CLICK ♥
***Kaja***
Co by tu robić ? Gdzie pójść? Musiałam choć na chwilę oderwać się od rzeczywistości. Rozmyślałam tak, wychodząc ze szpitala i kierując się w stronę parku. Chciałam, nie. Musiałam choć chwilę zaczerpnąć świeżego powietrza, pomyśleć na trzeźwo. Przechadzałam się tymi uliczkami, pełnymi szczęśliwych ludzi. Patrzeć na czyjeś szczęście podczas własnej rozpaczy, to najgorsza z możliwych sytuacji w życiu. Oglądając tych zakochanych, radosnych i wesołych ludzi czułam że to powinna być Ola. Przecież ona zawsze była pełna życia. Wyobrażając ją sobie, można pomyśleć tylko o jednym. Radości jaką dawała swoim najbliższym. Z głową w chmurach, spacerowałam po parku. Z daleka zauważyłam wolną ławkę ,byłam już trochę zmęczona dzisiejszym dniem. A przecież zaczął się tak jak zawsze. Miałyśmy iść na zakupy, potem ten Starbucks, i ten pieprzony wypadek. Siedziałam samotnie na ławce w parku, było już przed północą, a do tej pory było tu tyle ludzi. Jakie to romantyczne. Patrzałam przed siebie, nie zwracając uwagi na przechodniów. Nagle poczułam rękę na swoim ramieniu. Odwróciłam sięw stronę obcej mi osoby, nie widziałam kto to , było już za ciemno.
-Eleanor to ty ? - zapytałam zdejmując dziewczynie kaptur. Od razu poznałam jej piękny uśmiech.
-Tak to ja, szukałam Cie.- powiedziała przytulając mocno do siebie. -Może wrócimy do Danielle i Taylor.
-Dobrze, i wiesz co..- powiedziałam spoglądajac jej w oczy, wszystkie we czwórke, traktowałyśmy się jak siostry, wiedziałam że mogę powiedzieć im wszystko. - przepraszam Cię za to że tak na Ciebie naskoczyłam, po prostu to jest dla mnie strasznie trudne, nie tak wyobrażałam sobie te wakacje, rozumiesz?
-Wiem, Kaja, ale Ola może się wybudzić ,musimy wierzyć i być przy niej bo może będzie nas słyszeć- powiedziała i poszłyśmy w kierunku szpitala. Doszłyśmy pod salę. Była już 2 w nocy. Widziałyśmy Tay i Dan siedzące z kubkami, i rozmawiającymi o czymś.
-Hej dziewczyny, jak Ola -powiedziałam i dosiadłam się do reszty.
-A, bez zmian, ale już rano, będzie można do niej wejść- uśmiechnęła sie lekko Taylor.
-To może wróćmy do domu, ogarnijmy się trochę a o ósmej wrócimy. Przy okazji pomyślimy co powiedzieć chłopcom, w końcu trzeba im coś powiedzieć-zaproponowałam i wstałyśmy ociężale z krzesełek. Pojechałyśmy do domu. Każda z nas, marzyła o prysznicu , i łóżku. Szybki prysznic, i wylądowałam w łożku.
***Danielle***
Okej to dobranoc kochane - powiedziałam żegnąjąc koleżanki. Weszłam do pokoju, usiadłam na łóżku. Wzrok skierowałam na telefon leżący obok mnie. Zaczął wibrować.
-O niee to znowu on- pomyślałam i odebrałam - Cześć Liam -powiedziałam i nagle zrobiło mi się smutno że będę musiała go okłamywać. Nigdy nie byłam do tego zmuszona.. no ale.
-Hej skarbie, możesz mi powiedzieć co się dzieje ?Czemu nie odbierasz ?- krzyczał w słuchawkę, był baardzo zdenerwowany, zaczęłam mieć czerwone policzki, oczywiście od łez, które wyznaczały sobie własne tory na moich polikach. Powiedzieć mu ? Sama nie wiem.
-Kochanie bo, -zajęknęłam ale wiedziałam że czeka na dalszą część, musiałam mu powiedzieć- Bo Ola jest w szpitalu- szepnęłam i zaczęłam szlochać mu do słuchawki, jakieś niezrozumiane słowa żalu. W końcu się uspokoiłam i czekałam aż coś powie.
-Cz...czemu ty mi .. nam nic nie powiedziałaś.. przecież nie mamy przed sobą tajemnic ? Jak mogłaś nic nie powiedzieć ? Myślałem że mi ufasz.. -mówił przerażonym głosem, wiedziałam że jest zawiedziony.
- Ufam Ci Liam, jak nikomu, ale dziewczyny zabroniły mi Wam o tym mówić, zrozum- powiedziałam ale Liam przerwał mi w połowie zdania..
- Nieważne, jesteśmy już w samolocie, za jakieś 3 godziny będziemy u Was- oznajmił smutno.
-Ale jak to Liam ? Czemu ? - zadawałam mu pytania , w końcu stanęłam i wybuchnęłam płaczem.
-Ja.. nie wiedziałem co u was sie dzieje, pamietasz jak do Ciebie zadzwoniłem, to wtedy postanowiłem do Was przylecieć, chłopcy też chcieli dlatego już zaraz będziemy.
