wtorek, 6 listopada 2012

Część 2 z Liamem


Obudziłam się w trochę lepszym stanie, brzuch już tak strasznie nie bolał. Mojej mamy nie było, spojrzałam w stronę Sary, jeszcze spała. Chciałam się czegoś napić, ale nie miałam ochoty na wodę, więc postanowiłam wyjść na korytarz i poszukać jakiegoś automatu. Może cos znajdę-pomyslałam. Wstałam założyłam szlafrok i kapcie i wyszłam po cichu z Sali. Spojrzałam w lewo –nic nie było, w prwo –stał jakiś automat,chyba z jakimiś napojami. Szłam po cichu bo nie chciałam żeby mnie ktoś usłyszał i ochrzanił. Wiem że nie powinnam wychodzić z Sali a co dopiero pić jakieś napoje. Gdy podeszłam już na odległość metra postanowiłam wybrać Fantę w puszce. Wrzuciłam monety i wzięłam napoj. Trzymając w ręku zaczynałam się odwracać jednocześnie otwierając tą nagazowaną puszkę. Niestety puszka była nieźle wstrząśnięta i cała się oblałam. Wyjątkowy był pech bo akurat się odwracałam i połowa napoju poleciała na pewnego chłopaka, ponieważ stał od razu za mną. Zaczął się dziwnie krzyczeć, ale gdy  na mnie spojrzał gwałtownie zamilkł.
-Jejku, naprawdę przepraszam, nie chciałam – zamartwiałam się przepraszając chłopaka- Masz coś na przebranie, cały się kleisz, przepraszam.
-Nie nic się nie stało, dobrze że nic ci nie jest- powiedział.
-Haha a co mi by miało się stać po otwarciu puszki – zapytałam rozbawiona.
Chłopak nagle jakby oprzytomniał i zaczął normalnie gadać –Oj, nie wiem sam, przepraszam ale jakoś jestem rozkojarzony, jestem Liam.
-Cześć, jestem Melane- powiedziałam i podałam chłopakowi rękę którą uścisnął.
-Może usiądziemy? –zapytał wskazując na krzesełka obok.
-Chętnie- odpowiedziałam i uśmiechnęłam się do nowo poznanego kolesia.
Miał brązowe oczy i włosy, a jego uśmiech.. anielski. Zastanawiałam się czy kogoś mi nie przypominał ,ale nie mogłam sobie przypomnieć. Pewnie moje wymysły. Był naprawdę ciekawy.
-Ile masz lat ?- spytałam po pewnym czasie.
-19, a ty ? Chyba trochę młodsza bo taka śliczna- powiedział z lizuskim uśmiechem.
-Czyli jak będę starsza to będę brzydsza ? – zapytałam niby oburzona tym co powiedział.
-Nie o to mi chodziło- dodał zmieszany, po prostu jesteś naturalnie piękna. Nie masz tony tapety jak to niektóre laski.
-Dziękuję-szepnęłam lekko onieśmielona.
-Czyli ile masz ? – zaśmiał się.                                         
-16- powiedziałam i uśmiechnęłam się.
-A skąd tu się wzięłaś ?- zapytał uważnie patrząc na moją reakcję.
-Bakterie w żołądku, pewnie salmonella albo coś takiego. Niestety posiedzę tu z tydzień albo i dłużej. A ty dlaczego tu jesteś ? – dodałam zaciekawiona.
-Problemy z nerkami- szepnął cicho, chyba nie chciał o tym mówić dlatego nie kontynuowałam tego tematu. Chciałam się czegoś o nim dowiedzieć był taki tajemniczy.
-Opowiedz mi coś o sobie- zachęciłam go.
-No to jestem Liam, mam 19 lat, mieszkam w Londynie. Interesuje się muzyką. Mam razem z kumplami zespół..- nie dałam mu skończyć.
-Zespół ?! Czekaj…o Nie ! Ty jesteś z One Direction, tak ? Matko ..przepraszam że Cię nie poznałam .. –zaczęłam.
-Nie nic się nie stało, teraz jak wiesz kim jestem nie traktuj mnie inaczej niż wcześniej ok ? – powiedział i puścił mi oczko.
-No oczywiście, nie licz na specjalnie traktowanie – zaśmiałam się i odmrugałam koledze…



Heeej :) 
i jak sie podoba ? KOMENTUJCIE, TO NAPRAWDE WIELE DLA MNIE ZNACZY ! :)

