciała, mimo że w dalszym ciągu nie wiem co ona planuje, ale ufam jej. Wzięła moja dłoń, i pociagneła za sobą. Wyszliśmy na świerze powietrze. Nagle usłyszałem głośny dźwięk, i falę powietrza przeszywającą moje ciało. Gdy w końcu byłem w stanie zobaczyć cokolwiek, ujrzałem małą awjonetkę, która wylądowała 20 m przed nami. Usłyszałem śmiech [T.I] , która pociagneła mnie za sobą. Staliśmy już pod samolotem, drzwi otworzył nam ten sam koleś z krórym wczesniej rozmawiała [T.I] Ona weszła już na pokład, wyciągnęła do mnie rękę i olśniła swoim nieziemskim uśmiechem. Złapałem jej rękę i zapytałem -Jesteś pewna że to bezpieczne? spojrzała na mnie z wyrzutami i krzyknęła jak najgłośniej umiała -Skarbie nie ufasz mi ? Doskonale usłyszałem to co powiedziała, podciągnąłem się i byłem już na pokładzie. Zaraz mieliśmy startować, gdy podszedł do nas znany mi już mezczyzna, zaczał nas przypinac do czegoś, gdy już się odwróciłem zobaczyłem to ! Nie mogłem w to uwierzyć. Spojrzałem przerażony na [T.I] a ona krzyknęła -Niespodzianka! To mnie jeszcze bardziej przeraziło.
-[T.I] Ty chyba żartujesz.. ja .. ja się boję- krzyczałem jak najgłośniej umiem.
-Co mówisz ?Cieszysz się?Wiem, ja tez, starałam sie -krzyczała dalej nie słyszac mojego błagania. I się zaczeło ..wylecieliśmy. Przytuliłem [T.I] i złączyłem nasze usta namiętnym pocałunkiem. Niczego innego nie pragnąłem wtedy bardziej. Lecieliśmy tak przez jakieś 5 minut. W pewnym momencie podszedł do nas facet i rozłozył nasza paralotnię. Otworzył drzwi.. mieliśmy skoczyć. Idąc w stronę drzwi modliłem się w myślach żeby tylko przeżyć. Staliśmy oboje na krawędzi, spojrzałem w jej piękne brązowe oczy, złapałem ją za rękę i skoczyliśmy! Jak się czułem ? Czułem wolność jakby w tym momencie nic nie było ważniejsze tylko ja i [T.I] , czułem się jak pan świata, władający nim. Wszystkie problemy znikają, nie myśli się o tym , jest się naprawdę szczęśliwym. Razem z [T.I] przysuneliśmy się do siebie, powiedziałem jej 'Kocham cie nad zycie' i pocałowałem ja jak najczulej w jej ciepłe wargi. Czułem jakbym się zakochiwał w niej od nowa z każdym pocałunkiem. To niesamowite ile dla siebie znaczymy. Szybowaliśmy coraz szybciej, zaraz mielismy wyłonić sie z chmur bo jak na razie nic nie widzielismy. Lecieliśmy coraz szybciej ,bylismy juz dosc blisko Ziemi (tak mi sie przynajmniej wydawało) a ja nadal nic pod nami nie widziałem. To co zobaczyłem zaraz potem... zaparło mi dech w piersiach..nie wierzyłem w to. Czułem strach, bezradność, przerażenie. Spojrzałem na [T.I] widziałem że jest przerazona ale i smutna. Zobaczyłem jak po policzkach spływają jej łzy, patrzyła sie na mnie błagalnie jakbym zaraz miał to przerwać, a my byśmy się wybudzili z tego strasznego snu. Nie, to była rzeczywistość, a dokladniej jej koniec. Nie mogłem tego znieść, łzy same cisnęły sie do oczu, przez myśli przemijało całe moje życie i chwile spędzone z [T.I]. Przybliżyła się do mnie i szepnęła 'Przepraszam' w odpowiedzi pocałowałem ją ten ostatni raz. Z ogromną prędkością wlecieliśmy w Ocean.. Poczułem jak nasze usta się rozdzieliły. Próbowaliśmy się odpiąc od tej pieprzonej paralotni, ale nie mogliśmy. Nie udało nam się, spadaliśmy na dno, a ja nic na to nie mogłem poradzić, jednak nadal trzymałem jej dłoń, przyciągnąłem ją do siebie i pocałowałem na pożegnanie w policzek. Otworzyłem ostatni raz oczy, widziałem że się na mnie patrzy, ale to już był koniec, Udusiliście się tam. Nikt Was nie uratował. Nikt nie wiedział. Tylko my, my we dwoje wiedzieliśmy że nie ma nas tu, nie ma nas ale na tym świecie, bo po drugiej stronie będziecie już szczęsliwi na zawsze. Bo w koncu milosc przetrwa wszystko a niebo ...hmmm.. niebo tak naprawde gdzieś istnieje, i kazdy tak naprawde o tym wie, choc nie zawsze potrafi sie do tego przyznac. Ja w to wierzyłem przez całe moje zycue tu, na Ziemi, dlatego teraz z [T,I] bedziemy razem, niezaleznie od miejsca, wazne ze jest milosc, a wtedy wszystko sie ułozy.
I jak ? Komentujcie xx
Jesteś z Zaynem już ponad rok. Jesteście wyjątkową parą, nigdy się razem nie nudzicie Każdego dnia macie miliony pomysłów na wykorzystanie go w 100%. Bardzo się kochacie i uwielbiacie spędzać ze sobą czas. Pewnego dnia postanowiłaś zrobić niespodziankę swojemu ukochanemu. Chciałaś zabrać go na przelot paralotnią, miała to być Wasza romantyczna przygoda, jedna z ekstremalniejszych. Tylko wy dwoje, niebo i wolność. Oczywiście długo zastanawiałaś się czy jest to bezpieczne, ale uznałaś że bez ryzyka nie ma zabawy. Nie pytając Zayna o zdanie, wynajęłaś paralotnię dwuosobową na następny dzień. Bardzo się cieszyłaś z tego pomysłu i byłaś pewna, że wszystko będzie OK. Następnego dnia rano, powiedziałaś Zayn'owi że masz dla niego niespodziankę. Wypytywał cię o wszystko, ale ty postanowiłaś być twarda i nic mu nie powiedziałaś, oprócz tego że to niespodzianka. Byłaś strasznie podekscytowana, nie kryłaś swoich emocji, zawsze to co bylo w środku ciebie było też na zewnątrz, za to pokochał Cię Zayn, za twoją naturalność i bycie sobą. Myślałaś, że to będzie Wasz najpiękniejszy dzień w życiu...
Wsiedliście do auta, Ty kierowałaś a Zayn tylko siedział z miną przerażenia i grozy. Jednak w jego oczach błyszczały jakieś iskierki adrenaliny, które motywowały Cię do działania. Ruszyliście,jechaliście w milczeniu przez 15 minut. Co chwilę zerkałaś ukradkiem na Zayna, a on tylko odwzajemniał Twoje tajemnicze uśmiechy. Dotarliście na miejsce, była to spora polanka, blisko Wybrzeża. Zayn spojrzał na Ciebie porozumiewawczo. Pokazałaś mu swoje białe ząbki, i pociagnęłaś mulata za rękę. Podeszliście do wielkiej altany ,albo namiotu, w środku zauważyłaś mężczyznę z którym rozmawiałaś dzień wcześniej przez telefon. Pozostawiłaś Zayn'a w wejściu a sama poszłaś do mężczyzny, zaczęłąs z nim rozmawiać i omawiać szczegóły Waszego lotu.
***Zayn***
Gdzie ja jestem ? Co to wogóle wszystko jest ? Po co tu jesteśmy? Te pytania kłębiły się w mojej głowie, podczas gdy stałem na środku jakiegoś 'namiotu' ? Nie miałem pojęcia o co tu chodzi, patrzałem na [T.I], rozmawiającą z jakimś facetem. W pewnej chwili [T.I] pokazała na mnie, oboje spojrzeli w moją stronę. Nie wiedziałem o co chodzi, więc tylko się do nich uśmiechnąłem. Pare chwil później [T.I] wróciła do mnie, miała w ręku kaski , co mnie troszke zdziwiło. Podała mi jeden i kazała założyć. Zrobiłem to co chciała, mimo że w dalszym ciągu nie wiem co ona planuje, ale ufam jej. Wzięła moja dłoń, i pociagneła za sobą. Wyszliśmy na świerze powietrze. Nagle usłyszałem głośny dźwięk, i falę powietrza przeszywającą moje ciało. Gdy w końcu byłem w stanie zobaczyć cokolwiek, ujrzałem małą awjonetkę, która wylądowała 20 m przed nami. Usłyszałem śmiech [T.I] , która pociagneła mnie za sobą. Staliśmy już pod samolotem, drzwi otworzył nam ten sam koleś z krórym wczesniej rozmawiała [T.I] Ona weszła już na pokład, wyciągnęła do mnie rękę i olśniła swoim nieziemskim uśmiechem. Złapałem jej rękę i zapytałem -Jesteś pewna że to bezpieczne? spojrzała na mnie z wyrzutami i krzyknęła jak najgłośniej umiała -Skarbie nie ufasz mi ? Doskonale usłyszałem to co powiedziała, podciągnąłem się i byłem już na pokładzie. Zaraz mieliśmy startować, gdy podszedł do nas znany mi już mezczyzna, zaczał nas przypinac do czegoś, gdy już się odwróciłem zobaczyłem to ! Nie mogłem w to uwierzyć. Spojrzałem przerażony na [T.I] a ona krzyknęła -Niespodzianka! To mnie jeszcze bardziej przeraziło.