-Co ?! Reszta zespołu też tu będzie/ - krzyknęłam przerażona, jak on mógł.
-Bardzo chcieli.- dodał - Ale co stało się Oli.?
-To przez właśnie jednego z twoich przyjaciół Ola jest w szpitalu- powiedziałam zaciągając sie płaczem i skończyłam tą rozmowę. Rzuciłam telefon w scianę, rozpadł się na kilka kawałków, zupełnie jak moje serce. Zakryłam twarz drżącymi rękami i zaczęłam ryczeć jak jeszcze nigdy. Nienawidzę się, za to że tu przyjadą, że się dowiedzieli. Co ja powiem dziewczynom, ze sie wygadałam, i ze chłopcy będa tu za parę godzin. Rozpłakałam się jeszcze bardziej. Nie wiedziałam co robić. Usłyszałam pukanie drzwi. Nie odpowiedziałam nic.
-Moge wejść- powiedziała Kaja i stanęła w drzwiach do pokoju.
-Tak ,prosze- powiedziałam ciągnac nosem.
-Możemy pogadać. Co się stało ?- powiedziała i usiadła na roku łóżka.
-Ale Kaja, ty mnie znienawidzisz za to co zrobiłam - jęknęłam i otarłam twarz , zbierając wszystkie łzy.
-Na pewno nie- powiedziała ciepło przytulając mnie do siebie.
-Bo chłopcy będą tu za parę godzin...
Hejka kochane !
I jak rozdział , radze zaglądać codziennie bo wiele może się pozmieniać w opowiadaniu xx
Proszę komentujcie, kiedyś było po 8 komentarzy, a teraz może 2, jeżeli nie będzie 5 komentarzy, to nie wstawię następnego. Bo mnie nic nie motywuje i nie mam weny.
5 KOMENTARZY= NN :D
***Kaja***
Co by tu robić ? Gdzie pójść? Musiałam choć na chwilę oderwać się od rzeczywistości. Rozmyślałam tak, wychodząc ze szpitala i kierując się w stronę parku. Chciałam, nie. Musiałam choć chwilę zaczerpnąć świeżego powietrza, pomyśleć na trzeźwo. Przechadzałam się tymi uliczkami, pełnymi szczęśliwych ludzi. Patrzeć na czyjeś szczęście podczas własnej rozpaczy, to najgorsza z możliwych sytuacji w życiu. Oglądając tych zakochanych, radosnych i wesołych ludzi czułam że to powinna być Ola. Przecież ona zawsze była pełna życia. Wyobrażając ją sobie, można pomyśleć tylko o jednym. Radości jaką dawała swoim najbliższym. Z głową w chmurach, spacerowałam po parku. Z daleka zauważyłam wolną ławkę ,byłam już trochę zmęczona dzisiejszym dniem. A przecież zaczął się tak jak zawsze. Miałyśmy iść na zakupy, potem ten Starbucks, i ten pieprzony wypadek. Siedziałam samotnie na ławce w parku, było już przed północą, a do tej pory było tu tyle ludzi. Jakie to romantyczne. Patrzałam przed siebie, nie zwracając uwagi na przechodniów. Nagle poczułam rękę na swoim ramieniu. Odwróciłam sięw stronę obcej mi osoby, nie widziałam kto to , było już za ciemno.
-Eleanor to ty ? - zapytałam zdejmując dziewczynie kaptur. Od razu poznałam jej piękny uśmiech.
-Tak to ja, szukałam Cie.- powiedziała przytulając mocno do siebie. -Może wrócimy do Danielle i Taylor.
-Dobrze, i wiesz co..- powiedziałam spoglądajac jej w oczy, wszystkie we czwórke, traktowałyśmy się jak siostry, wiedziałam że mogę powiedzieć im wszystko. - przepraszam Cię za to że tak na Ciebie naskoczyłam, po prostu to jest dla mnie strasznie trudne, nie tak wyobrażałam sobie te wakacje, rozumiesz?
-Wiem, Kaja, ale Ola może się wybudzić ,musimy wierzyć i być przy niej bo może będzie nas słyszeć- powiedziała i poszłyśmy w kierunku szpitala. Doszłyśmy pod salę. Była już 2 w nocy. Widziałyśmy Tay i Dan siedzące z kubkami, i rozmawiającymi o czymś.
-Hej dziewczyny, jak Ola -powiedziałam i dosiadłam się do reszty.
-A, bez zmian, ale już rano, będzie można do niej wejść- uśmiechnęła sie lekko Taylor.
-To może wróćmy do domu, ogarnijmy się trochę a o ósmej wrócimy. Przy okazji pomyślimy co powiedzieć chłopcom, w końcu trzeba im coś powiedzieć-zaproponowałam i wstałyśmy ociężale z krzesełek. Pojechałyśmy do domu. Każda z nas, marzyła o prysznicu , i łóżku. Szybki prysznic, i wylądowałam w łożku.
***Danielle***
Okej to dobranoc kochane - powiedziałam żegnąjąc koleżanki. Weszłam do pokoju, usiadłam na łóżku. Wzrok skierowałam na telefon leżący obok mnie. Zaczął wibrować.
-O niee to znowu on- pomyślałam i odebrałam - Cześć Liam -powiedziałam i nagle zrobiło mi się smutno że będę musiała go okłamywać. Nigdy nie byłam do tego zmuszona.. no ale.
-Hej skarbie, możesz mi powiedzieć co się dzieje ?Czemu nie odbierasz ?- krzyczał w słuchawkę, był baardzo zdenerwowany, zaczęłam mieć czerwone policzki, oczywiście od łez, które wyznaczały sobie własne tory na moich polikach. Powiedzieć mu ? Sama nie wiem.
-Kochanie bo, -zajęknęłam ale wiedziałam że czeka na dalszą część, musiałam mu powiedzieć- Bo Ola jest w szpitalu- szepnęłam i zaczęłam szlochać mu do słuchawki, jakieś niezrozumiane słowa żalu. W końcu się uspokoiłam i czekałam aż coś powie.
-Cz...czemu ty mi .. nam nic nie powiedziałaś.. przecież nie mamy przed sobą tajemnic ? Jak mogłaś nic nie powiedzieć ? Myślałem że mi ufasz.. -mówił przerażonym głosem, wiedziałam że jest zawiedziony.
- Ufam Ci Liam, jak nikomu, ale dziewczyny zabroniły mi Wam o tym mówić, zrozum- powiedziałam ale Liam przerwał mi w połowie zdania..
- Nieważne, jesteśmy już w samolocie, za jakieś 3 godziny będziemy u Was- oznajmił smutno.
-Ale jak to Liam ? Czemu ? - zadawałam mu pytania , w końcu stanęłam i wybuchnęłam płaczem.
-Ja.. nie wiedziałem co u was sie dzieje, pamietasz jak do Ciebie zadzwoniłem, to wtedy postanowiłem do Was przylecieć, chłopcy też chcieli dlatego już zaraz będziemy.
-Co ?! Reszta zespołu też tu będzie/ - krzyknęłam przerażona, jak on mógł.
-Bardzo chcieli.- dodał - Ale co stało się Oli.?
-To przez właśnie jednego z twoich przyjaciół Ola jest w szpitalu- powiedziałam zaciągając sie płaczem i skończyłam tą rozmowę. Rzuciłam telefon w scianę, rozpadł się na kilka kawałków, zupełnie jak moje serce. Zakryłam twarz drżącymi rękami i zaczęłam ryczeć jak jeszcze nigdy. Nienawidzę się, za to że tu przyjadą, że się dowiedzieli. Co ja powiem dziewczynom, ze sie wygadałam, i ze chłopcy będa tu za parę godzin. Rozpłakałam się jeszcze bardziej. Nie wiedziałam co robić. Usłyszałam pukanie drzwi. Nie odpowiedziałam nic.
-Moge wejść- powiedziała Kaja i stanęła w drzwiach do pokoju.
-Tak ,prosze- powiedziałam ciągnac nosem.
-Możemy pogadać. Co się stało ?- powiedziała i usiadła na roku łóżka.
-Ale Kaja, ty mnie znienawidzisz za to co zrobiłam - jęknęłam i otarłam twarz , zbierając wszystkie łzy.
-Na pewno nie- powiedziała ciepło przytulając mnie do siebie.
-Bo chłopcy będą tu za parę godzin...
Hejka kochane !
I jak rozdział , radze zaglądać codziennie bo wiele może się pozmieniać w opowiadaniu xx
Proszę komentujcie, kiedyś było po 8 komentarzy, a teraz może 2, jeżeli nie będzie 5 komentarzy, to nie wstawię następnego. Bo mnie nic nie motywuje i nie mam weny.
5 KOMENTARZY= NN :D
No zajebiste, pisz dalej, bez uwagi na komentarze Olcia < 3
OdpowiedzUsuńOmomomomo dalej kocham cie dale dlaej daleeeeej ;* <3
OdpowiedzUsuńTy jestes dziewczyno niesamowita.Uwielbiam twoje opowiadanie.Chłopak-Directioner ;)
OdpowiedzUsuńGenialne !!
OdpowiedzUsuńUwielbiam <3
masz WIEEELKI talent ;* Ciekawe jak Kaja zareaguje na słowa Dan :)
OdpowiedzUsuńPisz, pisz, pisz, bo masz OGROMNY TALENT !!!! Wstawiaj następny nie zważając na komentarze. Czekam z OGROMNĄ niecierpliwością ;)))
OdpowiedzUsuńpisz dalej prosze :))))
OdpowiedzUsuńWow , super Ci wyszedł *.*
OdpowiedzUsuńBtw : Zapraszam do mnie :D www.ziall-forever.blogspot.com
Ale fajnie piszesz !! *_____*
OdpowiedzUsuńProsze cię kontynuuj opowiadanie!! ;)
Dziewczyno, gdy przeczytałam 1 rozdział zaczęłam czytać dalej i dalej aż się skończyło. Całą noc czytałam i czekam na więcej :*
OdpowiedzUsuń