Część 1 z Liamem




-Mamo, boli- krzyknęłam ze swojego pokoju na całe mieszkanie. Leżąc w łóżku zwijałam się z bólu który mnie przeszywał- Mamoo!
-Już idę ,idę- odezwała się w końcu moja rodzicielka ,bo czasem miałam wrażanie że tylko to mnie z nią łączy. Weszła do pokoju roztargniona jak zawsze. Spojrzała to na moje ręce oplecione na brzuchu to na  mnie- Co Ci jest ?
-Nie wiem, boli mnie brzuch- jęknęłam , przekręcając się nerwowo. Myślałam że zaraz żołądek wyjdzie mi na zewnątrz.
-Może pojedziemy do lekarza ?- zaproponowała mama podchodząc i dając całusa w czoło. Zrobiło mi się bardzo miło, uśmiechnęłam się do niej i pokiwałam głową.
-To ubieraj się, czekam przy samochodzie za 10 min- dodała i wyszła z pokoju.
*10 min na podniesienie się z tego łóżka to i tak za mało, a jeszcze się ubrać*- pomyślałam i niechętnie zaczęłam zwlekać swoje resztki ciała z łóżka. Podeszłam do szafy wzięłam pierwsze lepsze dresy i założyłam je na siebie. Nie wyglądałam jak model, ale najgorzej też nie było. Zeszłam na dół. Czekała już tam na mnie mama. Wsiadłyśmy do samochodu i pojechałyśmy do pierwszej kliniki. A tak coś o mnie Jestem Melane, mieszkam w Londynie od paru lat bo mój tata jest Brytyjczykiem a mama Polką. Jak byłam mała to mieszkałam razem z Dziadkami w Gdańsku. Kochałam tamto miasto. Ale cóż dawno i nieprawda. Trzeba żyć dalej. Mam 16 lat i dwie przyjaciółki Mia i Alex. Uwielbiałam je.
Lekarz powiedział że mam jakieś bakterie i trzeba pojechać do szpitala. Szczerze ? Przeraziłam się, nigdy nie leżałam w nim, oprócz mojego porodu. No ale skoro mieli mi pomóc to czemu nie. Przydzielili mnie do Sali nr 32. W pokoju byłam tylko ja i jakaś dziewczyna , pomyślałam że nie będzie tak źle. Może się zakolegujemy. Położyłam się na łóżku, pielęgniarki zaczęły przynosić mi różne kolorowe tabletki które miałam grzecznie wypić, oczywiście tak robiłam. W końcu gdy mnie zostawiły w spokoju zauważyłam że dziewczyna mocno mi się przygląda.
-Cześć, jestem Melane a Ty? – zaczęłam rozmowę z koleżanką obok.
-Cześć ,jestem Sara, miło Cię poznać, w końcu nie będę sama na Sali- powiedziała i mile się uśmiechnęła. Odwzajemniłam uśmiech.
-Dlaczego tu jesteś ? –spytała od tak.           
-Jakieś bakterie w żołądku, a ty ?
-Też coś podobnego- uśmiechnęła się. Do pokoju weszła moja mama z torbą rzeczy dla mnie, zdziwiłam się że aż tyle mi potrzeba. Poukładała je w szafce i usiadła obok mnie. Chwile pogadałyśmy a potem poszła do doktora. Położyłam głowę na poduszkę i chyba zasnęłam bo następny pmiętam tylko ranek…





Hej hej hej :D Dawno mnie nie było :) 
I jak sie podoba ? 
W zanadrzu mam już kolejne części ale nie wiem czy będzie sie wam podobać :)

niedziela, 16 września 2012

Rozdział 36


                          
CLICK ♥                   

   ***Danielle***

Włuczyłam się po okolicach szpitalu, miałam nadzieje że Liam może będzie mnie szukał , ale się myliłam. Byłam samotna. Nie miałam chłopaka, zerwał ze mną. Ciekawę czy kiedyś się z niego wyleczę. Zobaczymy. Przyjaciółka w śpiączce. Wszystko mi się waliło. Nic nie udawało. Treningi opuszczałam właśnie przez niego. Myślałam że to co nas łączy , to coś wyjątkowo. Może się myliłam. Postanowiłam że przejdę się do parku. Skręciłam w boczną uliczkę i już byłam. Było tam tak pięknie, chodziłam tymi uroczymi alejkami, przepełnionymi słodkimi parami. Brakowało mi go, tak cholernie mi go brakowało. Usiadłam na jednej z wolnych ławeczek, była cała mokra, przez te Londyńskie wieczne deszcze, ale wtedy mi to nie przeszkadzało. Wyciągnęłam telefon, z nadzieją że ktoś się zainteresował mną. Zero połączeń , smsów. Po policzku spływały moje słone łzy, spadały na wyświetlacz telefonu, gdzie byliśmy we dwoje z Liam'em, szczęśliwi.Wtedy szczęśliwi, teraz rozdarci. Patrzałam się na tą fotkę, nagle usłyszałam dzwonek telefonu, to była Eleanor. Uniosłam telefon, przyłożyłam do ucha słuchawkę i zamarłam.
-Danielle, gdzie Ty jesteś, wracaj do szpitala, Ola ona, ...-mówiła krztusząc się łzami- Danielle wracaj do szpitala, szybko -dodała i rozłączyła się.
Nie wiedziałam co robić, myśleć, byłam w szoku, Ola, co się z  nią dzieję. Pośpiesznie wstałam z ławki i zaczęłam szybkim krokiem iść w stronę szpitalu. Myślałam o słowach Eleanor, nagle pomyślałam o najgorszym, znowu zaczęłam płakać, przyśpieszyłam kroku, teraz już biegłam, łzy zalały mi oczy, nic nie widziałam. Skręciłam w lewo, widziałam przed sobą ulicę, rozmazane światła, dźwięk silników. Nie zważałam na to. Wbiegłam na nią. Poczułam wibracje, wyjęłam telefon, to Liam. Odebrałam jednak nie zdążyłam już nic powiedzieć..


