piątek, 17 sierpnia 2012

Rozdział 31

   CLICK ♥                            

                                                            ***Taylor***
-Dziewczyny , szybko, nie wiadomo co z Olą - powiedziałam i weszłyśmy we czwórkę do jednego z większych szpitali z Londynie. Pobiegłyśmy do recepcji.
-Przepraszam gdzie jest Ola Crosby ? - zapytałam pierwszą lepszą kobietę przy biurku.
-Drugie piętro sala 24- powiedziała , podziękowałyśmy i podbiegłyśmy pod windę. Jakby na przekór nie chciała przyjechać, obok były schody, szybko po nich wbiegłyśmy. Rozejrzałam się, 2 piętro. W prawo były sale od 1-13 a w lewo od 14- 25. Pobiegłyśmy w lewo, zauważyłyśmy Kaję na końcu korytarza.
-Kaja- krzyknęłam a ona wstała z podłogi i od razu się do nas przytuliła , płacząc cicho. Usiadłyśmy wszystkie na podłodze, naprzeciwko sali nr 24.
-Kaja, co z Ola ?- zapytałam a jej oczy ponownie napełniły się łzami. Nie wiedziałam co mam zrobić ,przytuliłam ją, a ona zaczęła nam po cichu opowiadać co się do tej pory wydarzyło.
- Ona , jak byłyśmy w karetce, i wtedy jej.. jej serce przestało bić- wybuchła płaczem. Siedziałam w bezruchu. Miałam pustkę w głowie, nie wiedziałam co o tym myśleć, łzy już i tak lały mi się po policzkach, jak rzeka.
-Ale ona już.. już nie żyje? -zaczęłam krzyczeć i patrzeć się w pustą przestrzeń z histerycznym płaczem.
-Nie, zaczekaj. Udało się przywrócić jej prace serca. Teraz jest na sali operacyjnej ,ma złamaną nogę, rękę i dwa żebra. Ledwo uszła z życiem. Operacja będzie trwała około 3 godzin. Najgorsze jest to.. -stanęła Kaja, bała się nam powiedzieć czegoś bardzo istotnego- jeżeli wejdzie w stan śpiączki.
Zachłysnęłam się własnymi łzami.- Śpiączki ? Przecież ona ma przed sobą całe życie. Ona nie chciała się zabić ? Olka czemu ty to zrobiłaś.- krzyczałam na cały korytarz, dopóki dziewczyny mnie nie uspokoiły.
-Ale dziewczyny nie możemy tracić nadziej, w końcu ona umiera ostatnia. Ale co powiemy chłopakom ?- zapytała Danielle, nie zdążyłam odpowiedzieć bo usłyszałam piosenkę Moments, to był telefon Danielle. Spojrzała na wyświetlacz i nam go pokazała : Liam calling.
-Odbierz, tylko nic mu nie mów ok ?- poprosiła Kaja, a Danielle zalana łzami odeszła trochę od nas i odebrała.

                                                            ***Danielle***

-Hej Danielle. Jak tam u Was skarbie ? - zapytał Liam. Nie wiedziałam co mam powiedzieć, przed chwilą nie byłam w stanie nic powiedzieć, tylko łzy płynęły mi po twarzy, spadały na ręcę, ubrania i zimną podłogę. A teraz miałam zacząć z nim rozmawiać, moim drżącym jak nigdy głosem. I do tego skłamać, Kaja kazała nic nie mówic chłopcom. Racja, gdyby się dowiedzieli że Ola, próbowała popełnić samobójstwo, to by .. było źle. Tym bardziej gdyby się dowiedział teraz Styles. Jeszcze by tu przyjechał, i nie dawał jej spokoju, a w końcu, to z jego winy ona to zrobiła.
-Wszystko dobrze kochanie- powiedziałam trochę niepewnie, bo drżącym głosem.
-Skarbie , co sie dzieje ? -nie dawał mi spokoju.
-Ja.. Liam ja nie mogę Ci powiedzieć. Przepraszam.- wyszlochałam w słuchawkę i rozłączyłam się. Rozpłakałam sie na nowo. Wyciszyłam telefon, żeby nie wiedzieć czy może będzie chciał się do mnie dodzwonić. Nie zdążyłam schować telefonu do torebki a już widziałam na ekranie jak Liam próbuje się do mnie dodzwonić, to było ciężkie ale brałam tu pod uwagę zdrowie Oli. Gdybym powiedziała Liam'owi napewno by wygadał się reszcie zespołu, a to była zbyt poważna sprawa. Wróciłam do dziewczyn. Atmosfera była, strasznie dołująca. Mijały godziny, a z sali nikt nie wychodził. Trochę się już denerwowałyśmy. Mijała 3 godzina. Wreszcie z sali, wyszły 2 pielęgniarki a po nich lekarz. Wszystkie wstałysmy i podeszłyśmy do starszego pana w fartuchu.
-Proszę pana co z Olą ?- zapytała Eleanor, która jako jedyna zachowała się w miarę dojrzale.
-Pani Ola, miała wielkie szczęście że przeżyła ten wypadek - powiedział a w moich myślach rozpromieniło światło, ona przyżyła, wszystko będzie dobrze , niestety z zamyśleń wyrwała mnie dalsza częśc jego odpowiedzi - Niestety jej stan nie był na tyle dobry, dlatego , bardzo nam z tego powodu przykro ale pani Ola zapadła w śpiączkę, nie wiadomo kiedy się wybudzi. Może to być jutro, za miesiac, rok albo nawet nigdy- powiedział z przykrościa lekarz, poklepał nas po ramieniu i odszedł.
-Co?! Śpiączka ? - krzyknęła Kaja, zasłoniła twarz rękami i zsunęła się po ścianie na ziemie.- Ale ..ale to nie tak miało wyglądać, ten dupek nie miał jej zniszczyć życia. Nie jej... - szeptała zaciągając sie płaczem.
-Kaja ona. się wybudzi, zobaczysz.. wszystko bedzie dobrze- zaczęła Eleanor do Kai
-Nie Eleanor, nie rozumiesz nic już nie będzie dobrze ! Nic ! - powiedziała i pobiegła do wyjścia. Eleanor pobiegła za nią, a ja zostałam przed salą. Spojrzałam na telefon, już po 22:00, przy okazji wyświetliło sie :41 nieodebranych połączeń ok Liama, 19 nieodebranych wiadomości. Aż bałam się sprawdzać co napisał, ale byłam zbyt ciekawa, i weszłam w ostatnią którą wysłał. ' Kochanie, odbierz. Za niedługo się zobaczymy. Kocham Cie xx' Pomyślałam jedno. CHOLERA.


Hejkaa :D
I jak się podoba ? KOMENTUJCIE, i piszcie co myślicie o opowiadaniu, komentarze w style, czekam na nastepny motywują ale nie az tak jak wyrazanie opinni z serca. Dzieki xxx

2 komentarze: