czwartek, 16 sierpnia 2012

Rozdział 30 :D

CLICK ♥

                      ***Kaja***

Ola odwróciła gazetę.. na okładce był sam Harry, obściskiwał się z jakąś laską, chyba mniej więcej była w naszym wieku. Nie wierzyłam, jak Harry mógł zrobić takie coś Olce, przecież, wszyscy brali zawsze przykład z nich, byli jak para do naśladowania. Wydawało mi się, że Harry by tego nie zrobił, ale .. już sama nie wiem. W końcu to zdjęcie jest takie wyraziste, bez photoshopa. Nagłówek ' Styles i czyżby jego nowa dziewczyna, czy zapomniał że w Londynie czeka na niego Ola? ' Nie chciałam już czytać tego artykułu, spojrzałam bezradnie na dziewczyny.
-Styles by takiego czegoś nie zrobił , nie wierze- powiedziała Danielle i zaczęła rozglądać się po galerii- Gdzie jest Ola? Matko, dziewczyny , żeby ona sobie nie zrobiła czegoś złego- wykrzyczała do nas ze łzami w oczach. Szybko wstałyśmy od stolika, zostawiłyśmy pieniądze, i wybiegłyśmy z Galerii. Samochód stał, Ola go nie wzieła, miała mieć przecież dopiero 17 lat, za niecałe 1,5 tygodnia. Nie miałyśmy pojęcia gdzie mogła pójść, wiedziałyśmy jedno , ona jest zdolna zrobić sobie coś złego. I to bylo straszne, gdyby..gdyby ona coś sobie zrobiła, to ja..- pomyślałam ale potem już przestałam myśleć jak pesymistka. Wsiadłyśmy do auta, zaczęłam wydzwaniać do Oli.
-Ku*wa, poczta głosowa -krzyknęłam troche sparaliżowanym głosem- Gdzie my mamy jej szukać ?
-Wiem, kiedyś z nią rozmawiałam, mówiła mi że zawsze chodzi na jakiś most, gdy ma jakies problemy lubi tam przesiadywać, i myśleć o swoim życiu. Tylko gdzie ten most jest ? - zaczęła Taylor, wszystkim zależało na czasie, więc chciałyśmy jak najszybciej tam pojechać.
-No pomyśl, Taylor szybko, nie wiemy co ona chce zrobić - powiedziała Danielle.
-Już wiem, to jest jak wracamy do domu chłopców ale przed Tesco skręć w lewo i prosto. Szybko -wykrzyknęla Eleanor a my z piskiem opon ruszyłyśmy przed siebie. Były straszne korki, a my nie miałysmy na to czasu, trąbiłyśmy całą drogę. Na szczęscie nie dostałysmy żadnego mandatu. W końcu skreciłyśmy w lewo, i już teraz szybko przed siebie. Mocno się ściemniło, praktycznie używałyśmy już tylko świateł bo słońca już nie było. Z daleka zauważyłam most, był całkiem duży, podjechałysmy pod jego początek, i biegiem ruszyłyśmy w głąb mostu. Z daleka zauważyłam kogoś stojącego już po drugiej stronie mostu, nie wierzyłam. To nie mogła być Ola. Pokazałam ją reszcie dziewczynom. Zaczełyśmy biec jeszcze szybciej, w sercu czułam tylko strach, przerazenie, lęk, kurwa jak ona to zrobi to .. ja.. ja .. się załamie, ona nie może tego zrobić przez jednego dupka który złamał jej serce. Zaczęłyśmy do niej krzyczeć.
-Ola, kurwa, nie skacz, Słyszysz nie rób tego, damy rade, Ola proszę ,Ola NIE!- wrzeszczałyśmy wszystkie, byłyśmy już jakieś 100 metrów od niej. Tego momentu nigdy już nie zapomnę, spojrzała z żalem na nas, na mnie, jej oczy, błyszczały w świetle księżyca, były przepełnione smutkiem i rozgoryczeniem. Widziałam że chciała to zrobić, chciała skoczyć. Nie chciała żebyśmy jej w tym przeszkadzały, gdy byłyśmy już dosłownie 10 metrów od niej..
-Ola błagam Nieeeee- wrzasnęłam ale to już nic nie dało, szybko podbiegłam pod barierkę, zobaczyłam ją tam.. na dole. Serce jakby rozdarło mi się wpół. Wybuchłam płaczem, jak nigdy.
-Czemu mi to zrobiła? Ten pieprzony Styles, po co się wjebał w jej życie.- krzyczałam i zeszłam na brzeg, wyciagnęłam jej zmasakrowane ciało. Most był naprawdę dość wysoko nad rzeką, a możliwe że w wodzie były jakieś kamienie, ale  w tym momencie nie chciałam o tym myśleć. Taylor zadzwoniła po karetkę, a ja próbowałam obudzić moją najlepszą przyjaciółke.
-Ola, ola słyszysz mnie Obudź się do cholery, My Cie potrzebujemy, Harry.. nie wiesz co tam naprawde zaszło, Ola do cholery nie mozesz nam tego zrobić -szeptałam przez łzy, do mojej przyjaciółki, która była dla mnie jak siostra. Przyjechałam do niej na wakacje, a ona chciała się zabić. Po 4 minutach przyjechało pogotowie, lekarze szybko zanieśli ją na noszach do karetki, podszedł do nas lekarz.
-Któraś z pań to rodzina tej dziewczyny?- zapytał pośpiesznie sanitariusz.
-Ja jestem jej siostrą- skłamałam , byle tylko móc pojechać z nią do szpitala.
-Dobrze prosze za mną- powiedział i zaprowadził mnie do środka karetki. Odwróciłam się do dziewczyn.
-My zaraz też będziemy w szpitalu - krzyknęły a ja tylko pokiwałam głową. Weszliśmy do karetki. Ruszyliśmy , jechaliśmy bardzo szybko, w końcu na sygnale.
-Panie doktorze, czy ona z tego wyjdzie ? -zapytałam z chusteczkami w ręku, którymi zakrywałam twarz.
-Miejmy nadzieje ze tak- powiedział lekarz i lekko się usmiechnął. Wzięłam rękę Oli, była cała zimna, zaczęlam szeptać do niej że wszytko będzie w porządku, że wyjdzie z tego. I wtedy usłyszałam ten, najmniej oczekiwany...pisk. Lekarze, kazali mi przejść na tył karetki, zaczęli ją reanimować...