                                                  ***Kaja***

Eleanor była porozmawiać z Danielle, ale już wróciła. Liam do kogoś wydzwaniał ale nie wiedziałam jednak do kogo.
-Kaja ! Chodźcie !- krzyknął Niall spod sali Oli.
Wstając z podłogi , musiałam się potknąć i walnąć głową w płytki, ale szybko się podniosłam i podbiegłam do Niall'a, który objął mnie ramieniem i wskazał w głąb sali.
-O matko- szepnęłam sama do siebie- AAAAAAAA Niall ona , ona żyje ! Niall, jak to się mogło stać, ona żyje, ożyła, ale jak . Matko Niall ja się tak bałam, Boże dziękuje-krzyczałam płacząc ze szczęścia i wzruszenia. Niall podniósł mnie na ręce a ja zaczęłam się śmiać na cały korytarz.
-Niall puść mnie- mówiłam udając obrażoną, -Ja muszę pójść do Oli. Postawił mnie na ziemię, pocałował w policzek i otworzył mi drzwi do sali nr 24. Weszłam niepewnym krokiem...

                                        ***Harry***

Trzymałem jej delikatną dłoń w swojej, nie chciałem jej puścić, chciałem nadal być z nią. Widziałem że mnie nienawidziła, że to przeze mnie to wszystko się stało. Ale chciałem o tym teraz zapomnieć, być tylko z nią. Myślałem o tym jacy byliśmy szczęśliwi kiedyś, jeszcze całkiem niedawno. Łzy zaczęły bezwładnie spływać mi po policzkach i kapać na jej dłonie. Pochyliłem się i pocałowałem jej policzek, był mokry od moich łez. Nie chciałem przestawać tego robić, chciałem czuć jej ciało, pocałowałem jej usta i powoli wstawałem z krzesła, gdy usłyszałem ponowny pisk aparatur... Nie wierzyłem w to.. jej serce... jej serce zaczęło bić... wciąż..


Hej hej hej :)
I jak się podoba ?
Przepraszam za taką przerwę ale nowa szkoła i masa lekcji ;/ Ale postaram się dodawać częsciej.:D
KOMENTUJCIE bo nie dodam następnego !!

środa, 29 sierpnia 2012

Rozdział 35


CLICK ♥                                             

                                                         ***Liam***

Pustka w sercu. Pusta w umyśle. Tak się czułem. Nie wiedziałem czy dobrze zrobiłem, podobno byłem najpoważniejszym, najrozważniejszym chłopakiem  z całego zespołu, a teraz wydaje mi się jakbym był najgłupszy. Nie wiedziałem czego chce, jak małe dziecko. Bawię się uczuciami, kochałem na pewno ją kochałem. Spotykaliśmy się w końcu 2 lata. Ale ona mi nie ufała, odrzucała. Sam nie wiem, czy mogę być w związku gdzie są tajemnice, nie ma zaufania. Musiałem to przemyśleć, byle nie za długo. Siedziałem w tym cholernym szpitalu, Danielle gdzieś wybiegła, nawet nie wiedziałem gdzie. Ale nie chciałem jej gonić, oboje musieliśmy wszystko przemyśleć. Wszedłem do Oli, chciałem się komuś wygadać , zupełnie zapomniałem że był tam Harry.. niestety nie zdążyłem już wejść..

                                                                   ***Ola***

-Kocham Cię, zrozum to. To zdjęcie.. to nie tak jak myślisz.. Wszystko Ci wytłumaczę, ja .. kiedyś miałem coś wspólnego z dilerami. Tak kochanie dobrze słyszysz, tylko że gdy Cię poznałem skończyłem to. Nie chciałem tego więcej bo Cię kochałem , i postanowiłem to rzucić dla Ciebie. Tyle że, oni nie chcieli się ode mnie odczepić. Nachodzili mnie , grozili. Grozili że zrobią CI coś złego. Ja.. bałem się, tak cholernie bałem się o Ciebie. Pewnego dnia wysłali mi smsa że mam przyjść na dyskotekę, będzie tam na mnie czekała paczka, dostane ją od jakiegoś pośrednika. Nie miałem pojęcia kto to, ani czy iść, ale dodali Twoje zdjęcia jak byłaś w domu, i napisali że musze się zjawić bo już cię nigdy nie zobaczę. Nie miałem wyboru, poszedłem. Czekałem na tego kogoś przy barze, byłem pewny że to będzie mężczyzna. Jednak w pewnym momencie podeszła do mnie jakaś blondyna, złapała za ręce i zaciągnęła na parkiet. Już miałem ją odepchnąć jednak ona pokazała mi woreczek z białym proszkiem. I wtedy…. mnie pocałowała, oczywiście od razu ją odepchnąłem ale ktoś musiał zrobić nam zdjęcia. Zapewne tamci ludzie, wysłali je do sieci. Wiedzieli że to przeczytasz… Ja przepraszam- mówił  Harry, jego głos był jak głos załamanego anioła, ale nadal anioła. Nic nie czułam, tylko słyszałam, tak wszystko słyszałam jak na dłoni. To chyba dobrze. Nienawidziłam Harry’ego. Ale to co powiedział przed chwilą mną wstrząsnęło. Niestety, nagle już nic nie czułam, zobaczyłam siebie i Harry’ego w Sali. Co ? Ja już nie żyję, ale jak to, ja go kocham, on mnie też, ja chcę żyć…chcę.. żyć..