-[T.I] Ty chyba żartujesz.. ja .. ja się boję- krzyczałem jak najgłośniej umiem.
-Co mówisz ?Cieszysz się?Wiem, ja tez, starałam sie -krzyczała dalej nie słyszac mojego błagania. I się zaczeło ..wylecieliśmy. Przytuliłem [T.I] i złączyłem nasze usta namiętnym pocałunkiem. Niczego innego nie pragnąłem wtedy bardziej. Lecieliśmy tak przez jakieś 5 minut. W pewnym momencie podszedł do nas facet i rozłozył nasza paralotnię. Otworzył drzwi.. mieliśmy skoczyć. Idąc w stronę drzwi modliłem się w myślach żeby tylko przeżyć. Staliśmy oboje na krawędzi, spojrzałem w jej piękne brązowe oczy, złapałem ją za rękę i skoczyliśmy! Jak się czułem ? Czułem wolność jakby w tym momencie nic nie było ważniejsze tylko ja i [T.I] , czułem się jak pan świata, władający nim. Wszystkie problemy znikają, nie myśli się o tym , jest się naprawdę szczęśliwym. Razem z [T.I] przysuneliśmy się do siebie, powiedziałem jej 'Kocham cie nad zycie' i pocałowałem ja jak najczulej w jej ciepłe wargi. Czułem jakbym się zakochiwał w niej od nowa z każdym pocałunkiem. To niesamowite ile dla siebie znaczymy. Szybowaliśmy coraz szybciej, zaraz mielismy wyłonić sie z chmur bo jak na razie nic nie widzielismy. Lecieliśmy coraz szybciej ,bylismy juz dosc blisko Ziemi (tak mi sie przynajmniej wydawało) a ja nadal nic pod nami nie widziałem. To co zobaczyłem zaraz potem... zaparło mi dech w piersiach..nie wierzyłem w to. Czułem strach, bezradność, przerażenie. Spojrzałem na [T.I] widziałem że jest przerazona ale i smutna. Zobaczyłem jak po policzkach spływają jej łzy, patrzyła sie na mnie błagalnie jakbym zaraz miał to przerwać, a my byśmy się wybudzili z tego strasznego snu. Nie, to była rzeczywistość, a dokladniej jej koniec. Nie mogłem tego znieść, łzy same cisnęły sie do oczu, przez myśli przemijało całe moje życie i chwile spędzone z [T.I]. Przybliżyła się do mnie i szepnęła 'Przepraszam' w odpowiedzi pocałowałem ją ten ostatni raz. Z ogromną prędkością wlecieliśmy w Ocean.. Poczułem jak nasze usta się rozdzieliły. Próbowaliśmy się odpiąc od tej pieprzonej paralotni, ale nie mogliśmy. Nie udało nam się, spadaliśmy na dno, a ja nic na to nie mogłem poradzić, jednak nadal trzymałem jej dłoń, przyciągnąłem ją do siebie i pocałowałem na pożegnanie w policzek. Otworzyłem ostatni raz oczy, widziałem że się na mnie patrzy, ale to już był koniec, Udusiliście się tam. Nikt Was nie uratował. Nikt nie wiedział. Tylko my, my we dwoje wiedzieliśmy że nie ma nas tu, nie ma nas ale na tym świecie, bo po drugiej stronie będziecie już szczęsliwi na zawsze. Bo w koncu milosc przetrwa wszystko a niebo ...hmmm.. niebo tak naprawde gdzieś istnieje, i kazdy tak naprawde o tym wie, choc nie zawsze potrafi sie do tego przyznac. Ja w to wierzyłem przez całe moje zycue tu, na Ziemi, dlatego teraz z [T,I] bedziemy razem, niezaleznie od miejsca, wazne ze jest milosc, a wtedy wszystko sie ułozy.
I jak ? Komentujcie xx
Właśnie umarłam . To zajebiaszcze jest *.*
OdpowiedzUsuń