                                                  ***Ola***

Co ja tu robię ?Umarłam,? Nie żyję? Sama nie wiem, nie chciałam chyba zeby to tak wyszło, nie chciałam popełnić samobójstwa, samobójcy są tchórzami, nie umieją stawić czoła rzeczywistości, i sie z nią zmierzyć, myślałam że jestem silna. Myliłam się, zaczęłam błagać żeby Bóg dał mi drugą szansę, żebym mogła to wszystko wyjaśnić, i jak już, to przyjąc to z honorem. Tak kochałam mojego Harold'a. To był za duży ból, widzieć go miziającego się z inną dziewczyną, tak dziewczyną, nie p*zdą, nie s*ką, tylko dziewczyną, bo jeśli to jest prawda, ze mnie zdradził to mogłabym jej nawet podziękować. Za co ?Za to że pokazała mi jaki jest mój chłopak, że w porę pokazała z kim jest.I ostrzec z kim kiedyś chciałam związać się na całe życie w związku małżeńskim. Ale chciałam stawić mu czoła, bardzo tego chciałam, i teraz już żałowałam tego czego zrobiłam, przecież mam jeszcze przyjaciół, moich 4 idiotów i 4 mega najlepsze przyjaciółki, czemu ich nie słuchałam, czemu to zrobiłam. Słyszę teraz Kaję, wiem że jest przy mnie... Kocham ją, i resztę też... niestety go też..nadal...

                                                ***Kaja***

-Jej serce zaczęło bić -krzyknał lekarz. A ja zaczełam szlochać, jakbym straciła sens życia. Ale go odzyskałam ,to był cud. Leciały mi łzy, szczęścia? Nie wiem, zaskoczenia. Tak chyba tak, to były łzy zaskoczenia, ze moj maly skarbek nadal żyje i sie nie poddaje. Ona tego nie chciała. To co zrobił jej Harry było straszne, ale ona nie chciała się zabić. Dotarliśmy do szpitala. Szybko zabrali ją na salę operacyjną...

______________________

Siema miśki ♥
I jak  ? KOMENTUJCIE !!
Dzis koło 21:00 postaram się dodać nastepny xx

2 komentarze:

  1. mogła byś wstawić nową część bo jestem ciekawa

    OdpowiedzUsuń
  2. Fajny ... taki przerażający xD :) / Marchewa pozdrowionka <3

    OdpowiedzUsuń