                                                      ***Harry***

-(…) Ja przepraszam – skończyłem moje wytłumaczenia, miałem nadzieję że je usłyszała. Złapałem jej dłoń, -Kocham Cię. Myślałem że wszystko będzie dobrze, myliłem się. W Sali rozległ się głośny pisk. Najgorszy moment, jej serce nie biło. Załamałem się. Wpatrywałem się w nią, czemu mi to robi. Nagle się ocknąłem i wybiegłem z Sali krzycząc do lekarzy. Wychodząc zahaczyłem o Liam’a.
-Harry co się dzieje ?- zapytal wystraszony. Nie zdążyłem odpowiedzieć, pobiegłem do pielęgniarki. Zaraz do Sali weszło paru lekarzy. Wyprosili mnie, jednak była szklana szyba, wszystko widziałem . To jak ją reanimowali. Rozpłakałem się, jak małe dziecko gdy na to patrzałem. Podszedł do mnie przerażony Liam, objął ramieniem , chciał mnie przytulić, dodać otuchy. Nie chciałem tego, nie wytrzymywałem tego widoku. Mojego skarba którego musieli reanimować prądem. Wyrwałem się z objęć przyjaciela i wbiegłem do Sali. Mimo lekarzy podszedłem do łóżka.
-Ola, nie odchodź ,ja cie kocham. Ola błagam nie zostawiaj mnie tu samego. Kocham Cię, Ola błagam nie odchodź –krzyczałem do niej, łzy sprawiały że się krztusiłem. Byłem cały czerwony, zanosiłem się płaczem. Ona nie mogła tak po prostu mnie zostawić, opuścić… -płakałem i a łzy  zaczęły kapać na jej prześliczną twarz…
 
                                                          ***Kaja***

Razem z Niall’em podeszliśmy pod salę Oli. A raczej podbiegliśmy gdy zobaczyliśmy Liam’a , Zayna i Tay, Lou i El. Liam stał naprzeciw szklanej szyby. Podeszłam naprzeciw niego. Twarz chował w dłoniach, jednak widać i słychać było że unosi się od płaczu.
-Liam co się dzieje ? – krzyczałam do niego, nie odezwał się tylko wskazał mi na szybę, a raczej co było za nią. Odwrócilam się. Widziałam Olę, którą reanimowali…i Harry’ego. Siedział nad jej łóżkiem i płakał, gorzko. Jej ciało podskakiwało bezwładnie do góry i w dół. Nic nie pomagało.
-Liam czy ona ? To niemożliwe- zapytałam załamanym głosem.
-Kaja- zaczął i spuścił głowę –Tak.
Wybuchłam płaczem, jak jeszcze nigdy. Serce mi pękło na miliony kawałków, które już nigdy nię będą złożone w całość. Moja przyjaciółka, którą traktowałam jak siostrę umarła. Ale jak to? Dlaczego? Przecież była w śpiączce. Dlaczego mnie zostawiła, samą. Poznała mnie z miłoscia zycia, Niall’em. Ale dlaczego sama odeszłą, ja nie poradzę sobie bez niej. Nigdy nie byłam z kims tak zzyta jak z nią. Wtuliłam się w mojego chłopaka.
-A przecież za tydzień miałaby mieć siedemnaste urodziny- westchnęłam i podeszłam do szyby.
Widziałam że lekarze już się poddali. Nic nie robili. Tylko Harry nadal siedział nad nią, pochylił się i pocałował ją w policzek. Jeszcze bardziej zaniosłam się płaczem. Tak ją kochałam.  Odwróciłam się i usiadłam pod ścianą, skuliłam  nogi i rozpłakałam na nowo. Nie chciałam żeby ktoś widział mnie w takim stanie. Dobra w jakim stanie, straciłam przyjaciółkę, nic nie czułam tylko pustkę i ból.
-Kaja !- krzyknął Niall a ja szybko podbiegłam do niego..


                                                      ***Liam***

Stałem przed tą szybą, i widziałem Olę razem z Harry’m . Dopiero przy takiej tragedii, zobaczyłem że moje problemy z Danielle są jak kropla w Oceanie. Jakaś głupia kłótnia zniszczyła mi związek, nie.. to ja go zniszczyłem. Teraz mi jej brakowało. Chciałbym ją objąć, poczuć jej perfumy, być przy niej. Harry’ego było mi tak strasznie szkoda, nie życzyłbym tak nikomu, nawet największemu wrogowi. Życie to śmiertelna choroba, ale jest to też największy dar jaki kiedykolwiek dostaliśmy, tak samo jak prawdziwa miłość. Ona przyjdzie z nienacka, ale lepiej żeby już nie odchodziła. Nie każdy ma takie szczęście. Harry’emu Olę zabrała rzeka, a ja idiota sam wszystko spieprzyłem bez niczyjej pomocy… Już żałowałem , ale bałem się że teraz nic nie zdziałam. Myślałem tak sobie, gdy nagle z zamyśleń wyrwał mnie Niall…



Hej hej hej :D
Obiecany jeszcze dziś ,rozdział :D 
I jak ? 
Komentujcie, bo mam wrażenie że nikt go nie czyta, chyba zawiesze bloga ;c

Rozdział 34


           CLICK ♥

                                     ***Kaja***

-Gdzie są ? –zapytałam Danielle wychodząc z Sali, w której leżała Ola.
-Zaraz będą- odpowiedziała siadając na krześle przy łóżku.
Dosiadłyśmy się do niej , i rozmawiałyśmy z naszą przyjaciółką. Powiedziałyśmy jej, żeby zaraz spodziewała się chłopców. Mimo że może nic nie słyszała, a przynajmniej tak się nam wydawało to bałyśmy się żeby jej stan się nie pogorszył gdy będzie słyszeć tego Stylesa. Właśnie , ciekawe czy ona nas słyszy.? Wie co mówimy ? Rozumie nas. To nie dawało mi spokoju. Jest już drugi dzień w śpiączce. Nie wiadomo kiedy się wybudzi, to jest najgorsze, to może trwać lata. Trzymałyśmy ją, przytulałyśmy, całowałyśmy , ale nie reagowała.
-Brakuje mi jej –szepnęła Taylor a do sali weszli chłopcy. Spojrzałam na nich, wszyscy byli smutni. Niall lekko się uśmiechnął, a Harry’ego zgromiłam wzrokiem. Podeszli bliżej, i zauważyli Olę. Widziałam że nie mogą powstrzymać emocji.. łez.  Harry schował twarz w ręce, nie mogłam wytrzymać musiałam mu to powiedzieć, nawet jeśli był w takim stanie jak teraz.
 -Teraz to płaczesz, a wiesz co Ty.. ty powinieneś być Ty, gdyby nie Ty Oli nic by się nie stało. Przez Ciebie trafiła do szpitala, przecież ona chciała się zabić przez Ciebie, albo raczej z bólu który Ty jej zadałeś. Miała wyjątkowe szczęście, że ją znalazłyśmy, przecież ona skoczyła z mostu. Skoczyła bo zobaczyła Ciebie, Ciebie w objęciach innej laski. Wynoś się stąd , ona nie chce Cie już znac, my zresztą też- krzyknęłam , podeszłam do loczka, uderzyłam  i wybiegłam z Sali…

                                                                     ***Niall***

Przez Harry’ego ? Ola chciała się zabić ? O boże..-pomyślałem i wybiegłem zaraz za Kają. Dogoniłem ją tuż przy wyjściu ze szpitala.
-Kochanie – krzyczałem cały zdyszany –Zaczekaj , porozmawiaj ze mną. Odwróciła się i podbiegła do mnie. Poczułem jej perfumy. Zawsze mnie uspokajały. Objąłem ją ramieniem, i wtuliłem w siebie. Nie odzywaliśmy się, wystarczyło nam milczenie.
-Skarbie, opowiedz co się stało, przez ostatnie parę dni- szepnąłem do niej , i usiedliśmy na chodniku. Spojrzała na mnie, jej policzki były czerwone od słonych łez, oczy też. Makijaż mimo że rozmazany, dodawał jej uroku. Wyglądała pięknie, zresztą jak zawsze. Oparła głowę o moje ramienie i opowiedziała mi co się wydarzyło podczas naszej nieobecności.
-O matko… -mruknąłem i nie wiedziałem co zrobić, powiedzieć . Jak ją pocieszyć. Jak Harry mógł zrobić takie coś Olce. Co ona mu zrobiła, że ją zdradził. W parę minut potrafiłem zmienić zdanie o moim jednym z najlepszych przyjaciół. Jednak nadal był nim, tym cholernym przyjacielem. Próbowałem go zrozumieć, może to photoshop, jakieś stare zdjęcie. Już sam nie wiem..
 
 -Chodźmy już, wracajmy –powiedziałem i wróciliśmy do szpitala.

                                                      ***Harry***

O nie! To przeze mnie , Ola chciała popełnić samobójstwo, nie chciała żyć. Co ja ku**a narobiłem. Zobaczyła mnie z jakąś laską, tylko jaką.- zastanawiałem się stojąc w Sali w której leżała Ola. Nagle doznałem olśnienia.
-Cholera-wrzasnąłem na całą salę, gdy doszło mi do głowy co powiedziałem, rozejrzałem się po reszcie osób w Sali. Patrzeli na mnie jak na dziwaka , ale w ich wzroku widziałem zdziwienie i ból. Znałem to uczucie, aż za bardzo. Nie zważałem na myśli innych, wiedziałem że zrobiłem źle, żałowałem. Tak cholernie żałowałem. Podszedłem do mojej księżniczki, odwróciłem się do reszty naszej dawnej ‘paczki’ przyjaciół , dlatego dawnej że ostatnio coś zaczęło się sypać. Nie było tak jak kiedyś, niestety. Spojrzałem na nich, a oni porozumiewawczo wyszli z Sali, domyślali się o co mi chodziło. Usiadłem na brzegu jej łóżka. Złapałem jej zimną dłoń. Chciałem ją ogrzać, chciałem żeby mnie pokochała, ten drugi raz.
-Kochanie, zrozum to nie było tak jak ty myślisz.. Ja….
                                       
                                                                ***Liam***

Wyszliśmy z Sali. Harry chyba musiał powiedzieć cos Oli, na osobności.  Usiedliśmy na krzesełkach naprzeciw Sali. Taylor z Zayn’em poszli po kawę, a Eleanor z Louisem poszli na spacer, trochę ochłonąć. Nie dziwie im się. Tylko my , ja i Danielle siedzieliśmy i nic nie robiliśmy. Wiedziałem jedno, musimy porozmawiać, poważnie porozmawiać.
-Danielle , musimy pogadać, o nas- powiedziałem i spuściłem wzrok.
-Dobrze –odpowiedziała tak smutno że serce mi się łamało gdy musiałem kontynuować.
-Nie wiem czy jest sens- zacząłem i spojrzałem na jej przerażoną twarz patrzącą na mnie –nie wiem czy my mamy sens…
                                           
                                                      ***Danielle***

-Co ? Liam, jak to mówiłeś że mnie kochasz ? Chcesz ze mną zerwać ? Dlaczego –krzyczałam , krztusząc się łzami. Łzami które wywołał sam Liam, nigdy bym się nie spodziewała, że potrafiłby mnie aż tak zranić –A ja głupia Cię kochałam- szepnęłam i uciekłam, byle dalej od niego. Najgorsze uczucie, kochasz osobę dla której nic nie znaczysz. Nie zniosłam tego. Najgorsze było to, że ja go nadal kocham..



Hej hej hej :)
Przepraszam ze nie dodawałam ale nie miałam dostepu do kompa xx 
Ale juz jestem i mam w zapasie kolejne rozdziały :) 
Tutaj jest blog mojej przyjaciółki, naprawde super *__* Wchodźcie ! :) KLIK
Komentujcie ! Następny rozdział  gdy będzie 8 komentarzy !!! :D

piątek, 24 sierpnia 2012

Rozdział 33


          CLICK ♥                     


                                                           ***Liam***

Odłożyłem  telefon, twarz skamieniała mi w sekundę. Patrzyłem się w pustą przestrzeń przede mną.  -To przez właśnie jednego z twoich przyjaciół Ola jest w szpitalu- pomyślałem o słowach Danielle.  O co jej mogło chodzić, i o którego z One Direction miała na myśli. No tak, HARRY. Rozejrzałem się po samolocie, zauważyłem loczka, siedzącego przy oknie, podziwiającego, piękne widoki. To przez niego Ola jest w szpitalu, ale dlaczego, może on wie- pomyślałem i dosiadłem się do zielonookiego przyjaciela. Odwrócił się i lekko uśmiechnął.
-I dowiedziałeś się czegoś co tam się dzieje ?- zapytał poprawiając swoją grzywkę, która i tak bez tego była idealna.
- Tak, Danielle mi powiedziała , że– i tu się zaciąłem, nie wiedziałem czy powiedzieć.
-Że?- dopytywał, trochę zmieszany, z miną przerażenia.
-Że Ola jest w szpitalu –szepnąłem i spuściłem wzrok . Nastąpiła nagła cisza, nie wiedziałem co powiedzieć, zrobić. Było mi go żal, ale wciąż siedziało mi w głowie zdanie Danielle że to przez któregoś z moich znajomych Ola jest w szpitalu. Postanowiłem już tego nie mówić, w końcu nie wiedziałem do końca o kogo chodzi, mogłem mieć tylko,  nietrafione przypuszczenia. Objąłem go ramieniem, które zaraz odepchnął od siebie.
-O..ola ?! Hahaha ,dobry żart, Liam, nie spodziewałem się tego po Tobie- zaśmiał się pytająco.
-Harry, ale tym razem to nie jest żart –wydusiłem to w końcu z siebie- A w dodatku dziewczyny nie chcą mi nic powiedzieć.
                                                             ***Harry***
-Kur*a. Moja Ola w szpitalu ?! Ale jak to ? Dlaczego ?Jak się czuję ?- pytałem Liam'a, a naszej rozmowie zaczęli przysłuchiwać się chłopcy.
-Harry, ja nie wiem, powiedziała mi tylko to. I wkurzyła się strasznie że tam przyjeżdżamy.- odpowiedział  i odszedł ode mnie.
-Je do cholery poje*ało, Ola w szpitalu a ja nie mam do niej jechać ? –krzyknąłem do Liama, który usiadł parę siedzeń przed mną. Odwrócił się, spojrzał mi w oczy i skinął głową. Załamałem się, jak to możliwe. Za parę godzin już będziemy – pomyślałem , wszystko się wyjaśni , tylko już chcę zobaczyć moją księżniczkę.

                                     ***Kaja***
-Jak mogłaś, i dlaczego mu, im powiedziałaś- zapytałam Danielle, nie krzyczałam bo zauważyłam że ma łzy w oczach.
-Bo.. Pamiętasz jak byłyśmy w szpitalu i zadzwonił Liam,kazałyście mi nic nie mówić, i nie powiedziałam, ale chłopcy tak się przejeli że wsiedli w samolot i do nas lecą. Zadzwonił do mnie z pół godziny temu, że są w samolocie, i wtedy ja..
-Co zrobiłaś ? – dopytywałam się przytulając przyjaciółkę.
-Ja im powiedziałam że przez jednego z jego przyjaciół Ola jest w szpitalu- rozpłakała się.
-Skarbie , już trudno, nie ma co płakać, w końcu musieli się dowiedzieć. A wiedzą że Ola jest.. no wiesz w śpiączce? – zadrżał mi głos.
-Nie nie wiedzą- powiedziała i obydwie położyłyśmy się spać.

*** 
Następnego dnia miałyśmy ustawiony budzik, na 8 rano. Wstałyśmy, ubrałyśmy się. Nadal byłyśmy śpiące, w końcu nikomu 3-4 godziny snu nie wystarczają, ale my nie mogłyśmy inaczej. Musiałyśmy pojechać do niej, Oli. Około pół godziny potem byłyśmy już gotowe, wyszłyśmy z domu,  i pojechałyśmy do szpitala, z obawami ale i nadzieją, która zginie ostatnia.  Weszłyśmy na drugie piętro i skierowałyśmy się pod salę. Weszłyśmy do środka. W rogu, pod oknem , leżała Ola. W białej pościeli i bladej twarzy, wyglądała jak anioł. Promienie słońca, padały na jej twarz, która nie była rozpromieniona jak zawsze, była smutna. Spokojnie leżała, jak bezbronne dziecko. Nie mogła nic zrobić, powiedzieć, taka mała  istotka, zupełnie uzależniona od urządzeń, kroplówki i lekarzy. W pokoju panowała błoga cisza. Podeszłam do jej łóżka i usiadłam na krzesełku obok…
-Oluś, wszystko będzie OK, to ja Kaja, słyszysz mnie? Mam nadzieje, że tak. Musisz być silna, i się wybudzić, my wierzymy że to się stanie, już za parę dni, kochane słoneczko- powiedziałam i pocałowałam ją w policzek.
                                                           ***Liam***
*puk puk* -Dziwnee, nie ma ich w domu- zdziwił się Zayn-jest dziewiąta .
-Hmm, może pojechały do szpitala durniu- odpowiedział zdenerwowany Harry,i trzepnął Zayn’a w rękaw. Ten nic nie odpowiedział tylko zmierzył loczka wzrokiem. Wiedział że jest zły, ale nie na niego. Zadzwoniłem do Dan, chciałem się dowiedzieć w jakim są szpitalu.
-Yhh, halo, cześć Liam- powiedziała zdezorientowana Danielle- Co chcesz ?
-Chciałem się dowiedzieć w jakim szpitalu leży Ola. Jesteśmy już w Londynie- odpowiedziałem wsiadając z chłopakami do auta.
-Zaczekaj chwilę skarbie- powiedziała i ,zasłoniła słuchawkę, mogłem usłyszeć tylko że z kimś rozmawia- Ok to jest szpital ten w zachodniej części Londynu. Na pewno go kojarzysz..
-Tak, dziekuje kochanie, to cześć- powiedziałam i rozłączyłem się. Wytłumaczyłem Lou gdzie ma jechać i ruszliśmy..



Hej hej hej :D
10 komentarzy = następny rozdział :D ♥
Komentujcie !!

sobota, 18 sierpnia 2012

Rozdział 32

     CLICK ♥



                                    ***Kaja***

Co by tu robić ? Gdzie pójść? Musiałam choć na chwilę oderwać się od rzeczywistości. Rozmyślałam tak, wychodząc ze szpitala i kierując się w stronę parku. Chciałam, nie. Musiałam choć chwilę zaczerpnąć świeżego powietrza, pomyśleć na trzeźwo. Przechadzałam się tymi uliczkami, pełnymi szczęśliwych ludzi. Patrzeć na czyjeś szczęście podczas własnej rozpaczy, to najgorsza z możliwych sytuacji w życiu. Oglądając   tych zakochanych, radosnych i wesołych ludzi czułam że to powinna być Ola. Przecież ona zawsze była pełna życia. Wyobrażając ją sobie, można pomyśleć tylko o jednym. Radości jaką dawała swoim najbliższym. Z głową w chmurach, spacerowałam po parku. Z daleka zauważyłam wolną ławkę ,byłam już trochę zmęczona dzisiejszym dniem. A przecież zaczął się tak jak zawsze. Miałyśmy iść na zakupy, potem ten Starbucks, i ten pieprzony wypadek. Siedziałam samotnie na ławce w parku, było już przed północą,  a do tej pory było tu tyle ludzi. Jakie to romantyczne. Patrzałam przed siebie, nie zwracając uwagi na przechodniów. Nagle poczułam rękę na swoim ramieniu. Odwróciłam sięw stronę obcej mi osoby, nie widziałam kto to , było już za ciemno.
-Eleanor to ty ? - zapytałam zdejmując dziewczynie kaptur. Od razu poznałam jej piękny uśmiech.
-Tak to ja, szukałam Cie.- powiedziała przytulając mocno do siebie. -Może wrócimy do Danielle i Taylor.
-Dobrze, i wiesz co..- powiedziałam spoglądajac jej w oczy, wszystkie we czwórke, traktowałyśmy się jak siostry, wiedziałam że mogę powiedzieć im wszystko. - przepraszam Cię za to że tak na Ciebie naskoczyłam, po prostu to jest dla mnie strasznie trudne, nie tak wyobrażałam sobie te wakacje, rozumiesz?
-Wiem, Kaja, ale Ola może się wybudzić ,musimy wierzyć i być przy niej bo może będzie nas słyszeć- powiedziała i poszłyśmy w kierunku szpitala. Doszłyśmy pod salę. Była już 2 w nocy. Widziałyśmy Tay i Dan siedzące z kubkami, i rozmawiającymi o czymś.
-Hej dziewczyny, jak Ola  -powiedziałam i dosiadłam się do reszty.
-A, bez zmian, ale już rano, będzie można do niej wejść- uśmiechnęła sie lekko Taylor.
-To może wróćmy do domu, ogarnijmy się trochę a o ósmej wrócimy. Przy okazji pomyślimy co powiedzieć chłopcom, w końcu trzeba im coś powiedzieć-zaproponowałam i wstałyśmy ociężale z krzesełek. Pojechałyśmy do domu. Każda z nas, marzyła o prysznicu , i łóżku. Szybki prysznic, i wylądowałam w łożku.
                                             
                                                            ***Danielle***

Okej to dobranoc kochane - powiedziałam żegnąjąc koleżanki. Weszłam do pokoju, usiadłam  na łóżku. Wzrok skierowałam na telefon leżący obok mnie. Zaczął wibrować.
-O niee to znowu on- pomyślałam i odebrałam - Cześć Liam -powiedziałam i nagle zrobiło mi się smutno że będę musiała go okłamywać. Nigdy nie byłam do tego zmuszona.. no ale.
-Hej skarbie, możesz mi powiedzieć co się dzieje ?Czemu nie odbierasz ?- krzyczał w słuchawkę, był baardzo zdenerwowany, zaczęłam mieć czerwone policzki, oczywiście od łez, które wyznaczały sobie własne tory na moich polikach. Powiedzieć mu ? Sama nie wiem.
-Kochanie bo, -zajęknęłam ale wiedziałam że czeka na dalszą część, musiałam mu powiedzieć- Bo Ola jest w szpitalu- szepnęłam i zaczęłam szlochać mu do słuchawki, jakieś niezrozumiane słowa żalu. W końcu się uspokoiłam i czekałam aż coś powie.
-Cz...czemu ty mi .. nam nic nie powiedziałaś.. przecież nie mamy przed sobą tajemnic ? Jak mogłaś nic nie powiedzieć ? Myślałem że mi ufasz.. -mówił przerażonym głosem, wiedziałam że jest zawiedziony.
- Ufam Ci Liam, jak nikomu, ale dziewczyny zabroniły mi Wam o tym mówić, zrozum- powiedziałam ale Liam przerwał mi w połowie zdania..
- Nieważne, jesteśmy już w samolocie, za jakieś 3 godziny będziemy u Was- oznajmił smutno.
-Ale jak to Liam ? Czemu ? - zadawałam mu pytania , w końcu stanęłam i wybuchnęłam płaczem.
-Ja.. nie wiedziałem co u was sie dzieje, pamietasz jak do Ciebie zadzwoniłem, to wtedy postanowiłem do Was przylecieć, chłopcy też chcieli dlatego już zaraz będziemy.
-Co ?! Reszta zespołu też tu będzie/ - krzyknęłam przerażona, jak on mógł.
-Bardzo chcieli.- dodał - Ale co stało się Oli.?
-To przez właśnie jednego z twoich przyjaciół Ola jest w szpitalu- powiedziałam zaciągając sie płaczem i skończyłam tą rozmowę. Rzuciłam telefon w  scianę, rozpadł się na kilka kawałków, zupełnie jak moje serce. Zakryłam twarz drżącymi rękami i zaczęłam ryczeć jak jeszcze nigdy. Nienawidzę się, za to że tu przyjadą, że się dowiedzieli. Co ja powiem dziewczynom, ze sie wygadałam, i ze chłopcy będa tu za parę godzin. Rozpłakałam się jeszcze bardziej. Nie wiedziałam co robić. Usłyszałam pukanie drzwi. Nie odpowiedziałam nic.
-Moge wejść- powiedziała Kaja i stanęła w drzwiach do pokoju.
-Tak ,prosze- powiedziałam ciągnac nosem.
-Możemy pogadać. Co się stało ?- powiedziała i usiadła na roku łóżka.
-Ale Kaja, ty mnie znienawidzisz za to co zrobiłam - jęknęłam i otarłam twarz , zbierając wszystkie łzy.
-Na pewno nie- powiedziała ciepło przytulając mnie do siebie.
-Bo chłopcy będą tu za parę godzin...



Hejka kochane !
I jak rozdział , radze zaglądać codziennie bo wiele może się pozmieniać w opowiadaniu xx
Proszę komentujcie, kiedyś było po 8 komentarzy, a teraz może 2, jeżeli nie będzie 5 komentarzy, to nie wstawię następnego. Bo mnie nic nie motywuje i nie mam weny.
5 KOMENTARZY= NN :D